Krwawe ataki na Mariupol. Tusk: polityka ustępstw zachęca agresora do większych aktów przemocy

Aktualizacja:

Co najmniej 27 osób - według agencji Reutera nawet 30 osób - w tym dwoje dzieci zginęło, a kilkadziesiąt zostało rannych w sobotę w prowadzonym przez separatystów ostrzale Mariupola na południowym wschodzie Ukrainy. Lider separatystów mówi o "ofensywie". Szefowa europejskiej dyplomacji Federica Mogherini zaapelowała do Rosji, by przestała wspierać separatystów. Szef Rady Europejskiej Donald Tusk rozmawiał telefonicznie z prezydentem Petrem Poroszenką.

Mariupol to strategiczny port nad Morzem Azowskim przy granicy z Rosją.

Szef samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej Ołeksandr Zacharczenko oświadczył w sobotę, że rozpoczęła się ofensywa na Mariupol.

"Już 27 osób zostało zabitych (dwoje dzieci) i 97 rannych (5 dzieci). Są też bardzo ciężko ranni" - napisał na Facebooku sekretarz Rady Miejskiej Mariupola Andrij Fiedaj. Jak dodał, w cerkwi działa centrum pomocy.

Agencja Reutera pisze z kolei o co najmniej 30 zabitych i 83 rannych.

O ataku na dzielnicę mieszkalną napisał na Twitterze m.in. premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk.

The Russian-led terrorists have committed yet another crime against humanity by launching an attack at civilians in Mariupol.— Arseniy Yatsenyuk (@Yatsenyuk_AP) styczeń 24, 2015

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko napisał z kolei, że „międzynarodowa koalicja wspierająca Ukrainę musi stanowczo potępić popełnione przez terrorystów zbrodnie”. Dodał, że „potrzebny jest większy nacisk na ich (separatystów - red.) sponsorów”.

International coalition supporting Ukraine must be resolute in condemning terrorists' crimes. More pressure is needed on their sponsors.— Петро Порошенко (@poroshenko) styczeń 24, 2015

Szef ukraińskiej dyplomacji Pawło Klimkin oświadczył natomiast, że "społeczność międzynarodowa nie powinna ograniczać się do oświadczeń, tylko wspólnie zmusić Rosję do zaprzestania wspierania terroryzmu na Ukrainie". - Rozmawiałem dziś z kolegami z państw UE. Mój komunikat dla międzynarodowych organizacji i rządów jest prosty: skończył się czas oświadczeń. Zapłacono zbyt wysoką cenę ludzkiego życia. Nadszedł czas, byśmy wspólnie powstrzymali terrorystów i zmusili Rosję, aby przestała ich wspierać - powiedział Klimkin agencji Interfax-Ukraina.

W ostrzale blokad utworzonych przez ukraińską armię wokół Mariupola, miasta w obwodzie donieckim, zginął też jeden żołnierz, a inny został ranny - podał ukraiński sztab generalny.

Armia ukraińska sprecyzowała, że rebelianci prowadzili ostrzał z systemu rakietowego Grad i że w ataku zniszczone zostały budynki mieszkalne.

Użycie systemu Grad potwierdziło także OBWE. Według analiz obserwatorów, rakiety wystrzelono z kierunku północno-wschodniego . Wystrzelono także rakiety Uragan z kierunku wschodniego . Oba ataki nastąpiły z terenów kontrolowanych są przez tzw. Doniecką Republikę Ludową. Na zdjęciach udostępnionych przez lokalne portale internetowe widać ogień i czarny dym unoszący się nad gęsto zaludnioną dzielnicą miasta. Cytowany przez AFP mieszkaniec powiedział, że nie działały telefony komórkowe.

Świat potępia działania separatystów

Szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini zaapelowała do Rosji, by zapobiegła dalszemu napływowi wszelkich nowych posiłków na Ukrainę. "Wzywam Rosję, aby wykorzystała swój wpływ na separatystów i zaprzestała wszelkiego militarnego, politycznego i finansowego wsparcia. Zapobiegnie to katastrofalnym skutkom. Osoby odpowiedzialne za eskalację (napięcia - red.) muszą powstrzymać swoje wrogie działania i wywiązać się ze swoich zobowiązań" - napisała w oświadczeniu.

Mogherini ostrzegła też, że nasilenie konfliktu na wschodniej Ukrainie nieuchronnie doprowadzi do dalszego pogorszenia stosunków między Unią Europejska a Rosją.

Szef obserwatorów OBWE na Ukrainie Ertugrul Apakan opisał ostrzał jako "lekkomyślny, masowy i haniebny atak na dzielnicę mieszkalną, którego ofiarami stały się kobiety, dzieci i osoby starsze". - Potępiam ten akt przemocy w najostrzejszych słowach i wzywam do pełnego dochodzenia w sprawie incydentu - oświadczył. Dodał, że "ta niebezpieczna sytuacja nie może trwać". - Potrzebujemy natychmiastowego zawieszenia broni - ocenił.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg napisał z kolei o "całkowitym lekceważeniu zawieszenia broni".

Large-scale offensive by Russian-backed separatists #Mariupol, other locations E Ukraine Utter disregard of ceasefire http://t.co/3MM2mAQnkS— Jens Stoltenberg (@jensstoltenberg) styczeń 24, 2015

Amerykański sekretarz stanu John Kerry powiedział, że "dołącza do europejskich partnerów i potępia atak wspieranych przez Rosję separatystów na Mariupol” - podaje agencja Reutera.

Z prezydentem Petrem Poroszenką rozmawiał w sobotę przez telefon szef Rady Europejskiej, Donald Tusk. "Po raz kolejny polityka ustępstw zachęca agresora do większych aktów przemocy. Nadszedł czas, żeby oprzeć naszą politykę na faktach, a nie na iluzjach" - napisał na Twitterze.

Once again, appeasement encourages the aggressor to greater acts of violence. Time to step up our policy based on cold facts, not illusions.— Donald Tusk (@donaldtusk) styczeń 24, 2015

Polskie MSZ wydało oświadczenie, w którym potępiło "ostrzał artyleryjski dzielnic mieszkalnych Mariupola". "To kolejny przykład rażącego naruszenia zawieszenia broni i tzw. Porozumień Mińskich, w których zarysowano drogę deeskalacji konfliktu na Ukrainie wschodniej. Za nierespektowanie zawartych porozumień po raz kolejny zapłacili cenę życia bezbronni cywile, w tym kobiety i dzieci. W pełni utożsamiamy się z oświadczeniem wydanym dziś w tej sprawie przez Wysoką Przedstawiciel ds. Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa Unii Europejskiej. Kategorycznie wzywamy do ustalenia winnych dzisiejszego ostrzału oraz ostatnich aktów przemocy na Ukrainie wschodniej, a także ich przykładnego ukarania" - napisano w komunikacie.

Ostrzał z Gradów

Na miejscu tragedii po godz. 9.00 czasu miejscowego pojawiła się milicja i służby ratunkowe. Pracował też sztab kryzysowy.

Świadkowie cytowani przez ukraińską agencję UNIAN twierdzą, że na ulicy Kijowskiej płonęły samochody, a z okolicznych budynków z okien powypadały szyby. Zniszczenia dotyczą też pobliskiego rynku Kijowskiego.

Serwis prasowy akcji antyterrorystycznej (ATO) prowadzonej w Donbasie na wschodzie Ukrainy przez siły Kijowa potwierdził, że ostrzału dokonali separatyści.

"Dzisiaj o godz. 9.25 separatyści dopuścili się ataku terrorystycznego, ostrzeliwując Mariupol z systemów rakietowych Grad" - napisano w oświadczeniu.

"Cyniczny atak na spokojne, ukraińskie miasto i jego mieszkańców pokazuje wprost, jaki charakter ma ich (separatystów) obecność oraz obecność rosyjskich sił na Ukrainie. Separatyści nie chcą pokoju. Wykonują po prostu bezpośrednie rozkazy Kremla" - dodano.

#Mariupol #Donbas #Ukraina #Маріуполь #Донбас #Україна pic.twitter.com/y8Qn3EI9ov— Paweł Pieniążek (@p_pieniazek) styczeń 24, 2015

Polski dziennikarz pracujący na Ukrainie, Paweł Pieniążek mówił w rozmowie z TVN24 tuż po godz. 12.00, że w Mariupolu mówi się o 10 zabitych i około 50 rannych osobach, jednak były to jeszcze wtedy niepotwierdzone informacje lokalnych mediów. Pieniążek będący wówczas w drodze do Mariupola dodał, że pojawiły się też doniesienia o śmierci jednego ukraińskiego żołnierza i ranach odniesionych przez drugiego w ostrzale posterunku na przedmieściach Mariupola.

Korespondencja polskiego dziennikarza z Donbasu
Korespondencja polskiego dziennikarza z Donbasutvn24

Lokalna milicja podała około południa informacje o tym, że do szpitali w całym mieście trafiło 46 osób z ranami odniesionymi w wyniku ostrzału.

Około godz. 12.30 polski dziennikarz napisał też na Twitterze, że ukraińscy dziennikarze znów słyszą Grady:

Mariupol to położony niedaleko granicy z Rosją strategiczny port nad Morzem Azowskim.

Separatyści nie będą rozmawiać

W piątek przywódca donieckich separatystów Aleksandr Zacharczenko oświadczył, że nie będzie żadnych nowych rozmów z Kijowem o zawieszeniu broni, a jedynie o wymianie jeńców. Po zdobyciu lotniska w Doniecku zapowiedział też dalszą ofensywę "do granic obwodu donieckiego".

- Prób rozmów na temat rozejmu z naszej strony już więcej nie będzie. Zobaczymy, jak będzie reagować Kijów - powiedział Zacharczenko cytowany przez rosyjskie media. Jego zdaniem władze w Kijowie nie rozumieją, że separatyści mogą obecnie nacierać z trzech stron jednocześnie. - Jeśli zobaczę zagrożenie dla ziemi donieckiej z dowolnego osiedla, zlikwiduję to zagrożenie i tam - powiedział przywódca samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej (DRL).

Separatyści naruszają rozejm. Ukraińcy odpowiadają ogniem

Działania zbrojne na wschodniej Ukrainie zintensyfikowały się w styczniu i, jak pisze Reuters, prorosyjscy separatyści zajmują obecnie większe terytorium niż wynikałoby to z ustaleń przy okazji zawierania we wrześniu ub.r. ustawicznie naruszanego rozejmu.

Separatyści poinformowali w piątek, że stracili 24 ludzi w ataku rakietowym na zajmowane przez siebie lotnisko donieckie. Rzecznik rebeliantów Eduard Basurin powiedział, że terminal stał się celem ostrzału z kompleksów rakietowych Uragan.

W nocy ze środy na czwartek ukraińscy żołnierze opuścili terminal, którego bronili od 242 dni. Media informowały, że został on tak zniszczony przez artylerię separatystów, że nie pozostało tam ani jedno miejsce, z którego by można nadal odpierać ataki. Armia ukraińska oświadczyła następnie, że walki wokół lotniska trwają, a jego część wciąż jest pod jej kontrolą.

[object Object]
Jacek Czaputowicz o szczycie czwórki normandzkiej w Paryżutvn24
wideo 2/23

Autor: adso,eos\mtom,rzw / Źródło: UNIAN, Reuters, PAP

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości