We wtorek media donosiły, że szef Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) John Ratcliffe przybył do rosyjskiej stolicy z wizytą. Miał on przylecieć do rosyjskiej stolicy na pokładzie wojskowego samolotu transportowego C-17 Globemaster III, lądując wcześniej w Rydze.
Strona rosyjska potwierdziła, że wizyta ta miała miejsce i dotyczyła "kontaktów między służbami bezpieczeństwa". Nie podano szczegółów. Prezydent USA Donald Trump przekazał w środę, że wizyta Ratcliffe'a miała charakter "półrutynowy". Dodał jednakże, że "może z tego coś wyniknąć". - Bardzo ciężko pracujemy, żeby zakończyć tę wojnę, i szczerze mówiąc, w tym momencie obie strony chcą, żeby się zakończyła - ocenił amerykański przywódca.
Andrzej Zaucha, korespondent "Faktów" TVN, przypomniał z tej okazji na antenie TVN24 ostatni raz, kiedy poprzedni szef amerykańskiej agencji wywiadowczej - William Burns - był w Rosji. - Przyleciał do Moskwy w listopadzie 2021 roku. (...) Dwa miesiące przed przed rosyjską agresją na Ukrainę. Dzisiaj wiemy, że przyleciał z ostrzeżeniem, które wysłała amerykańska administracja, czyli ówczesny prezydent Joe Biden, do Putina, żeby tego nie robił. Żeby powstrzymał się od takiego kroku. Wiemy, że to się niczym nie skończyło - wspomniał.
W ocenie dziennikarza z tego względu ocena powodu wizyty Ratcliffe'a jest "pesymistyczna". - Jeżeli został wysłany do Moskwy szef CIA, to znaczy, że przyleciał z jakąś bardzo poważną wiadomością, bardzo poważnym ostrzeżeniem dla Putina - ocenił.
Wyjaśnił, że Amerykanie "doskonale wiedzą, co planuje Putin". - Rosja jest bardzo dobrze spenetrowana przez amerykański wywiad na różne sposoby. Amerykanie doskonale wiedzą, jakie są pomysły, zamysły Władimira Putina na najbliższe miesiące. W związku z tym ta wizyta wywołuje niepokój - podkreślił.
Powody wizyty w Rosji
Zaucha ocenił, że są "dwie linie spekulacji", jeżeli chodzi o powód tej wizyty. - Pierwsza dotyczy nas bezpośrednio - że przywiózł ostrzeżenie przed dalszą eskalacją działań przeciwko Europie - wyjaśnił. Dopytywany, czy chodzi tu rozszerzenie działań na inne kraje, odparł, że tak.
- Wiemy, że przylatują do nas drony, rakiety. Wiemy, że rosyjskie służby specjalne przeprowadzają ataki hybrydowe na poziomach dywersji, sabotaże. Wiemy, że próbowali zaatakować przesyłki, samoloty, które transportują przesyłki - przypomniał Zaucha.
Zwrócił też uwagę, że pojawiają się medialne spekulacje dotyczące mobilizacji w Rosji, która ma zostać przeprowadzona po wyborach do Dumy. - Putin nie ma siły, żeby zaatakować na przykład któryś z krajów bałtyckich. Ale po mobilizacji, kiedy zbierze 300-500 tysięcy dodatkowych żołnierzy, być może takie pomysły na Kremlu się pojawią - dodał.
Według Zauchy, drugi możliwy powód wizyty związany jest z konfliktem pomiędzy Waszyngtonem i Teheranem. - Prezydent Donald Trump i jego urzędnicy ogłosili wielką ofensywę finansową na Iran. Plan jest taki, żeby odciąć Iran od innych krajów, które go wspierają - finansowo, gospodarczo. I być może John Ratcliffe przywiózł do Moskwy takie ostrzeżenie, związane właśnie z Iranem, żeby Rosja nie pomagała Iranowi - powiedział.
