Macron: Bośnia i Hercegowina to bomba zegarowa

Świat


Przewodniczący Prezydium Bośni i Hercegowiny Żeljko Komszić wezwał w piątek francuskiego ambasadora w Sarajewie Guillaume'a Roussona w związku z wypowiedzią prezydenta Emmanuela Macrona, który mówił o powrotach dżihadystów do Bośni i Hercegowiny i nazwał ten kraj "bombą zegarową".

Macron w wywiadzie dla tygodnika "The Economist" powiedział, że martwi się sytuacją w Bośni i Hercegowinie bardziej niż w innych krajach bałkańskich.

- Jeśli chodzi o region, mój niepokój dotyczy Macedonii, Albanii oraz Bośni i Hercegowiny. Obok Chorwacji powstała tykająca bomba zegarowa, co jest związane ze zjawiskiem powrotu dżihadystów - powiedział francuski prezydent.

Komszić, Chorwat, który przewodniczy obecnie kolegialnemu Prezydium Bośni i Hercegowiny, pełniącemu funkcję szefa państwa, zaprezentował Roussonowi dane, które niedawno przedstawił opinii publicznej premier Bośni i Hercegowiny Denis Zvizdić. Według niego w obozach w północnej Syrii przebywa zaledwie ok. 100 Bośniaków, w tym 23 mężczyzn, 27 kobiet i ok. 60 dzieci.

Zvizdić podkreślał, że Bośniacy, którzy walczyli po stronie dżihadystów, w większości wrócili już do kraju i zostali postawieni przed sądem, w związku z czym nie stanowią żadnego zagrożenia.

"Groźba dżihadu zupełnie nieuzasadniona"

"Przewodniczący oświadczył, że Bośnia i Hercegowina skutecznie uczestniczy w walce z terroryzmem (...) oraz że Francja i inne kraje (...) mogą liczyć na wsparcie Bośni" - napisano w komunikacie prasowym Prezydium.

"Jeśli taki jest kontekst tej wypowiedzi, czyli groźba dżihadu, to jest to coś zupełnie nieuzasadnionego i nie odpowiada faktom" - dodał Szefik Dżaferović z gabinetu prezydenckiego.

Stanowisko Macrona podzielił przedstawiciel Serbów w Prezydium BiH Milorad Dodik, który powiedział, że wielokrotnie ostrzegał przed tym samym problemem. Jego zdaniem postawa Komszicia nie jest odzwierciedleniem opinii władz kraju, ponieważ członkowie Prezydium nie osiągnęli porozumienia w sprawie obecności dżihadystów w Bośni i Hercegowinie.

Autor: asty/tr / Źródło: PAP