"Koło mnie stoi ratownik z psem. Centrum to gruzowisko". Korespondent "Faktów" w Amatrice


- W Amatrice powoli zaczyna pracować ciężki sprzęt. Ale to jest całe miasto, które zostało zrujnowane. To nie jest jeden dom, to jest cała stara część Amatrice. Tej pracy jest nie na godziny, to jest praca na wiele tygodni - powiedział korespondent "Faktów" TVN Marcin Wrona, który dotarł do Amatrice, miejscowości najbardziej zniszczonej w wyniku środowego trzęsienia ziemi.

W wypoczynkowej miejscowości Amatrice w regionie Lacjum, która leży w pobliżu epicentrum wstrząsów, prawie całkowicie zablokowana jest główna droga. Trwają poszukiwania uwięzionych pod gruzami.

- Koło mnie stoi ratownik, który przyszedł z psem wyszkolonym do szukania ludzi w lawinach, ludzi zasypanych. Właśnie spuścił psa ze smyczy, pies jakby podejmuje ślad. Tak się właśnie szuka ludzi, nie ma innej możliwości - relacjonował Marcin Wrona.

- Centrum miasta to jest jedno wielkie gruzowisko. Tu już zaczyna powoli pracować ciężki sprzęt, ale w takie gruzowisko nie sposób od razu wchodzić ze sprzętem ciężkim, bo przecież tam pod gruzami mogą być jeszcze ludzie - mówił.

- Kawałek obok mnie niewielka koparka na gąsienicach już wjeżdża na gruzowisko i powoli zaczyna to odgarniać, ale to jest całe miasto, które zostało zniszczone. To nie jest jeden dom, to nie jest jedna ulica, to jest cała stara część Amatrice. Tej pracy jest nie na godziny, nie na dni, to jest praca na wiele, wiele tygodni - podkreślił.

Zniszczony szpital, worki z ciałami przed kościołem

- Co chwilę lądują i startują śmigłowce ratownicze - relacjonował Wrona około godziny 15. Jak wyjaśnił, ich zadaniem jest jak najszybszy transport osób potrzebujących natychmiastowej pomocy do dużych szpitali. Szpital w Amatrice jest bowiem zniszczony. Jak mówił korespondent, przed budynkiem ustawiono łóżka polowe i tam udzielana jest pierwsza pomoc.

- Widziałem ludzi, którzy obejmują się, przytulają, płaczą - opowiadał. - Pytają, co stało się z sąsiadami, znajomymi. W pewnym momencie kobieta, koło której stałem, dowiedziała się, że coś stało się z jej bliskim; straciła przytomność. Przed kościołem składane są worki, w których znajdują się ciała tych, których wyciągnięto spod gruzowiska - dodał.

Wrona powiedział, że z całego kraju zjeżdżają ratownicy, którzy będą przeszukiwać rumowisko. - Ciągle jest ogromna nadzieja, że uda się odnaleźć żywe osoby - podkreślił.

Jak tłumaczył, największym zagrożeniem będą teraz wstrząsy wtórne. - Kolejny wstrząs może naruszyć jeszcze bardziej te domy, które ciągle stoją, choć są mocno popękane. Wszystko może się zawalić, sytuacja jest bardzo napięta - opowiadał.

"Centrum miasta praktycznie nie istnieje"
"Centrum miasta praktycznie nie istnieje" tvn24

Relacje Polek z Amatrice

Korespondent "Faktów" TVN rozmawiał również z Polką, panią Renatą, ratowniczką Czerwonego Krzyża, która mieszka i pracuje we Włoszech. - Przyjechałam szukać przede wszystkim żywych, mam nadzieję, że będzie ich więcej niż martwych. Jest bardzo ciężko, ludzie są pod gruzem i przede wszystkim ciężko ich wyciągnąć - powiedziała ratowniczka. Podkreśliła, że pierwszym krokiem, jaki podjęli medycy, jest zorganizowanie szpitala polowego. - Jest gotowy - są lekarze, są pielęgniarki, jest mniej więcej 50 karetek pogotowia, które starają się pomagać wszystkim - podkreślił. Pani Renata przyznała, że bardzo trudno poruszać się po wąskich uliczkach miasta, do tego zawalonych gruzem. Zaznaczyła, że ratownicy mają specjalne buty i kaski na głowach. Korespondent "Faktów" TVN spotkał w Amatrice także inną Polkę, pracującą w lokalnym hotelu. Budynek został całkowicie zniszczony w wyniku kataklizmu. Relacjonował, że kobieta ze łzami w oczach przyznała, że w budynku zginął jeden chłopak. Według niej pod gruzami prawdopodobnie jest też dziecko.

Trzęsienie ziemi we Włoszech

Trzęsienie ziemi nastąpiło o godz. 3.36; ognisko wstrząsów zlokalizowano w odległości ok. 80 km na południowy wschód od miasta Perugia, na niewielkiej głębokości 10 km - poinformował amerykański ośrodek sejsmologiczny (USGS). Najbardziej dotknięte są regiony Umbria, Lacjum i Marche. Wstrząsy odczuwalne były także w Rzymie, oddalonym od epicentrum o 150 km. Według najnowszych informacji zginęło co najmniej 120 osób.

W ciągu pierwszych trzech godzin po trzęsieniu odnotowano 17 wstrząsów wtórnych, w tym największy o sile 5,5 w skali Richtera - podały włoskie służby sejsmologiczne. Siłę pierwotnego wstrząsu oceniły one na 6 w skali Richtera. Najbardziej poszkodowane miejscowości to Accumoli, Amatrice, Posta, Arquata del Tronto i Pescara del Tronto. Ze wstępnych informacji wynika jednak - zauważa agencja Reutera - że trzęsienie ziemi oszczędziło gęsto zaludnione obszary.

Trzęsienie ziemi w środkowych Włoszechtvn24

Autor: kło/kk / Źródło: TVN24, PAP

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości