Polak, który omal nie doprowadził do wojny. "Tańce wojenne na ulicach były na porządku dziennym"

Świat

Aktualizacja:
tvn24Waluś może wyjść z więzienia

Polak, który omal nie doprowadził do wojny domowej, może wyjść na wolność. Sąd zgodził się na warunkowe zwolnienie z więzienia odpowiedzialnego za najgłośniejsze zabójstwo polityczne we współczesnej historii RPA Janusza Walusia. Ministerstwo sprawiedliwości RPA rozważa jeszcze apelację od tej decyzji. Materiał programu "Polska i Świat".

W Wielką Sobotę, 10 kwietnia 1993 roku, Waluś zastrzelił w Johannesburgu jednego z najbardziej wpływowych przywódców czarnej większości Chrisa Haniego. Hani był przywódcą Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej.

Na skraju wojny domowej

To zabójstwo omal nie doprowadziło do wybuchu wojny domowej. Hani był idolem czarnoskórej młodzieży, wielu było przekonanych, że to on zastąpi Nelsona Mandelę.

- To kryzys państwowy. I zbrodnia przeciwko obywatelom tego państwa. To tragedia, za którą wszyscy zapłacimy wysoką cenę - mówiła w kwietniu 1993 roku Gill Marcus z Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej.

- Tańce wojenne na ulicach były na porządku dziennym. Skandowano hasło: "jeden biały, jedna kula" - wyjaśnia dr Andrzej Polus z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Polski emigrant

Urodzony w 1953 roku w Zakopanem Waluś przyjechał do RPA na początku lat 80. W 1987 roku przyjął drugie, południowoafrykańskie obywatelstwo. Wspierał nacjonalistyczną, rasistowską retorykę neonazistowskiego Afrykanerskiego Ruchu Oporu i Partię Narodową. Tam poznał Clive’a Derby-Lewisa, prominentnego działacza Partii Narodowej. - Kiedy zaczęły się rozmowy czarnych z białymi, obaj byli w totalnej opozycji, uważali, że nie należy dzielić się władzą - mówi Michał Zichlarz, autor książki "Zabić Haniego. Historia Janusza Walusia". To Derby-Lewis namówił Walusia do zabicia Haniego, kiedy okazało się, że dojdzie do podziału władzy. Po zabójstwie policja zrobiła nalot na dom Walusia, gdzie znalazła listę 9 nazwisk. Hani był dopiero trzeci, na czele listy widniało nazwisko Nelsona Mandeli. Kryzys polityczny po śmierci Haniego przyśpieszył przemiany polityczne.

Waluś, podobnie jak Clive Derby-Lewis, został skazany na karę śmierci. Ich kary dzięki Nelsonowi Mandeli zamieniono na dożywocie.

Wyjdzie na wolność

Teraz sąd w Pretorii zdecydował, że może w ciągu dwóch tygodni warunkowo opuścić więzienie. Derby-Lewis opuścił więzienie rok temu ze względu na zły stan zdrowia.

Ministerstwo sprawiedliwości RPA rozważa jeszcze apelację od decyzji o warunkowym zwolnieniu Polaka. Oburzenia nie kryje także rządzący od 1994 Afrykański Kongres Narodowy. "Uwolnienie Walusia jest parodią sprawiedliwości, tragedią dla rodziny Chrisa Haniego i wszystkich obywateli RPA wierzących w prawa człowieka (…). Żądamy, aby Janusz Waluś - po uwolnieniu - został natychmiast deportowany do swojej ojczyzny" - napisano w oświadczeniu partii.

Sam Waluś w rozmowie z Michałem Zichlarzem przyznał, że "żałuje, że odebrał życie drugiemu człowiekowi, ale podkreśla, że wtedy tak trzeba było zrobić".

Autor: kło\mtom / Źródło: tvn24