Świat

Jak powinien wyglądać szturm na zajęte budynki. Czy Kijów jest na to gotowy?

Świat

tvn24Kijów rozpoczyna zapowiadaną akcję antyterrorystyczną. Czy jest na nią gotowy?

Na Ukrainie cały czas niespokojnie. Separatyści, łudząco przypominający tak zwaną krymską samoobronę, zajmują kolejne budynki władzy na wschodzie kraju. Lekceważą stawiane im ultimatum. Kijów rozpoczyna zapowiadaną akcję antyterrorystyczną. Kiedy nastąpi ta najważniejsza operacja? Jak będzie wyglądała? I czy Ukraina jest na nią gotowa? Materiał "Polski i Świata".

- Nie pozwolimy Rosji powtórzyć scenariusza krymskiego na wschodzie kraju - powiedział Ołeksandr Turczynow, pełniący obowiązki prezydenta Ukrainy.

Tymczasem separatyści zajęli już budynki administracji rządowej i milicji o ośmiu miastach Ukrainy. Między innymi w Słowiańsku, Ługańsku i Doniecku.

Pułapki w siedzibie władz w Doniecku

Odbicie siedziby władz w Doniecku może sprawić najwięcej kłopotów ukraińskim żołnierzom. Według ppłk. Andrzeja Kruczyńskiego, byłego żołnierza GROM, przyczyną trudności jest jego wielkość i ilość pomieszczeń.

- Cała infrastruktura tego budynku pozwala na przygotowanie się wewnątrz. Założenie masy pułapek. Schowanie się w wielu pomieszczeniach. Zrobienia zatorów dla oddziałów bojowych - precyzuje mjr Jacek Kowalik, kiedyś także w GROM.

Atak przed świtem

Takie akcje trwają kilkanaście minut. Do ich przeprowadzenia przygotowuje się bardzo wielu żołnierzy. - Ponad stu. Bardzo sprawnych. Bardzo dobrze wyposażonych - wyjaśnia ppłk Andrzej Kruczyński.

Ale ponad stu komandosów, to nie wszystkie siły potrzebne do przeprowadzenia operacji. Dodatkowo angażowani są żołnierze i milicjanci, w celu zabezpieczania terenu operacji. W liczbie kilkuset.

Sam atak musiałby nastąpić przed świtem, kiedy organizm ludzki jest najbardziej wyczerpany. Wtedy terroryści są najbardziej śpiący i niewystarczająco czujni. Komandosi musieliby się dostać do budynku z kilku stron - z ziemi, dachu i po linach przez okna.

"Zmęczyć druga stronę"

- Myślę, że w tej chwili Ukraina nie dysponuje grupą, która mogłaby coś takiego zrobić. Brak odpowiednio wyszkolonej jednostki antyterrorystycznej to główny, ale nie jedyny problem Ukraińców. - Poziom wyszkolenia tych grup może być bardzo podobny. Tych, którzy są w środku i tych, którzy będą wchodzić. To mogą być osoby, które przeszły te same kursy i te same szkolenia. Dlatego może dojść do regularnej walki w tych budynkach - tłumaczy mjr Jacek Kowalik.

Tego władza ukraińska chciałaby uniknąć, bo oprócz oczywistych strat po własnej stronie, dałaby pretekst Rosji do interwencji, w celu - jak zwykł nazywać to Kreml - ochrony swojej mniejszości. - Ale można też spróbować zmęczyć druga stronę, by uderzyć za kilka dni. Można odciąć dopływ wody, energii elektrycznej i ogrzewania - twierdzi ppłk Andrzej Kruczyński. I spróbować ataku po kilku dniach.

Autor: jl//kdj/zp / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Tagi:
Raporty: