"Każdy wasz atak spotka się z odpowiedzią". Iran ostrzega USA

Protesty w Iranie
Podpalony meczet podczas protestów w Iranie
Źródło: Reuters
Przewodniczący irańskiego parlamentu ostrzegł Waszyngton, że próba ingerencji w sytuację wewnętrzną w tym kraju spotka się ze zbrojnym odwetem. Prezydent Trump stwierdził w sobotę, że USA "gotowe są pomóc" demonstrującym Irańczykom. Według różnych szacunków, od początku protestów zginęło ich od ponad 100 do nawet kilku tysięcy. Liczba ofiar jest trudna do ustalenia ze względu na odcięcie przez władze dostępu do internetu.
Kluczowe fakty:
  • Iran zaatakuje Izrael lub amerykańskie bazy w regionie jeśli USA użyją wojska, by wesprzeć protestujących - ostrzegł przewodniczący irańskiego parlamentu.
  • Prezydent Iranu oskarżył demonstrantów o próbę "zniszczenia całego społeczeństwa", a Izrael i USA o podburzanie protestujących.
  • Według doniesień mediów, od rozpoczęcia protestów dwa tygodnie temu w Iranie zginęło już kilka tysięcy osób.
  • Departament Stanu USA donosi, że do tłumienia demonstracji Teheran zatrudnił zagranicznych bojowników, między innymi z Hezbollahu.

- Amerykańskie bazy wojskowe na Bliskim Wschodzie oraz Izrael będą uzasadnionymi celami dla Iranu, jeśli Stany Zjednoczone zdecydują się na jakąkolwiek interwencję zbrojną w naszym kraju – powiedział w niedzielę przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Baqer Kalibaf.

Jest to odpowiedź na powtarzające się głosy poparcia ze strony Białego Domu wobec antyrządowych demonstracji w Iranie. Kalibaf zasugerował, że nie wybuchły one w sposób spontaniczny, lecz zostały zainspirowane z zewnątrz. Oskarżył on prezydenta USA Donalda Trumpa o wspieranie "terrorystycznej wojny" przeciwko Iranowi i ostrzegł go przed "błędnymi kalkulacjami".

W sobotę prezydent Donald Trump po raz kolejny zasugerował, że Stany Zjednoczone mogłyby włączyć się w sytuację wewnętrzną Iranu. "Iran spogląda ku wolności, być może jak nigdy dotąd. USA są gotowe pomóc!" - napisał w serwisie społecznościowym Truth Social. W piątek ostrzegł z kolei irański reżim, by "nie zaczynał strzelać, bo USA również zaczną strzelać".

Trump wielokrotnie wymieniał Iran wśród państw, w których USA mogą przeprowadzić kolejną zbrojną interwencję po operacji w Wenezueli z początku stycznia, w ramach której uprowadzono z Caracas tamtejszego przywódcę Nicolasa Maduro.

Reakcja Izraela

W niedzielę agencja Reutersa podała, że Izrael jest w stanie wysokiej gotowości na wypadek ewentualnej interwencji Stanów Zjednoczonych w Iranie. Powołała się na trzy izraelskie źródła posiadające wiedzę na ten temat. Nie wyjaśniono jednak, co w praktyce oznacza stan wysokiej gotowości.

W sobotę premier Izraela Benjamin Netanjahu i sekretarz stanu USA Marco Rubio przeprowadzili rozmowę telefoniczną, podczas której omówili możliwe scenariusze amerykańskiej interwencji w Iranie.

W czerwcu ubiegłego roku Izrael i Iran stoczyły 12-dniową wojnę. W tym czasie w izraelskich atakach na Iran zginęło co najmniej 430 osób, a 3500 zostało rannych. W odwetowych atakach rakietowych Iranu śmierć poniosło co najmniej 31 mieszkańców Izraela. Wojna zakończyła się rozejmem wynegocjowanym za pośrednictwem USA i Kataru.

Krwawa pacyfikacja protestów

Władze odpowiedziały na rozprzestrzeniające się protesty ich brutalną pacyfikacją przy użyciu wojska oraz trwającą już ponad dwie doby niemal całkowitą blokadą internetu. Ma ona na celu nie tylko sparaliżowanie koordynacji protestów, ale przede wszystkim ukrycie przed światem skali brutalności służb bezpieczeństwa. W warunkach niemal całkowitego odcięcia dostępu do niezależnych informacji trudno ustalić liczbę demonstrujących we wszystkich prowincjach kraju.

Z każdym dniem rośnie liczba zastrzelonych demonstrantów. W nocy z soboty na niedzielę Agencja Informacyjna Aktywistów Praw Człowieka (HRANA), organizacja pozarządowa z siedzibą w USA mówiła o 116 zabitych, zastrzegając, że bilans ten obejmuje tylko potwierdzone zgony osób, których personalia są znane. Jednak według Iran International, agencji informacyjnej z siedzibą w Londynie, zabitych trzeba już liczyć w tysiącach. "Tylko w ciągu ostatnich 48 godzin w protestach w Iranie zginęło co najmniej dwa tysiące osób" - oceniła agencja w niedzielę. Jak podkreśliła, irańskie siły bezpieczeństwa strzelają do protestujących ostrą amunicją.

Cytowani przez tę stację świadkowie powiedzieli, że w mieście Kahrizak w stołecznej prowincji Teheran widzieli około 400 ciał. Tylko w piątek do jednego ze szpitali w tym mieście przywieziono 44 ciała, a do drugiego - 36. Podobna sytuacja ma mieć również miejsce w innych miastach i innych szpitalach. Lekarz z prawie 700-tysięcznego miasta Raszt w północnym Iranie powiedział, że tylko do jednego z tamtejszych szpitali przywieziono co najmniej 70 ciał.

Protesty w Iranie
Protesty w Iranie
Źródło: MAHSA/MEI/SIPA/SIPA/East News

Zaostrzenie działań wobec protestujących potwierdził komendant główny irańskiej policji Ahmadreza Radan Dodał, że służby bezpieczeństwa będą ścigać zarówno organizatorów zamieszek, tych, którzy je wspierają w internecie, jak też tych, którzy fizycznie uczestniczą w protestach.

Prezydent Iranu: groźba zniszczenia całego społeczeństwa

Z kolei prezydent Iranu Masud Pezeszkian oskarżył w niedzielę Izrael i USA o podburzanie protestujących, wydając polecenia organizacji "zamieszek".

Pezeszkian obiecał, że władze w Teheranie wysłuchają manifestantów. - Ludzie mają obawy, powinniśmy się z nimi spotkać i rozwiązać ich problemy - powiedział.

Jednak, jak dodał, "najważniejszym obowiązkiem jest nie pozwolić grupie uczestników zamieszek na zniszczenie całego społeczeństwa". Wezwał przy tym irańskie społeczeństwo do odcięcia się od "terrorystów".

USA o "zdradzie narodu irańskiego"

Departament Stanu USA donosi, że do tłumienia demonstracji Teheran zatrudnił zagranicznych bojowników. "Stany Zjednoczone są zaniepokojone doniesieniami o tym, że Republika Islamska zatrudniła terrorystów z Hezbollahu i irackie milicje do tłumienia pokojowych protestów" - napisał w sobotę perskojęzyczny portal Departamentu Stanu USA na platformie X.

"Ten reżim wydał miliardy dolarów należące do narodu irańskiego na siły terrorystyczne. Użycie tych sił przeciwko własnym obywatelom byłoby kolejną głęboką zdradą narodu irańskiego" - czytamy w komunikacie.

Według informatorów amerykańskiej stacji Fox News około 850 bojowników Hezbollahu i irackich milicji przedostało się już do Iranu, aby wzmocnić siły bezpieczeństwa reżimu. Obie formacje mają doświadczenie w tłumieniu sprzeciwu nieuzbrojonych cywilów. - Doniesienia o wykorzystaniu zagranicznych sił zastępczych dowodzą tego, że reżim nie ufa w pełni irańskim służbom bezpieczeństwa - ocenił na antenie tej stacji ekspert z waszyngtońskiego think tanku Foundation for Defense of Democracies.

Przyczyny protestów w Iranie

Antyrządowe protesty w Iranie trwają od 28 grudnia. Rozpoczęły się od strajku związanego z gwałtownym spadkiem wartości krajowej waluty i trudną sytuacją ekonomiczną. Od kilku lat Iran boryka się z inflacją na poziomie 30-40 procent, przy czym ceny żywności w 2025 roku wzrosły o ponad 70 proc. Gwałtowne przyspieszenie spadku waluty nastąpiło po izraelsko-amerykańskich atakach na irańską infrastrukturę nuklearną w czerwcu 2025 roku.

Choć iskrą zapalną protestów była katastrofalna sytuacja ekonomiczna, jednak demonstracje szybko przybrały wymiar polityczny i zaczęły obejmować postulaty wymierzone w fundamenty Republiki Islamskiej.

Analitycy zwracają jednak uwagę, że skandowane hasła "Niech żyje szach" są bardziej wyrazem sprzeciwu wobec obecnego systemu niż realnym postulatem o powrót do monarchii. Choć syn obalonego w 1979 roku szacha, mieszkający w USA Reza Pahlawi zyskuje na popularności, wielu Irańczyków odnosi się do monarchii z rezerwą.

Trwające od dwóch tygodni demonstracje to największa fala protestów przeciw irańskiej teokracji od 2022 roku, kiedy to kraj ogarnęły protesty i zamieszki po śmierci przetrzymywanej w areszcie za nieprawidłowe noszenie hidżabu 22-letniej Mahsy Amini, która zginęła z rąk policjantów. Według szacunków organizacji broniących prawa człowieka w brutalnie tłumionych wystąpieniach zginęło wówczas ponad 500 osób.

OGLĄDAJ: "Mówi się, że kolejna może być Kuba". Co dalej planuje "policjant" zachodniej półkuli?
pc

"Mówi się, że kolejna może być Kuba". Co dalej planuje "policjant" zachodniej półkuli?

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: