Były premier Katalonii oddał się w ręce belgijskiego wymiaru sprawiedliwości

TVN24


Były premier Katalonii Carles Puigdemont ogłosił w piątek, że "oddaje się w ręce belgijskiego wymiaru sprawiedliwości". Polityk jest poszukiwany na podstawie wystawionego przez Hiszpanię Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA). W czasie porannej wizyty w belgijskiej prokuraturze kataloński polityk oznajmił, iż nie zgadza się na ewentualną ekstradycję do Hiszpanii.

Przed budynkiem belgijskiej prokuratury w Brukseli Puigdemont powiedział dziennikarzom, że nie ma on żadnego związku z trwającymi od poniedziałku w Katalonii zamieszkami. Rozpoczęły się one krótko po poniedziałkowym werdykcie hiszpańskiego Sądu Najwyższego, który skazał 9 byłych separatystycznych polityków na kary więzienia od 9 do 13 lat za organizację nielegalnego regionalnego referendum niepodległościowego w 2017 r. Wśród skazanych są byli członkowie gabinetu Puigdemonta.

- Wielokrotnie deklarowałem, że jestem przeciwny stosowaniu przemocy. Nigdy nie mówiłem o tym w sposób dwuznaczny - stwierdził Puigdemont, zapewniając, że zamierza pozostać na terytorium Belgii.

Były premier Katalonii, który był odpowiedzialny za organizację plebiscytu niepodległościowego, po raz kolejny zadeklarował współpracę z belgijskim wymiarem sprawiedliwości. Podkreślił też, że ma do niego "pełne zaufanie".

Wybrany na europosła, mandatu nie otrzymał

W piątek przed południem sędzia Sądu Najwyższego w Madrycie Pablo Llarena, prowadzący postępowanie wobec Puigdemonta, poinformował, iż były kataloński premier pomimo zdobycia miejsca w Parlamencie Europejskim w wyborach 26 maja nie jest członkiem tej izby. Zapewnił, że poinformuje na piśmie belgijski wymiar sprawiedliwości o tym, iż "Puigdemont nie posiada immunitetu eurodeputowanego".

W komunikacie Llarena wyjaśnił, że Puigdemonta nie można traktować jako eurodeputowanego, ponieważ nie spełnił on wymogów uprawniających go do otrzymania mandatu członka PE, m.in. nie pojawił się przed hiszpańską Państwową Komisją Wyborczą w Madrycie.

We wtorek Puigdemont ogłosił, że nie będzie się ukrywał po wydaniu wobec niego w poniedziałek przez hiszpański wymiar sprawiedliwości Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA). Postawiony mu zarzut dotyczy buntu i malwersacji środków publicznych w związku z organizacją referendum niepodległościowego w Katalonii w 2017 roku.

Tego samego dnia separatystyczny polityk z Katalonii złożył do władz PE wniosek o przywrócenie mu praw deputowanego europarlamentu. Wprawdzie zdobył on 26 maja mandat eurodeputowanego, ale dyrekcja PE uzależniła jego wykonywanie od wcześniejszego stawienia się Puigdemonta w Madrycie, gdzie kataloński polityk miał osobiście dokonać niezbędnych formalności. Separatystyczny lider uznał jednak, że podróż do Hiszpanii może zakończyć się jego aresztowaniem, w konsekwencji czego władze europarlamentu zawiesiły mandat Puigdemonta.

Europejski Nakaz Aresztowania za Puigdemontem

We wtorek po południu dyrekcja Parlamentu Europejskiego poinformowała w komunikacie, że wraz z wydaniem ENA Puigdemont nie ma prawa wstępu do budynku europarlamentu.

Pierwszy ENA za byłym premierem Katalonii został wysłany w listopadzie 2017 r. Dokument ten kilka miesięcy później był podstawą żądań Madrytu wobec Berlina o wydanie Puigdemonta, którego niemiecka policja aresztowała w marcu 2018 r. kiedy wracał z Finlandii.

Ostatecznie jednak w lipcu 2018 r. wyższy sąd krajowy w Szlezwiku-Holsztynie, na północnym wschodzie Niemiec, uznał za niedopuszczalną ekstradycję do Hiszpanii Puigdemonta w związku ze stawianym mu zarzutem rebelii. Niebawem też SN w Madrycie wycofał ENA wobec Puigdemonta, a ten powrócił do Belgii.

KataloniaPAP/Reuters

Autor: ft/adso / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: