Świat

Kim są żołnierze na Krymie? To elita wojska

Świat

Aktualizacja:

Umundurowani i uzbrojeni żołnierze okupujący Krym formalnie są "niezidentyfikowani". Nie noszą dystynkcji państwowych, nikt nie ma jednak wątpliwości, że to Rosjanie i w dodatku elita rosyjskiego wojska. Stąd nowoczesny wygląd, zdecydowanie odbiegający od stereotypowego obrazu rosyjskiego żołnierza.

"Niezidentyfikowani", ale w pełni umundurowani i ciężko uzbrojeni mężczyźni pojawili się na Krymie w nocy z czwartku na piątek. Najpierw zajęli główne lotniska w Sewastopolu i Symferopolu. W kolejnych dniach rozlali się po całym Krymie i wsparci przez pojazdy opancerzone rozpoczęli rozbrajanie lub obleganie ukraińskich baz wojskowych.

Interwencja pod przykrywką

Rosja z początku formalnie nie przyznawała się do tych oddziałów. Moskwa starała się zachować pozory, iż to oddolna i spontaniczna inicjatywa mieszkańców Krymu, którzy chwycili za broń, aby bronić się przed "faszystami" z Majdanu. W weekend rosyjskie władze były jednak zmuszone półgębkiem przyznać, że to siły zbrojne Rosji wkroczyły na Krym.

Rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych w piątek i przedstawiciele samozwańczych władz Krymu w niedzielę, oznajmili, że to żołnierze Floty Czarnomorskiej chronią "najważniejsze obiekty na półwyspie".

Utrzymywanie szytej grubymi nićmi iluzji "niezidentyfikowanych" żołnierzy było niemożliwe wobec wielu dowodów wskazujących na to, że Krym najechały jedne z najlepszych jednostek w dyspozycji Kremla. Główne dowody to liczne zdjęcia, nagrania i nieoficjalne rozmowy z interwentami.

Sytuacja na Krymie

Relatywnie biedna piechota morska

Przyznanie się Rosjan nie oddaje jednak całości obrazu sytuacji. Z przekazów z Krymu wynika, że w akcji opanowania półwyspu rzeczywiście biorą udział oddziały piechoty morskiej przyporządkowane Flocie Czarnomorskiej. To ci żołnierze, którzy jeżdżą kołowymi transporterami opancerzonymi BTR-80. Jako jedyni mają wyraźne oznaki przynależności państwowej. Na ich pojazdach są naniesione rosyjskie flagi i oznaczenia piechoty morskiej. Nie można ich pomylić z ukraińskimi oddziałami stacjonującymi na Krymie, bowiem ich BTR-80 mają wyraźnie odmienny niebieski kamuflaż. Oddziały piechoty morskiej mają najgorsze i najstarsze wyposażenie, spośród wszystkich interwentów. Pomimo tego jest to i tak lepszy poziom niż przeciętny w rosyjskim wojsku. Oddziały Floty Czarnomorskiej są bowiem stosunkowo dobrze traktowane z racji na frontowy i reprezentacyjny charakter.

Desant spod Pskowa

Pozostali interwenci wyglądają zdecydowanie bardziej nietypowo. Żołnierze - najczęściej pojawiający się na zdjęciach i nagraniach - którzy zostali rozmieszczeni w miastach i wokół jednostek ukraińskich, mają nowocześnie wyglądające umundurowanie, uzbrojenie i wyposażenie. Wszyscy wyglądają bardzo podobnie, co po dwóch dekadach zmian i chaosu w rosyjskim wojsku nie jest standardem. Najprawdopodobniej są to żołnierze z Gwardyjskiej 76. Dywizji Powietrznodesantowej z Pskowa, czyli elity rosyjskiego regularnego wojska. Jak podają ukraińskie media, w rozmowach z dziennikarzami przyznali się do tego sami żołnierze. Rosyjscy miłośnicy militariów twierdzą na forach internetowych, że koszary jednostki na obrzeżach Pskowa są "prawie wymarłe", choć na pewno na Krym nie przerzucono całej jednostki, a jedynie jej część. Wojska powietrznodesantowe są od czasów ZSRR traktowane jak elita. Służą w nich najsprawniejsi żołnierze, którzy dostają najnowszy sprzęt. Ich zadaniem jest bycie na przedzie operacji rosyjskich sił zbrojnych. 76. Dywizja brała między innymi udział w wojnie w Gruzji w 2008 roku. To najprawdopodobniej elementy tej jednostki przyleciały na Krym w piątek i sobotę na pokładach kilkunastu ciężkich transportowców Ił-76. Tego rodzaju operacje wojska powietrznodesantowe często ćwiczą.

Elita sił regularnych

Widoczni na zdjęciach żołnierze mają mundury najnowszego kroju, choć wzór kamuflażu wywodzi się jeszcze z ZSRR i nazywa się "Digital Flora". Poza umundurowaniem "spod igły", od standardowego obrazu rosyjskiego wojskowego odróżniają ich także kewlarowe hełmy nowego wzoru, zamiast stalowych "garnków". Mają też nowe oprzyrządowanie taktyczne, czyli zestaw szelek i pasów z przytroczonymi różnymi kieszeniami. Ich uzbrojenie to głównie karabinki AK-74M, czyli zmodyfikowana wersja podstawowego uzbrojenia rosyjskiego piechura. Wielu żołnierzy ma zamontowane na nich nowoczesne celowniki optyczne, zdecydowanie niebędące standardem w siłach zbrojnych Rosji. Na zdjęciach niektórzy mają też karabiny wyborowe SWDS, czyli specjalnie zmodyfikowaną dla wojsk powietrznodesantowych wersję popularnego karabinu snajperskiego SWD.

Kolejnym symbolem elitarności oddziałów okupujących Krym są wozy terenowe GAZ-2975 Tigr. To najnowocześniejsze pojazdy tego rodzaju w rosyjskim wojsku. Wyprodukowano ich dotychczas maksymalnie kilkaset i przydzielane są do wybranych jednostek. Na Krymie formalnie mają należeć do piechoty morskiej, ale jest to prawdopodobnie wybieg mający maskować obecność wojsk powietrznodesantowych. Oddziały Floty Czarnomorskiej mogą bowiem utrzymywać na półwyspie pojazdy opancerzone.

"Specjalsi" rodem z GRU?

Ostatnim elementem układanki obrazującej skład wojsk interwencyjnych są siły specjalne. Żadna operacja tego rodzaju nie może się bez nich obyć. Tak też jest tym razem. Nie wiadomo dokładnie, jakie oddziały specjalne znalazły się na Krymie, ale najbardziej prawdopodobny jest udział żołnierzy podległych GRU, czyli służbie wywiadu wojskowego. Poza prowadzeniem działalności szpiegowskiej GRU posiada zbrojne ramię w postaci własnych oddziałów Specnazu. Rzekomo to elita elity rosyjskich komandosów. Reporterzy uwiecznili wielu pozornie "nieporządnych" żołnierzy ubranych w mieszankę różnych rodzajów mundurów, nietypowego wyposażenia i z np. starymi karabinkami AKM, czyli zmodyfikowanymi tradycyjnymi AK-47. Teoretycznie to oni najbardziej przypominają lokalne bojówki, choć praktycznie wszyscy mają zasłonięte twarze.

W rzeczywistości karabinki AKM są wykorzystywane przez rosyjskich komandosów, ponieważ strzelają silną amunicją kalibru 7,62 milimetra, zdolną np. przebić grubszą ścianę lub kamizelkę kuloodporną, niż strzelające amunicją 5,45 mm AK-74 i pokrewne. Sprawdzają się więc lepiej w walce na krótkich dystansach. Ponad to wszędzie łatwo o amunicję do nich i pomagają upozorować się na "milicję". Dodatkowo na niektórych zdjęciach z Krymu widać także żołnierzy uzbrojonych w wytłumione karabiny wyborowe WSS Wintoriez. Tego rodzaju uzbrojenie jest przydzielane oddziałom komandosów. Podobnie z widocznymi na niektórych nagraniach granatnikami GM-94. To również uzbrojenie przydzielanie wyłącznie jednostkom elitarnym.

Pozorny bałagan w umundurowaniu jest natomiast znakiem rozpoznawczym wielu oddziałów specjalnych. Komandosi mają często dużą swobodę w doborze swojego wyposażenia i dostają na indywidualne zakupy specjalne fundusze.

Jacek Czaputowicz o szczycie czwórki normandzkiej w Paryżutvn24
wideo 2/23

Autor: Maciej Kucharczyk\mtom / Źródło: tvn24.pl

Tagi:
Raporty: