CNN: Piloci nowych boeingów szkolili się internetowo. Niektórzy zaledwie 56 minut

Świat


Piloci szkolący się do przesiadki ze starszych boeingów 737 do pilotowania nowej wersji MAX 8 otrzymali jedynie krótki, wewnętrznie prowadzony kurs internetowy - powiedzieli telewizji CNN rzecznicy związków zawodowych pilotów dwóch amerykańskich linii lotniczych. Na kursie tym w ogóle nie było wzmianki o nowym systemie, którego działanie uznaje się obecnie za najbardziej prawdopodobną przyczynę dwóch katastrof nowego modelu samolotu.

Amerykańska stacja CNN rozmawiała z rzecznikami związków zawodowych pilotów amerykańskich linii Southwest Airlines oraz American Airlines. Jak oświadczyli, piloci mający przesiąść się ze starszych modeli boeinga 737 do nowego modelu MAX 8 musieli przejść jedynie internetowy kurs prezentujący różnice pomiędzy poszczególnymi wersjami samolotu.

Jego odbycie, na zwykłych tabletach, zajmowało pilotom - w zależności od linii - od 56 minut do trzech godzin.

Piloci nie wiedzieli o MCAS

W ramach kursu prezentowane były cztery obszary, w których nowe maszyny różnią się od starszych. Nie było w nim jednak wzmianki o nowym systemie poprawy charakterystyki manewrowej - MCAS. Wadliwe działanie tego systemu, mającego zapobiegać utracie siły nośnej przez samolot, jest wskazywane obecnie przez ekspertów jako najbardziej prawdopodobna przyczyna dwóch katastrof boeingów 737 MAX 8 - w październiku 2018 roku w Indonezji i w marcu 2019 roku w Etiopii.

- Kurs nie był prowadzony przez instruktora, sami nim administrowaliśmy - powiedział Mike Trevino, rzecznik związku reprezentującego pilotów Southwest Airlines. - MCAS został zainstalowany w samolocie i Boeing nie ujawnił tego faktu pilotom - dodał w rozmowie z CNN.

Trevino zaznaczył przy tym, że piloci Southwest Airlines są wyjątkowo doświadczeni w lataniu boeingami 737. Osiem i pół tysiąca pilotów linii lata wyłącznie na różnych wersjach tego samolotu, linie te są również obecnie największym użytkownikiem nowych wersji MAX 8, posiadając 34 takie maszyny.

Brak symulatorów lotu

Po dwóch katastrofach nowego modelu boeinga, część pilotów zaczęła domagać się dodatkowych szkoleń, zarówno w formie kursów jak i godzin pracy na symulatorach lotu. Dennis Tajer, przedstawiciel stowarzyszenia reprezentującego 15 tysięcy pilotów linii American Airlines, obecną sytuację określił w rozmowie z CNN jako "niedorzeczną".

- Jeśli mamy mieć w samolocie wyposażenie o którym nic nie wiemy i mamy być odpowiedzialni za "walkę" z nim, gdy zawiedzie, to musimy zdobyć praktyczne doświadczenie - podkreślił. Tajer przyznał zarazem, że zwykle tego typu kursy były wystarczające, gdy piloci przesiadali się do maszyn podobnych do tych, na których już latali.

Tajer w CNN zwrócił również uwagę na trudności w nabyciu przez pilotów doświadczenia na symulatorach boeingów 737 MAX 8, zanim siądą za ich sterami. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że Federalna Administracja Lotnictwa USA (FAA) dopuściła nowe maszyny do latania bez obowiązkowych szkoleń na symulatorach.

Linie American Airlines starają się obecnie o pozyskanie symulatorów, mają je jednak otrzymać dopiero przed końcem roku. Do tego czasu pilotom zapewnione zostały jedynie dodatkowe, intensywne szkolenia teoretyczne dotyczące MCAS.

"Myślę, że wszyscy byli zaskoczeni"

Koncern Boeing nie odpowiedział stacji CNN na kilkukrotną prośbę o komentarz w tej sprawie.

FAA oświadczyła, że koncern po pierwszej katastrofie boeinga 737 MAX 8 w październiku 2018 roku opracował specjalną poprawkę w oprogramowaniu maszyn oraz zmiany w szkoleniu pilotów.

- Myślę, że wszyscy byli zaskoczeni tym, w jaki sposób MCAS może powodować problem - stwierdził cytowany przez CNN wieloletni pilot oraz ekspert ds. bezpieczeństwa lotniczego, John Cox. - Nie sądzę, by Boeing wyliczał to w ten sposób. Nie sądzę, by ich analizy pokazywały, że to prawdopodobne i myślę, że przekonali samych siebie oraz FAA, że (wprowadzenie MCAS - red.) to była z punktu widzenia pilotów jedynie drobna zmiana - ocenił Cox.

Bestseller Boeinga

Model 737 MAX wszedł do użytku komercyjnego w maju 2017 roku. Od tej pory doszło do dwóch poważnych katastrof tych maszyn - w październiku 2018 roku po starcie z lotniska w Dżakarcie rozbił się samolot indonezyjskiego przewoźnika Lion Air, a 10 marca tego roku w podobnych okolicznościach - samolot etiopskich linii Ethiopian Airlines.

W przypadku obu katastrof ustalanie przyczyn jeszcze trwa, ale wstępne przypuszczenia wskazują na problem z zastosowanym w tym modelu boeinga systemem MCAS. Według indonezyjskiego śledztwa, system ten zbyt łatwo się włącza, co powoduje trudności z kontrolowaniem samolotu.

Po wypadku w Etiopii władze lotnicze i sami przewoźnicy na całym świecie zdecydowali o uziemieniu tego modelu samolotu - do tej pory bestsellera Boeinga. Amerykański koncern dostarczył ich ok. 370 i miał złożone zamówienia na ponad 4600 kolejnych maszyn modelu MAX.

W piątek indonezyjskie linie lotnicze Garuda Indonesia zwróciły się także do Boeinga o unieważnienie wartego 4,9 mld dolarów kontraktu na zakup 49 samolotów 737 MAX 8. Jako powód podano dwie niedawne katastrofy tych maszyn.

Autor: mm/adso / Źródło: CNN, PAP, tvn24.pl

Raporty: