Ambasador Iranu: Polska będzie musiała liczyć się z pewnymi konsekwencjami

[object Object]
Co przyniesie konferencja bliskowschodnia? (TVN24 BiS z 17.01.2019)TVN24 BiS
wideo 2/22

Konferencja bliskowschodnia mająca się odbyć za tydzień w Warszawie "nie ma na celu rozwiązywania jakichkolwiek problemów" - stwierdził w środę ambasador Iranu w Warszawie Masud Edrisi Kermanszahi.

Podczas spotkania z polskimi dziennikarzami irański dyplomata podkreślał zaangażowanie Teheranu na rzecz światowego pokoju i bezpieczeństwa, w tym poprzez zwalczanie tzw. Państwa Islamskiego (Daesz) i innych islamskich organizacji terrorystycznych i ekstremistycznych działających na Bliskim Wschodzie.

- Iran był i jest zwolennikiem pokoju i bezpieczeństwa dla całego globu i to nasze twierdzenie może być poświadczone przez konkrety (...) wbrew działaniom innych krajów. Są takowe, które wycofują się z wszelkich porozumień dotyczących między innymi bezpieczeństwa i pokoju, nadal sami siebie przedstawiając jako strażników międzynarodowego ładu bezpieczeństwa, natomiast starają się zdyskredytować Iran w tym zakresie. Tego typu kraje starają się przedstawić rzeczywistość w odwróconym zupełnie świetle - mówił ambasador Iranu w Polsce.

Jednym z przykładów takiego właśnie zachowania jest - zdaniem Kermanszahiego - współorganizowana przez Polskę i USA konferencja bliskowschodnia w Warszawie, która "jest wymierzona przeciwko Iranowi".

- Ta konferencja wcale nie zmierza i nie ma na celu rozwiązywania jakichkolwiek problemów - ocenił dyplomata. Jeżeli (organizatorzy konferencji - red.) rzeczywiście chcieliby (...) pracować nad rozwiązaniem problemów i trudności na Bliskim Wschodzie, to czemu nie zaprosili niektórych krajów, które się w tym regionie znajdują, między innymi Iranu, o którym ma tam być mowa? - pytał.

Szef irańskiej placówki w Warszawie zwrócił również uwagę na fakt, że w agendzie konferencji nie znalazła się kwestia palestyńska, która - jak podkreślił - jest "jednym z najważniejszych tematów i kwestii, które dotyczą Bliskiego Wschodu".

- Decyzję Polski o współpracy ze Stanami Zjednoczonymi w tej kwestii i podjęcia się roli gospodarza takiej konferencji uważamy za decyzję niesłuszną i nie do przyjęcia; uznajemy to za kroki, które idą wbrew nurtowi, który reprezentuje i głosi Unia Europejska - oświadczył Kermanszahi. Podkreślił też, że z jego rozmów z polskimi urzędnikami wynika, iż "jest taka grupa przedstawicieli władz polskich, która nie jest bardzo szczęśliwa z tego powodu, że ta konferencja jest organizowana w Warszawie".

Irański dyplomata wyraził jednocześnie nadzieję, że przedstawiciele polskich władz "będą w stanie tak wpłynąć na przebieg konferencji, ażeby jej rezultat nie był wymierzony w Iran". - Mamy także nadzieję, że - w związku z tym - ta konferencja nie zaszkodzi stosunkom pomiędzy Iranem a Rzeczpospolitą Polską - dodał.

Polska "będzie musiała liczyć się z pewnymi konsekwencjami"

Pytany, co stanie się z relacjami polsko-irańskimi w przypadku, gdyby konkluzje konferencji bliskowschodniej zostały uznane za antyirańskie, Kermanszahi odpowiedział, że jeśli cele Amerykanów związane z wywarciem presji na Iran zostaną podczas konferencji w Warszawie osiągnięte, "Polska jako gospodarz tej konferencji będzie musiała liczyć się z pewnymi konsekwencjami i przyjąć odpowiedzialność za wynik tej konferencji". Jak dodał, może to oznaczać pojawienie się "problemów w stosunkach dwustronnych między Polską a Iranem".

Pytany o naturę możliwych reperkusji dla wzajemnych relacji, dyplomata wskazał, że może być to np. "obniżenie szczebla naszych stosunków", zmniejszenie ich intensywności, "albo jeszcze krok dalej". Dopytywany, czy w grę wchodzi zerwanie stosunków dyplomatycznych między Polską a Teheranem, przyznał, że "wszystko jest możliwe, ale to zależy od rezultatu i wydźwięku konferencji".

Szef irańskiego przedstawicielstwa był też pytany przez jednego z dziennikarzy o zainteresowanie konferencją ze strony irańskiej opozycji i środowisk emigracyjnych, w tym organizacji Mudżahedinów Ludowych, która do 2008 roku była uznawana przez Unię Europejską za organizację terrorystyczną, a przez USA - do 2012 roku. Ugrupowanie to wchodzi w skład Narodowej Rady Oporu Iranu z siedzibą we Francji.

- Wiemy, że takie organizacje, zwłaszcza organizacja Mudżahedinów Ludowych, chciałaby wykorzystać tę konferencję jako okazję do tego, żeby zaszkodzić Iranowi (...), bo do nas takie słuchy doszły. Poprosiliśmy władze Rzeczpospolitej, żeby zainteresowały się tą sprawą i nie dopuściły do tego, żeby ta organizacja (...), którą uznajemy za organizację terrorystyczną (...), pojawiła się na terenie Polski, która jest krajem bardzo spokojnym, która nie ma żadnych tego typu turbulencji związanych z terroryzmem. Ostrzegliśmy także władze polskie, że ich obecność może być bardzo szkodliwa dla polskiego wizerunku - odpowiedział Kermanszahi.

Oskarżył jednocześnie Stany Zjednoczone o promowanie i finansowanie Mudżahedinów Ludowych, która to organizacja - według niego - ma na sumieniu "12 tysięcy istnień ludzkich w samym Iranie".

W połowie stycznia amerykański Departament Stanu i polskie MSZ poinformowały, że w dniach 13-14 lutego w Warszawie odbędzie się konferencja ministerialna w sprawie budowania pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Wcześniej o konferencji bliskowschodniej mówił w rozmowie ze stacją Fox News sekretarz stanu USA Mike Pompeo; powiedział wówczas, że szczególna uwaga poświęcona zostanie wpływom Iranu w regionie.

Teheran uznał udział Polski w organizacji konferencji za akt wrogości. Tamtejsze MSZ wezwało charge d'affaires ambasady Polski, aby zaprotestować przeciw tej konferencji. Jak podało polskie MSZ, polski dyplomata przedstawił irańskiemu resortowi spraw zagranicznych założenia planowanej konferencji.

Autor: adso\kwoj / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: