"Podpalenie lontu, który uruchomi niszczycielską wojnę w Iraku i na świecie"

TVN24


"Kolosalne pogwałcenie suwerenności Iraku" i złamanie zasad, na jakich goszczone są amerykańskie siły - tak premier Iraku Adil Abd al-Mahdi skomentował zabicie irańskiego generała Kasema Sulejmaniego i jednego z dowódców irackiej milicji Abu Mahdiego al-Muhandisa w ataku USA przeprowadzonym w Bagdadzie. Szyiccy przywódcy wzywają Irakijczyków do "pełnej gotowości", a ambasada Stanów Zjednoczonych w Bagdadzie zaleca obywatelom USA opuszczenie tego kraju.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kasem Sulejmani, jeden z najpotężniejszych irańskich generałów, zginął w amerykańskim ataku w Bagdadzie Irańskie reakcje na atak

Premier Iraku Adil Abd al-Mahdi nazwał zabicie Sulejmaniego i Muhandisa aktem "amerykańskiej agresji" i złamaniem zasad, na jakich amerykańskie siły goszczone są w Iraku. "Ci dwaj męczennicy byli wielkimi symbolami zwycięstwa w walce z (tak zwanym - red.) Państwem Islamskim" - głosi oświadczenie szefa rządu.

Mahdi poinformował, że zwołuje nadzwyczajną sesję irackiego parlamentu i ostrzegł, że incydent, za którym stoją Amerykanie, był "podpaleniem lontu, który uruchomi niszczycielską wojnę w Iraku, regionie i na świecie".

Irakijczycy "w pełnym pogotowiu"

Najważniejszy przywódca duchowy Iraku, wielki ajatollah Ali al-Sistani potępił zabicie Sulejmaniego i Muhandisa, ale wezwał Irakijczyków do zachowania spokoju. - Wydarzenia te wskazują, że nasz kraj czekają bardzo trudne czasy. Wzywamy wszystkie zaangażowane strony, by zachowały powściągliwość i działały rozważnie - powiedział Sistani.

Wpływowy szyicki duchowny Muktada as-Sadr wezwał Irakijczyków, by "byli gotowi do obrony" po śmierci Sulejmaniego i Muhandisa. Ogłosił, że reaktywuje oddziały swojej antyamerykańskiej milicji, która walczyła z siłami USA po obaleniu reżimu Saddama Husajna.

"Jako patron patriotycznego irackiego ruchu oporu wydałem rozkaz, aby wszyscy mudżahedini, a zwłaszcza Armia Mahdiego (...) oraz wszystkie patriotyczne i zdyscyplinowane grupy były w pełnym pogotowiu" - głosi oświadczenie.

Dawny dowódca szyickich milicji, a obecnie polityk Kalis al-Chazali, wezwał swych bojowników do zachowania pełnej gotowości przed "nadchodzącą bitwą i wielkim zwycięstwem".

Chazali wyraził przewidywanie, że ceną za zabicie Muhandisa będzie zakończenie obecności wojsk USA w Iraku.

Potencjał militarny krajów Bliskiego Wschodu
Maciej Zieliński , Adam Ziemienowicz | PAP

Apel o wyrzucenie amerykańskich sił

Lider drugiej co do wielkości frakcji w parlamencie Iraku al-Fatah i zarazem dowódca największej milicji szyickiej Hadi al-Amiri wezwał w piątek wszystkie irackie ugrupowania do zjednoczenia się i wyrzucenia z kraju sił USA.

- Wzywamy wszystkie siły narodowe, by ujednoliciły swoje stanowiska, aby wyrzucić z kraju żołnierzy, których obecność w Iraku jest niepotrzebna - powiedział Amiri po zabiciu Sulejmaniego. Proirańska Organizacja Badr, kierowana przez Amiriego, jest największą iracką milicją szyicką, która weszła w skład Oddziałów Mobilizacji Ludowej (PMU).

Ambasada USA wzywa obywateli do opuszczenia Iraku

"Z powodu zwiększonego napięcia w Iraku i regionie, Ambasada USA wzywa obywateli amerykańskich do natychmiastowego opuszczenia Iraku. Obywatele amerykańscy powinni w miarę możliwości odlatywać z Iraku liniami lotniczymi, a w przypadku ich braku, do innych krajów drogą lądową" - napisała placówka dyplomatyczna w Bagdadzie.

Ambasada Francji w Teheranie wezwała do unikania zgromadzeń.

"Ogłoszono trzy dni żałoby po śmierci Sulejmaniego. W tym kontekście zalecamy obywatelom francuskim, aby trzymali się z dala od wszelkich zgromadzeń i zachowywali się z rozwagą i dyskrecją oraz powstrzymywali się od robienia zdjęć w przestrzeni publicznej" - napisali dyplomaci na Twitterze.

Rosyjskie MSZ oceniło, że zabicie Sulejmaniego zwiększy napięcia na Bliskim Wschodzie. Chiński resort dyplomacji wezwał strony do zachowania powściągliwości i spokoju.

Punkt zwrotny w sytuacji na Bliskim Wschodzie

Sulejmani i al-Muhandis zostali w czwartek późnym wieczorem zabici w Bagdadzie w ostrzale rakietowym sił USA. Według niektórych źródeł ataku dokonano z pokładu śmigłowców wojskowych. Zginęło osiem osób, a dziewięć zostało rannych.

Elitarne oddziały Al-Kuds, których dowódcą był Sulejmani, to siły ekspedycyjne irańskich Strażników Rewolucji.

Abu Mahdi al-Muhandis był założycielem i byłym przywódcą milicji Kataib Hezbollah. Właśnie bazy Kataibu bombardowali z powietrza Amerykanie w odwecie za śmierć w ataku rakietowym jednego ze swoich kontraktorów. W odpowiedzi proirańskie milicje zaatakowały ambasadę USA w Bagdadzie.

Autor: pp//rzw / Źródło: AFP, Reuters, PAP

Tagi:
Raporty: