Izrael traci na prestiżu. Niemcy nie lubią "polityki okupacji"

TVN24

Aktualizacja:

Prestiż Izraela w Niemczech spada, bo kraj ten prowadzi "politykę okupacji", a tej nad Renem nie pochwalają - napisała we wtorek "Suedendeutsche Zeitung", przypominając zarazem wyniki ostatniego badania opinii publicznej, w którym 59 proc. Niemców uznało Izrael za "państwo agresywne".

Zdaniem dziennika, przyczyną wzrastającej krytyki Niemców nie jest jednak chęć pozbycia się poczucia winy za wojenne zbrodnie, lecz "niewłaściwa" polityka izraelskich władz.

Winna "polityka okupacji"

"Niemcy spoglądają na Izrael coraz bardziej krytycznie, i to w czasie, gdy w Izraelu prestiż Niemiec, poczynając od berlińskiej polityki a kończąc na berlińskich klubach rozrywkowych, jest bardzo wysoki" - czytamy w komentarzu, opublikowanym na łamach wydawanej w Monachium gazety, w związku z rozpoczętą w poniedziałek pierwszą wizytą prezydenta Niemiec Joachima Gaucka w Izraelu. Autor przypomina wyniki ostatniego sondażu, w którym 59 proc. Niemców uznało Izrael za państwo agresywne, a 70 proc. za kraj w sposób bezwzględny realizujący swoje interesy, bez oglądania się na sąsiadów. Dla większości Niemców spadek prestiżu Izraela związany jest nie z przeszłością lecz z teraźniejszością - stwierdza komentator i wyjaśnia: "To polityka okupacji, budowy osiedli i codzienny ucisk Palestyńczyków tworzą negatywny wizerunek Izraela na świecie i w Niemczech". "To wypędzenie palestyńskiej rodziny z jej domu we wschodniej Jerozolimie i blokada 1,6 mln ludzi w Strefie Gazy" - dodaje.

"SZ" zastrzega, że nie można zarzucić Izraelowi, iż "przeszedł mutację od Dawida do Goliata", gdyż jego opierająca się na czołgach siła jest wymuszoną reakcją na stałe zagrożenie z zewnątrz. Można jednak mu wytknąć odejście od własnych ideałów i drogi pokojowej, którą wyznaczyli Icchak Rabin i Szimon Peres.

Polityczna poprawność

Krytyka dotyczy nie całego państwa lecz obecnego rządu Benjamina Netanjahu. Ta ważna różnica zacierana jest i w Jerozolimie, i w Berlinie - uważa komentator, przypominając, że rząd izraelski odrzuca wszelką krytykę jako "antyizraelską czy wręcz antysemicką". Natomiast niemiecki rząd jeżeli już krytykuje Izrael, to tylko za zamkniętymi drzwiami. "Gdy krytyka staje się tematem tabu, to przełamanie tabu traktowane jest jako wyzwolenie i prowadzi często do przesady" - tłumaczy komentator bardzo niekorzystne dla Izraela wyniki niedawnego sondażu. "Solidarność z Izraelem nie oznacza bezwarunkowego poparcia dla każdego izraelskiego rządu" - napisał w konkluzji autor komentarza w "SZ".

Autor: adso\mtom / Źródło: PAP