Komisja Wenecka nie zmienia zdania ws. Polski. "Wątpliwości w gronie prezydium jednak istniały"

Świat

Aktualizacja:
tvn24Polski rząd chciał, by Komisja Wenecka zaczekała z opinią jeszcze cztery miesiące

Przyjmujemy do wiadomości decyzję Komisji Weneckiej. Nie była ona jednak jednogłośna - powiedział wiceszef MSZ Aleksander Stępkowski. Komisja Wenecka zdecydowała w czwartek, że jej opinia ws. zmian w polskim Trybunale Konstytucyjnym dokonanych przez rząd Prawa i Sprawiedliwości zostanie opublikowana w niezmienionym terminie, czyli w marcu.

Komisja Wenecja nie uwzględniła prośby polskiego MSZ o przesunięcie terminu wydania opinii. Oznacza to, że wyda ona kompleksową opinię ws. polskich zmian w TK i podda ją pod głosowanie na posiedzeniu 11-12 marca w Wenecji.

"Przyjęcie opinii (...) pozwoli na przedyskutowanie i odniesienie się do (...) prawdziwego problemu, tj. jak zagwarantować dalsze skuteczne funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego jako strażnika konstytucji" - podkreślono w komunikacie.

"Przyjmujemy decyzję do wiadomości"

- Nie pozostaje nam nic innego, jak przyjąć do wiadomości decyzję prezydium Komisji Weneckiej. Komisja jest niezależnym organem, a my tę niezależność szanujemy - powiedział wiceminister spraw zagranicznych Aleksander Stępkowski.

Zwrócił zarazem uwagę, że decyzja prezydium KW nie była jednogłośna. - Wątpliwości w gronie prezydium jednak istniały - dodał.

Rzecznik rządu Rafał Bochenek zaznaczał w rozmowie z dziennikarzami, że prośba polskiego rządu nie była formalna. - Tak naprawdę nasza propozycja nie była sformalizowana, to była propozycja wiceministra spraw zagranicznych zgłoszona w trakcie rozmowy z sekretarzem generalnym Rady Europy. Szkoda, że nie została uwzględniona. Mamy nadzieję, że mimo wszystko decyzja jaka zostanie wydana przez Komisję Wenecką będzie jak najbardziej merytoryczna, a nie polityczna - komentował Bochenek.

- Jeśli chodzi o kwestię Trybunału to cały czas zwracamy uwagę, że pod względem prawnym sytuacja jest klarowna. Tu chodzi o spór polityczny, dlatego m.in. minister Waszczykowski skierował wniosek do Komisji Weneckiej po to, aby to właśnie ona pomogła uspokoić emocje wokół TK i rozwiązać go na drodze dialogu i konsensusu. Niestety na skutek wycieku do mediów ten spór został podgrzany. Zupełnie niepotrzebnie, bo wydawało nam się, że instytucja taka jak Komisja Wenecka jest nieco inna. Jest po to, aby tonować pewne nastroje i nie podgrzewać atmosfery politycznej w krajach, które należą do Rady Europy - podkreślał.

MSZ prosiło o odroczenie

O odroczenie decyzji do czerwca wiceszef polskiego MSZ prosił w środę w rozmowie z sekretarzem generalnym Rady Europy Thorbjoernem Jaglandem.

- Będziemy wskazywać, że przesunięcie prac będzie służyło wyciszeniu emocji, tak jak nasz wniosek miał temu służyć. W wyniku niefortunnego przecieku te emocje uległy eskalacji. Wskazane byłoby przesunięcie przyjmowania ostatecznego tekstu opinii, żeby osiągnąć cele, które stawiały sobie strony procedury: rząd polski, Komisja Wenecka i Rada Europy - powiedział w czwartek Stępkowski. - Co do konkretnych dat - będzie to decyzja ministra - dodał.

W czwartek Stępkowski podkreślił także, że rząd ma gotową odpowiedź na projekt opinii, który ujrzał już światło dzienne.

Przeciek projektu opinii

Stępkowski rozmawiał dzień wcześniej z Jaglandem o upublicznieniu projektu opinii Komisji ws. zmian dot. Trybunału Konstytucyjnego w związku z wyciekiem do mediów jej wstępnej wersji.

- Przeciek projektu opinii niewątpliwie w poważny sposób podważył zaufanie, jakim obdarzaliśmy Radę Europy i Komisję Wenecką w tej sprawie. Zaproponowałem sekretarzowi generalnemu, żeby podjął kroki mające na celu odbudowę tego zaufania. Jednym z nich, uważamy, jest zdecydowanie się na odłożenie procedowania tej opinii tak, żeby uniknąć atmosfery wzmożonej walki politycznej - powiedział tego dnia wiceszef polskiej dyplomacji.

- Stąd bezpośrednio zwróciłem się do sekretarza generalnego. Natomiast sekretarz generalny wskazywał, że Komisja Wenecka jest niezależnym organem, wobec tego nie jest władny nic jej nakazać. Zwrócimy się z podobnym wnioskiem bezpośrednio do Komisji Weneckiej - poinformował Stępkowski.

"Przecieki się zdarzają"

Politycy PiS od soboty, gdy tekst wstępnej opinii pojawił się w polskich mediach, niezmiennie krytykują Komisję sugerując, że jest odpowiedzialna za przeciek. Jej przedstawiciele, a także sekretarz generalny RE zapewnili, że przeciek od samych prawników nie wyszedł i nie wiedzą, kto go niego dopuścił.

Kopie wstępnej opinii trafiły jednak do przedstawicieli wszystkich 47 krajów zasiadających w RE, a więc - jak powiedział w środę Jagland - "do bardzo dużej liczby osób". - Tak dzieje się zawsze i niekiedy przecieki się zdarzają - dodał.

Opinia Komisji Weneckiej jeszcze w marcutvn24

Autor: adso,mm/ja,gak / Źródło: TVN24, PAP

Raporty: