Świat

Koreańczycy z Północy złapani w Chinach. Pekin może ich wydać reżimowi

Świat


Dziesięciu obywatelom Korei Północnej zatrzymanym w Chinach podczas próby przedostania się do Korei Południowej grozi odesłanie do kraju - informuje we wtorek Reuters, powołując się na źródła bliskie sprawie.

Składająca się z siedmiu kobiet i trzech mężczyzn grupa uciekinierów została zatrzymana przez chińską policję w mieście Szenjang na północnym wschodzie Chin. Wśród uciekinierów jest czteroletnie dziecko.

"Pekin jest współwinny tortur"

Rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chunying oświadczyła na wtorkowej konferencji prasowej, że nie zna szczegółów sprawy. Zapewniła, że Pekin w takich przypadkach konsekwentnie kieruje się prawem międzynarodowym, krajowym oraz humanitarnym. Rzecznik MSZ w Seulu Roh Kyu-deok zapewnił, że "bacznie obserwuje" sytuację.

Jak zaznacza Reuters, zdaniem władz w Pekinie uciekinierzy z Korei Północnej to nielegalni imigranci, którzy opuszczają swój kraj ze względów ekonomicznych. Uciekinierzy nie są traktowani przez Chiny jako uchodźcy. Z kolei Pjongjang uznaje ich za przestępców. - Odsyłanie uciekinierów z powrotem za granicę sprawia, że Pekin jest współwinny tortur, przymusowej pracy i, w niektórych przypadkach, egzekucji, których doświadczały osoby odsyłane do Korei Północnej - ocenił Phil Robertson, ekspert do spraw Azji organizacji Human Rigths Watch.

- Chiny powinny wypuścić te osoby i pozwolić im na to, by udały się do innego kraju, w którym będą mogły otrzymać potrzebną pomoc - zaznaczył. Zdecydowana większość mieszkańców Korei Północnej uciekających do Chin próbuje przedostać się do Korei Południowej. Według szacunków władz w Seulu w kraju obecnie mieszka ok. 31 tys. uciekinierów z Północy. Pracownik konsulatu Korei Południowej w Szenjangu ocenił, że w ostatnim czasie przekraczanie granicy z Chinami stało się dla uciekinierów z Północy jeszcze trudniejsze ze względu na zwiększone środki bezpieczeństwa w związku z odbywającym się w październiku zjazdem Komunistycznej Partii Chin.

Autor: tmw/adso / Źródło: PAP