"Linie konfliktów są już zarysowane. Tylko wynik tych konfliktów jest niejasny"

TVN24

Janusz Reiter o stosunkach międzynarodowych nadchodzącej dekadyTVN
wideo 2/2

- Wyczerpały się pokłady nadziei pokładanej w demokrację w stylu zachodnim i w liberalny ład gospodarczy - ostrzegał w programie "Horyzont" Janusz Reiter, przewodniczący Rady Centrum Stosunków Międzynarodowych. Mówiąc o nadchodzącej dekadzie wskazywał, że "skończyła się powszechna akceptacja globalizacji, jako czegoś, co przynosi ludziom tylko same dobra".

- Wszystkie konflikty czy linie konfliktów są już zarysowane. Tylko wynik tych konfliktów jest niejasny. To, co wyraźnie widać, to więcej ostrzejszej rywalizacji między mocarstwami. Pytanie tylko, jak te mocarstwa się pogrupują. Jaka będzie linia podziału? - zastanawiał się Reiter, snując prognozy na najbliższe dziesięciolecie.

Jak zauważył, z naszego punktu widzenia, najistotniejsze jest pytanie, "czy świat zachodni pozostanie całością", "czy będzie w nim dalej Ameryka Północna i Europa plus oczywiście inne kraje politycznie zachodnie, jak Australia", precyzował.

Koniec globalizacji?

Gość programu "Horyzont" mówił też o procesie globalizacji i o tym, czy w nadchodzącym dziesięcioleciu będziemy świadkami fragmentaryzacji.

- Wiele zależy od tego, jak ułożą się stosunki między Ameryką a Chinami, bo są to dwa mocarstwa, które mają największy wpływ na kształt ładu gospodarczego w świecie. Ich interesy, wydaje się, że nakazują im dojście do porozumienia, co oznaczałoby, że nie będzie pęknięcia czy rozpadu. Będzie po prostu na nowo zdefiniowanie reguł gry - stwierdził Reiter.

- Amerykanie słusznie uważają, że warunki były dla nich niekorzystne, że Chiny bardziej korzystały na umownej globalizacji - dodał.

Ekspert zastanawiał się, czy Amerykanie będą chcieli pójść "tak daleko, by od Chin się całkowicie oderwać". Jego zdaniem, choć wydaje się to niemożliwe, nie jest to całkowicie nierealne. - To zakłóciłoby globalny porządek gospodarczy. Nie sądzę jednak, by tak się stało. Myślę, że będzie jakaś ugoda, bo leży to w interesie obu stron - ocenił.

- Skończyła się powszechna akceptacja globalizacji, jako czegoś, co przynosi ludziom tylko same dobra, czyli więcej dobrobytu, więcej możliwości podróżowania, więcej otwartości - wyjaśnił.

- Wyczerpały się pokłady nadziei pokładanej w demokrację w stylu zachodnim i w liberalny ład gospodarczy - stwierdził. Jego zdaniem nie jest tak, że "całkowicie on runął" czy "skompromitował się", ale "stracił zaufanie". Reiter wyjaśnił też, że dzieje się tak za sprawą Chin, które "proponują inny model, który zdaje się odnosić sukcesy". - Załamało się przekonanie, które było po roku 1989, że świat zachodni ma do zaoferowania najlepszy model i prędzej czy później wszystkie narody na swój sposób się do niego przyłączą - opisywał. - Dziś już nikt nie wierzy, że ten proces się toczy i jest jedna ogólnie zaakceptowana wizja, do której dąży cały świat - zaznaczył.

Dodał jednak, że to nie oznacza definitywnego końca modelu liberalnej demokracji. - Ale jego atrakcyjność dla świata jest nadszarpnięta - podsumował.

"Załamała się wiara, że wszyscy będą zawsze wygranymi"

Reiter ocenił też, że kryzys finansowy z 2008 roku, którego skutki najbardziej dotknęły Włochy i Grecję, a także Hiszpanię i Portugalię, zmienił postrzeganie UE. - Załamała się ta wiara, że wszyscy będą zawsze wygranymi. Pojawiło się poczucie, że są kraje, które sobie nie radzą. A kiedy sobie nie radzą, zgłaszają pretensje wobec tych, którzy sobie radzą - wyjaśnił. - Podział na tych, którzy sobie radzą i nie radzą jest dla Unii Europejskiej piekielnie niebezpieczny - dodał.

Zdaniem eksperta, Wspólnota Europejska nie może chronić Europy przed sutkami globalizacji. - Europa bierze udział w globalizacji i czerpie z niej korzyści. Unia Europejska może pomagać poszczególnym krajom lepiej sobie radzić z tą globalizacją, pod warunkiem, że te kraje sobie same pomogą - ocenił.

Odwołując się do przykładu Włoch i Grecji wskazał, że to na południu Europy wiara w UE została najbardziej nadszarpnięta i to właśnie takie kraje powinny pamiętać o tym, że gwarantem dobrobytu są własne wysiłki i ciężka praca. - Unia Europejska to nie jest autopilot, który prowadzi kraje do szczęśliwej przyszłości. Tu trzeba wiosłować samemu - podsumował.

Reiter: nie sądzę, że wydarzy się coś, co zasadniczo zmieni układ sił
tvn24

Autor: kk/adso / Źródło: tvn24