Leon XIV zakończył uznaną za historyczną wizytę w Algierii - jako pierwszy papież w historii odwiedził ziemię świętego Augustyna. W środę odleciał do Kamerunu, który będzie drugim etapem jego 11-dniowej podróży po Afryce. W kraju tym od dekady lat trwa konflikt wewnętrzny, który kosztował życie co najmniej sześciu tysięcy ludzi, a ponad pół miliona osób zostało przesiedlonych.
Działające w kraju grupy zbrojne ogłosiły z okazji wizyty trzydniowe zawieszenie broni - podaje BBC. Ich przywódcy stwierdzili, że decyzja wynika z uznania "głębokiego znaczenia duchowego" papieskiej wizyty. Zrzeszająca grupy organizacja Unity Alliance przekazała w oświadczeniu, na które powołuje się brytyjska stacja, że ułatwi przemieszczanie się osobom, które chcą wziąć udział w spotkaniach z głową Kościoła katolickiego.
Papież uda się w czwartek do Bamendy, największego anglojęzycznego miasta Kamerunu, gdzie w katedrze odprawi mszę świętą i gdzie odbędzie się "spotkanie na rzecz pokoju". Jak zauważa BBC miasto to jest uważane za centrum kameruńskiego konfliktu między separatystami a siłami państwowymi.
Najważniejsze wydarzenie pielgrzymki prawdopodobnie odbędzie się w piątek - Watykan poinformował, że podczas mszy świętej w nadmorskim mieście Duala spodziewa się około 600 tysięcy wiernych. W planie wizyty papieża Leona XIV , oprócz Algerii i Kamerunu jest jeszcze Angola i Gwinea Równikowa.
Konflikt w Kamerunie
Kamerun to dawna kolonia niemiecka podzielona po I wojnie światowej między Wielką Brytanię i Francję. Część francuska uzyskała niepodległość w 1960 roku, rok później - po plebiscycie przeprowadzonym przez ONZ - do Kamerunu dołączyła większość obszaru brytyjskiego. Mniejsza jego część została przyłączona do Nigerii. Wielu mieszkańców dawnego terytorium brytyjskiego chciało jednak utworzenia własnego państwa. Obecny konflikt wybuchł po protestach w części anglojęzycznej kraju w 2016 roku. Mimo 10 lat konfliktu niepokoje wciąż nie ustały.
Redagował AM