Podczas lotu z Minneapolis do Londynu, który odbywał się 30 kwietnia 2025 roku, Rachel S. Green, pisarka i prawniczka, straciła przytomność po tym, jak zasnęła na ramieniu swojej matki. Personel samolotu linii Delta Air nie był w stanie jej dobudzić. Okazało się, że kobieta zmarła w czasie snu - podaje "The Independent".
Po wielu miesiącach śledztwa ujawniono możliwą przyczynę tajemniczej śmierci na pokładzie. Według informacji podanych przez sąd w Londynie w organizmie kobiety wykryto kilka leków (wydawanych tylko na receptę), które w połączeniu z niezdiagnozowaną wadą serca mogły przyczynić się do nagłej śmierci. We krwi odnaleziono także ślady melatoniny i niewielką ilość alkoholu.
Niespodziewana śmierć na pokładzie. Wyniki śledztwa
Starsza koroner Lydia Brown, którą cytuje magazyn "People" stwierdziła, że "nie ma dowodów na to, że Rachel miała jakąkolwiek szansę na reanimację" i jak wykazało śledztwo, "jej śmierć była natychmiastowa".
Roxanne Carney, siostra kobiety w rozmowie z mediami nie kryła poruszenia. "Zastanawiam się, dlaczego nigdy nie została skierowana do kardiologa, zanim przepisano jej tę kombinację leków" - cytuje jej słowa "New York Post". Kobieta swoją siostrę określiła jako "niezwykle bezinteresowną, dbającą o wszystkich wokół".