Wizyta szefa CIA w Rosji. Eksperci spekulują
Wizyta szefa Centralnej Agencji Wywiadowczej w rosyjskiej stolicy była też szeroko komentowana na świecie. W tekście opublikowanym na łamach dziennika "Daily Telegraph" niepokoju nie kryje Tom Tugendhat, były minister ds. bezpieczeństwa i były szef komisji ds. zagranicznych Izby Gmin. "Dziś Amerykanie nie mają zbyt wielu powodów, by odwiedzać Moskwę (…), przyjeżdża się tam właściwie tylko po to, by przekazać ostrzeżenie" - zauważył.
Jego zdaniem Zachód, z Wielką Brytanią na czele, jest nadal nieprzygotowany na eskalację rosyjskiego zagrożenia. "Dzięki Bogu za kraje bałtyckie. One wiedzą, jak realne jest zagrożenie, i przygotowują się na nie. Polska do przyszłego roku ma zwiększyć wydatki obronne do pięciu procent PKB. Szwecja i Finlandia nigdy się nie rozbroiły i nie uwierzyły w dywidendę pokoju" - napisał Tugendhat.
W jego ocenie przywódca Rosji Władimir Putin jest coraz bardziej gotowy na eskalację. "Być może pozostaje mu już tylko postawienie wszystkiego na jedną kartę. Dla niego gorzej już być nie może, a na samej Rosji mu nie zależy" - przekonywał brytyjski polityk. "Nie dowiemy się, czy Putin posłuchał ostrzeżenia Ratcliffe’a, dopóki nie będzie za późno. Możemy natomiast wiedzieć, czy my sami wyciągnęliśmy wnioski z tego ostrzeżenia" - podkreślił Tugendhat.
Z drugiej strony marszałek lotnictwa Andrew Turner, były szef planowania wojskowego Wielkiej Brytanii, w tej samej gazecie wyraził przypuszczenie, że wizyta szefa CIA w Moskwie była prawdopodobnie częścią strategii wywierania presji na Iran.
"Uważam, że Ratcliffe prosi Rosję albo próbuje ją nakłonić, by przestała wspierać Iran i zerwała z nim relacje. Rosja jest jednym z powodów, dla których strategia prezydenta Donalda Trumpa obecnie nie działa” - zaznaczył, dodając, że "bardzo wątpi", by wojna Rosji przeciw Ukrainie była głównym tematem rozmów.
Wizyta na Kremlu a "zarządzanie eskalacją"
W ocenie szefa waszyngtońskiego biura tygodnika "Economist" Shashanka Joshiego wizyta Ratcliffe'a była nietypowa, choćby dlatego, że rzadko opuszcza on Waszyngton.
- To musiało być coś znaczącego - powiedział w programie BBC "Newsnight". Według niego najbardziej prawdopodobny powód wizyty to "zarządzanie eskalacją" w związku z doniesieniami służb wywiadowczych o zwiększonej aktywności Rosji, która miałaby być skierowana przeciwko państwom NATO. - To mógł być komunikat odstraszający - podkreślił Joshi, przypominając, że polski rząd ostrzegał niedawno o zwiększonym ryzyku rosyjskiej prowokacji.
Pytany o ryzyko dla krajów bałtyckich, ocenił, że zagrożenie konwencjonalnym atakiem np. na Estonię jest niskie i - jak dodał - tak oceniają je też jego rozmówcy ze służb kontrwywiadowczych państw w regionie.
Zaznaczył jednak, że poważną możliwością są zagrożenia hybrydowe, a "rosyjski apetyt na podejmowanie ryzyka ostatnio wzrósł". Jednocześnie zauważył, że przez brak informacji na temat spotkania wszyscy zmuszeni są polegać na spekulacjach i nie można wykluczyć, że wizyta dotyczyła Iranu lub Korei Północnej, lub miała być "sygnałem uspokajającym" dla Moskwy, np. że USA mają zamiar respektować "czerwone linie" Rosji w wojnie przeciw Ukrainie.