TVN24 | Świat

COVID-19 zabrał rodziców ośmiolatki. Nie byli zaszczepieni

TVN24 | Świat

Autor:
akw,
momo,
karol
Źródło:
Oregon Live/The Oregonian
Hrabstwo Grant leży w stanie Waszyngton
Google EarthHrabstwo Grant leży w stanie Waszyngton

Tom i Josie Burko oraz ich ośmioletnia córka Lillie zachorowali na COVID-19 mniej więcej w tym samym czasie. Dziewczynka szybko uporała się z chorobą. Jej rodzice nie mieli tyle szczęścia. Matka umarła pierwsza. 11 dni później odszedł ojciec. Oboje nie byli zaszczepieni. Osieroconą ośmiolatkę przygarnęło wujostwo. W nowym domu powitały ją balony i transparent z napisem: "Witamy w Kalifornii. Kochamy cię, Lillie".

W sierpniu cała rodzina, jak co roku, udała się na targi Ground Country Fair, odbywające się w hrabstwie Grant w stanie Waszyngton. Żadne z nich nie było zaszczepione. Niedługo później zachorowali na COVID-19.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

Josie o pierwszym symptomie choroby wspomniała na Facebooku w sobotę, 21 sierpnia, trzy dni po targach. Potem już nie tylko ona, ale cała rodzina zaczęła odczuwać objawy "grypopodobne". Lillie z objawami kaszlu została objęta dwutygodniową kwarantanną. Po upływie kilkunastu dni była już zdrowa.

Ale jej rodzice nie mieli tyle szczęścia. 39-letnia Josie miała poważne problemy z oddychaniem. Zmarła 28 sierpnia nad ranem, w swoim domu w Moses Lake. Jej o rok młodszy mąż, Tom, musiał leczyć się w szpitalu. Nie oddychał samodzielnie, przy życiu utrzymywała go specjalistyczna aparatura. Początkowo lekarze byli pełni optymizmu. Płuca zaczęły lepiej pracować. Jednak po kilku dniach jego stan znów się pogorszył i koniecznie było podłączenie go do respiratora. Tom zmarł 8 września. Z chorobą walczył przez 11 dni.

Osierocona przez COVID

W zaledwie dwa tygodnie Lillie straciła oboje rodziców. Osierocona dziewczynka wyleciała z międzynarodowego lotniska w Portland we wtorek wieczorem, by zamieszkać ze swoją ciotką i wujkiem w okolicach San Diego. W nowym domu powitały ją balony i transparent z napisem: "Witamy w Kalifornii. Kochamy cię, Lillie".

- To stało się tak nagle - przyznała Jennifer Desantis, mieszkanka Forest Grove i wieloletnia przyjaciółka rodziny. - Nie wiedzieliśmy, że poszli na targi. Rozmawiałam z Josie kilka dni wcześniej. Wspierałyśmy się od trzydziestu lat - wspomniała.

Siostra Josie, Lynn Schuler, powiedziała, że ​​wciąż jest zszokowana tym, że rodzina zdecydowała się na wyjazd na targi. Jak mówi, podczas pandemii wielokrotnie rozmawiali o bezpieczeństwie, ochronie i zdrowiu.

Chorują głównie niezaszczepieni

Nie ma pewności, że rodzina zaraziła się koronawirusem na targach. Pewne jest natomiast to, że w hrabstwie Grant w stanie Waszyngton, podobnie jak w wielu wiejskich hrabstwach Oregonu, w których odnotowano ostatnio gwałtowny wzrost liczby zakażeń, hospitalizacji i zgonów, wywołany przez wariant Delta, wskaźniki szczepień są niskie.

Według lokalnych władz zdrowia publicznego, w czasie, gdy rodzina Burko brała udział w targach, mniej niż połowa kwalifikujących się do przyjęcia preparatu przeciw COVID-19 mieszkańców w hrabstwa Grant była w pełni zaszczepiona.

Organizatorzy targów zapewnili lokalne portale informacyjne, że zawczasu podjęli środki ostrożności, aby nie dopuścić do sytuacji, w której zgromadzenia staną się ogniskiem zakażeń. Zapewniali, że mając na uwadze to, że festiwal muzyki country Watershed odbywający się w tym hrabstwie od 30 lipca do 1 sierpnia był powiązany z 230 przypadkami w całym stanie, dostarczyli na miejsce maski ochronne, środki do dezynfekcji i podwoili liczbę stanowisk do mycia rąk. Dyrektor targów Jim McKiernan poradził tym, którzy obawiali się wzrostu liczby zakażeń, aby zostali w domu i wrócili na wydarzenie w przyszłym roku.

Jak piszą lokalne media, w rzeczywistości ani szczepienia, ani maski nie były wymagane. Gubernator Waszyngtonu Jay Inslee nie ogłosił nakazu zakrywania nosa i ust podczas dużych spotkań na świeżym powietrzu aż do 9 września - dzień po śmierci Toma.

Organizatorzy targów odnotowali tego roku rekordową liczbę 72 tysięcy osób, które wzięły udział w pięciodniowym wydarzeniu. To prawie o 50 procent więcej od ostatniego spotkania w 2019 roku. Relacje telewizyjne pokazały, że niewiele osób nosiło tam maski ochronne. Lokalni urzędnicy twierdzą, że z targami zostało powiązanych około 40 przypadków zakażeń, chociaż sygnalizują, że nadal mają zaległości w postaci kilkuset ostatnich przypadków, które nie zostały zbadane i wyśledzone.

Szpital Samarytański w Moses Lake, gdzie mieszkała rodzina, przeżywa obecnie najgłębszy kryzys obłożenia związany z pandemią COVID-19. Według relacji dyrektorki ds. komunikacji szpitala Gretchen Youngren, 23 z 38 dostępnych tam łóżek są zajmowane przez pacjentów zakażonych koronawirusem. Tylko dwóch pacjentów z tej grupy zostało zaszczepionych. Na intensywnej terapii zajętych jest 12 łóżek. Dziesięcioro pacjentów to ci z COVID-19. Czterech z nich jest podłączonych do respiratorów. Tylko jeden z nich został zaszczepiony.

"Mamy tu małą dziewczynkę, a ona nie ma swoich bliskich"

Rodzina nie sprzeciwiała się samej szczepionce przeciw COVID-19. - Byli w stu procentach za szczepieniami - oceniła ich sąsiadka. Jednak Josie cierpiała na ciężką cukrzycę, szmery sercowe i przewlekłe zapalenie oskrzeli. Obawiała się, że jej organizm źle zareaguje na szczepionkę. Postanowiła więc zaczekać, aż amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) wyda pełne zatwierdzenie dla szczepionek. Jej mąż cierpiał na zanik mięśni, również martwił się o ewentualne powikłania.

Według relacji portalu Oregon Live, rodzina kochała wycieczki, wieczory filmowe, spacery do parku i wspólne spędzanie czasu. Josie uwielbiała nowe i stare filmy Disneya, Tom natomiast był wielkim fanem Michaela Jordana.

Jennifer Desantis, przyjaciółka małżeństwa, przywołała swoją ostatnią rozmowę z Tomem na temat jego córki. - Obiecałam, że się nią zaopiekujemy. Ona jest głównym priorytetem, my po prostu upewniamy się, że ma wszystko, czego potrzebuje. Mamy tu małą dziewczynkę, która straciła swoich bliskich - powiedziała.

Autor:akw, momo, karol

Źródło: Oregon Live/The Oregonian

Tagi:
Raporty: