Według informacji podanych przez irańskie władze w sobotę wskutek amerykańsko-izraelskiego ataku rakietowego w mieście Minab zginęło ponad 160 osób. Wśród ofiar są uczennice szkoły dla dziewcząt. We wtorek tysiące osób wzięły udział w pogrzebie. Ceremonię transmitowała irańska telewizja państwowa. Tłum niósł trumny okryte flagami Republiki Islamskiej, lektor mówił o żałobie matek i ojców, którzy stracili swoje córki - przekazał portal BBC.
Na zdjęciach, które udostępnił irański departament prasy zagranicznej, widać gęsty tłum. Wiele osób trzyma zdjęcia ofiar i irańskie flagi. Na innych fotografiach można zobaczyć dziesiątki grobów wykopanych dla ofiar nalotu.
"To groby wykopane dla ponad 160 niewinnych dziewcząt, które zginęły w zamachu bombowym na szkołę podstawową, przeprowadzonym przez USA i Izrael. Ich ciała zostały rozszarpane na strzępy" - napisał na portalu X minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghchi.
Według stacji Al-Dżazira tłum Irańczyków skandował hasła antyizraelskie i antyamerykańskie, krzycząc m.in. "Nie ma mowy o kapitulacji". Kobieta, która przedstawiła się jako matka zmarłej uczennicy imieniem Atena, wskazywała na wydrukowane portrety, mówiąc, że to "dokumentacja amerykańskich zbrodni". - Zginęły w imię Boga - mówiła o ofiarach ataku.
Marco Rubio o ataku na szkołę
Przedstawiciel Iranu przy ONZ Amir Saeid Iravani podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w poniedziałek poinformował, że w szkole w Minabie zginęło 165 osób.
- Ten akt barbarzyństwa stanowi kolejną czarną kartę w historii niezliczonych zbrodni popełnionych przez agresorów - przekazał w sobotnim oświadczeniu prezydent Iranu Masud Pezeszkian.
Reuters zaznacza, że nie udało się niezależnie potwierdzić tych doniesień. Również portal BBC przekazał, że nie był w stanie zweryfikować liczby ofiar śmiertelnych. "Międzynarodowym organizacjom informacyjnym często odmawia się wiz do Iranu, co poważnie ogranicza możliwości zbierania informacji" - podkreśliła brytyjska stacja.
W poniedziałek BBC zapytało sekretarza stanu USA Marco Rubio, czy budynek szkoły został trafiony amerykańskim pociskiem. - Stany Zjednoczone nie zaatakowałyby celowo szkoły - odpowiedział Rubio. - Nie mielibyśmy żadnego interesu, a szczerze mówiąc, żadnej motywacji, by atakować infrastrukturę cywilną.
Jak dodał, "nie zna szczegółów, co do tego doprowadziło, ale jasne jest, że Stany Zjednoczone nie wzięłyby na celownik szkoły". W oświadczeniu opublikowanym w amerykańskich mediach rzecznik Centralnego Dowództwa USA Tim Hawkins przekazał, że "badają" doniesienia o "poszkodowanych cywilach w wyniku trwających operacji wojskowych". - Traktujemy te doniesienia poważnie. Ochrona ludności cywilnej jest sprawą najwyższej wagi. Będziemy nadal podejmować wszelkie dostępne środki ostrożności, aby zminimalizować ryzyko niezamierzonych szkód - podkreślił.
Izraelska armia przekazała, że "nie ma wiedzy" o żadnych operacjach w tym rejonie. Media zwracają jednak uwagę, że szkoła znajdowała się w pobliżu bazy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).
Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Edukacji, Nauki i Kultury (UNESCO) w niedzielę wydała komunikat, w którym wyraziła głębokie zaniepokojenie skutkami izraelsko-amerykańskich ataków. Jak podkreślono, "uczniowie w miejscach przeznaczonych do nauki są chronieni na mocy międzynarodowego prawa humanitarnego", a "ataki na placówki edukacyjne zagrażają uczniom i nauczycielom oraz podważają prawo do edukacji".
Opracował Maciej Wacławik / az