TVN24 | Świat

Szykanowany za informowanie o wirusie, sam zakaził się i zmarł. Po raporcie komisji internauci pytają: to wszystko?

TVN24 | Świat

Autor:
tmw//rzw
Źródło:
PAP

Lekarz Li Wenliang ostrzegał przed koronawirusem, za co otrzymał reprymendę od policji. Naczelna chińska komisja dyscyplinarna zaleciła wycofanie tej reprymendy oraz ukaranie policjantów. W internecie pojawiły się głosy niezadowolenia, że taka reakcja to za mało.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE O KORONAWIRUSIE. RAPORT TVN24.PL >>>

34-letni okulista, który zaraził się koronawirusem podczas pracy w szpitalu w mieście Wuhan, zmarł w lutym na wywoływaną przez ten patogen chorobę Covid-19. Wcześniej był jednym z pierwszych, którzy próbowali ostrzegać przed zagrożeniem, za co spotkały go szykany. Został uznany za bohatera, a jego śmierć wywołała wśród chińskich internautów smutek, gniew i niespotykaną w tym kraju falę apeli o wolność słowa.

Krytycy zarzucali władzom Wuhanu, że w początkowej fazie epidemii blokowały informacje na temat wirusa, co opóźniło wprowadzenie środków zaradczych i mogło przyczynić się do rozwoju pandemii groźnej choroby. Infekcję koronawirusem potwierdzono już u prawie 250 tys. osób na całym świecie.

Zespół dochodzeniowy wysłany do Wuhanu przez Państwową Komisję Kontroli analizował, w jaki sposób Li dowiedział się o wirusie, jak został wezwany na posterunek policji i jak przebiegało jego leczenie, gdy już zachorował na Covid-19 – wynika z raportu ze śledztwa w tej sprawie.

Komisja skrytykowała wuhańską policję za działania przeciwko lekarzowi. Policjanci postąpili niezgodnie z procedurami, a reprymenda była niewłaściwa i powinna zostać wycofana – oceniono w raporcie opublikowanym w czwartek wieczorem. Zalecono ukaranie odpowiedzialnych za te działania funkcjonariuszy.

Okulista Li Wenliang ostrzegał przed epidemią koronawirusaAFP Photo/LI WENLIANG/AFP/East News

"Równie dobrze mogli niczego nie napisać"

'To wszystko?" - zapytał jeden z użytkowników sieci społecznościowej Weibo, na której raport w sprawie Li był w czwartek wieczorem jednym z najbardziej popularnych tematów. "Równie dobrze mogli niczego nie napisać" - dodał inny.

Komentarze przytoczyła agencja Reutera, podkreślając, że przez kilka godzin nie zostały one usunięte przez chińskich cenzorów internetu. W piątek pod informacją agencji Xinhua o raporcie w sprawie Li znajdują się już jednak tylko pozytywne opinie. "Popieram wynik śledztwa" - napisał jeden z komentatorów.

Pod wiadomością dziennika "Xinjingbao" w tej sprawie komentarze nie są natomiast w piątek dostępne, choć pokazana jest ich liczba – ponad 5 tysięcy.

Wydział bezpieczeństwa przeprosił rodzinę lekarza

W czwartek wieczorem wuhański wydział bezpieczeństwa publicznego, któremu podlega miejscowa policja, ogłosił wycofanie reprymendy wobec lekarza i przeprosił jego rodzinę. Poinformował również, że w związku ze sprawą ukarano dwóch policjantów: jednemu udzielono nagany, a drugiemu pouczenia.

Zespół śledczy ocenił również, że "pewne wrogie siły" usiłowały przypiąć Li łatkę "przeciwnego systemowi 'bohatera', 'osoby otwierającej innym oczy'", by zaatakować Komunistyczną Partię Chin i rząd.

"To całkowicie niezgodne z prawdą. Li Wenliang był członkiem partii, a nie tak zwanym 'przeciwnikiem systemu'" - napisano w sesji pytań i odpowiedzi opublikowanej przez agencję Xinhua.

Autor:tmw//rzw

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: AFP Photo/LI WENLIANG/AFP/East News

Tagi:
Raporty: