Świat

Iracki hamulec. Amerykanie zmęczeni wojnami

Świat

defenseimagery.milAmerykanie są zmęczeni

10 lat po inwazji w Iraku społeczeństwo USA jest zmęczone wojnami, rośnie poparcie dla izolacjonizmu. Administracja USA też jest niechętna angażowaniu kraju w konflikty bliskowschodnie. Irak to hamulec dla bardziej stanowczej postawy wobec Iranu czy Syrii.

Wojna w Iraku odcisnęła głębokie piętno na amerykańskiej polityce i społeczeństwie. Większość Amerykanów uważa, że wysłanie żołnierzy do Iraku było błędem. 55 proc. oceniało w styczniu, że wojna nie była warta włożonego w nią wysiłku; tylko 27 proc. było przeciwnego zdania.

Na te sondaże ma wpływ fatalny bilans wojny: życie straciło 4,5 tys. amerykańskich żołnierzy, a ponad 30 tys. zostało rannych; wojna kosztowała budżet federalny w najbardziej optymistycznym scenariuszu 2 biliony dolarów. Ucierpiał też wizerunek USA po ujawnieniu zdjęć pokazujących, że w więzieniu Abu Ghraib pod Bagdadem amerykańscy strażnicy okrutnie torturowali irackich więźniów - m.in. tresując ich jak psy i zmuszając do pozowania do zdjęć nago w poniżających pozycjach. Inny głośny skandal: pracownicy prywatnej amerykańskiej firmy ochroniarskiej Blackwater otworzyli pod Bagdadem w 2007 roku ogień do tłumu, zabijając kilkunastu cywili.

Broni masowego rażenia nie było

Wreszcie, nieprawdziwe okazały się główne przesłanki do inwazji podawane przez administrację prezydenta George'a W. Busha, a mianowicie, że reżim Saddama Husajna dysponował bronią masowego rażenia. - Myślę, że z wiedzą, jaką dziś mamy, że reżim nie miał broni masowego rażenia, prawdopodobnie nie podjęlibyśmy decyzji o tej wojnie - mówi w rozmowie z PAP Stephen Rademaker, były członek administracji Busha, który w latach 2002-06 był dyrektorem generalnym w Departamencie Stanu ds. międzynarodowego bezpieczeństwa i nierozprzestrzeniania broni jądrowej. Ale wówczas, zastrzega, w oparciu o informacje wywiadowcze, wszyscy oczekiwali, że Husajn taką broń posiadał albo rozwijał. Dlatego dodaje, jedną z lekcji wyciągniętych z wojny w Iraku jest "dokładniejsze sprawdzanie informacji służb wywiadu".

Są i pozytywy

Są też pozytywy wojny, przekonuje: Husajn był okropnym dyktatorem i większość Irakijczyków mówi, że żyje im się dziś lepiej niż przed wojną; inwazja w Iraku skłoniła też dyktatora Libii Muammara Kadafiego do decyzji, by porzucić program zbrojeń nuklearnych. - Może za wcześnie na ocenę, ale wydaje się, że Irakijczycy mają teraz więcej stabilności politycznej, mogą wreszcie głosować - mówi z kolei PAP dyrektor ds. polityki zagranicznej "Bipartisan Policy Center" Michael Makovsky, który pracował w latach 2002-6 w Pentagonie oraz Coalition Provisional Authority (tymczasowe władze koalicyjne w okupowanym Iraku). Eksperci zgodnie oceniają, że w konsekwencji wojny w Iraku Republikanie przegrali zarówno wybory w 2006 r. do Kongresu, tracąc kontrolę nad Izbą Reprezentantów, jak i prezydenckie w 2008 r. Bush kończył ośmioletnią prezydenturę z najgorszymi notowaniami. - Bush zapłacił cenę polityczną, a Republikanie do tej pory się z tego leczą - przyznaje Rademaker. Demokraci natomiast bardziej "skręcili na lewo", uważa Makovsky.

Porażki i zmęczenie

Barack Obama, który wygrał po raz pierwszy wybory prezydenckie w 2008 r., był przeciwny wojnie w Iraku od samego początku, w przeciwieństwie do wielu innych Demokratów. Uczynił z tego ważny element swej kampanii wyborczej. - Fakt, że Obama został wybrany na prezydenta dwa razy, odzwierciedla zmęczenie wojną w amerykańskim społeczeństwie, bo on jest skrajnie niechętny użyciu sił wojskowych - mówi Makovsky. W grudniowym badaniu PEW Reserach Center aż sześć na ośmiu respondentów wyraziło opinię, że Waszyngton powinien przykładać miej uwagi do problemów za granicą, a więcej do spraw krajowych. Tyle samo opowiedziało się za tym, by administracja Obamy mniej angażowała się w region Bliskiego Wschodu, w tym w Syrii.

"Izolacjonizm ma długą historię, ale po raz pierwszy od 10 lat przybyło mu aż 10 proc. zwolenników", komentowali autorzy raportu.

Izolacjonizm rośnie w siłę

Sondaże wskazują, że w przypadku Iranu, pragnienie nieangażowania się USA na Bliskim Wschodzie nie jest już takie ewidentne. Amerykanie postrzegają bowiem program zbrojeń nuklearnych Teheranu jako największe międzynarodowe zagrożenie. 56 proc. stwierdziło, że lepiej postawić zdecydowany opór niż unikać wojskowego konfliktu. Zdaniem Makovsky'ego poczucie zmęczenia wojną w społeczeństwie ogrywa jednak "hamujący czynnik" w polityce Obamy, by zająć "bardziej stanowcze stanowisko wobec Iranu". "Debata stała się dziś bardziej nerwowa niż 10 lat temu. Służby wywiadowcze są też bardziej ostrożne w ocenie programu irańskiego po tym, co się stało w Iraku - mówi. Jedną z negatywnych konsekwencji irackiej wojny, przekonują ekspert, jest strategiczne wzmocnienie Iranu. - Jego wpływy w Iraku i regionie są dziś bez wątpienia większe, nie mają już wroga - mówi Makowski. Przestrzega, by nie popełnić teraz odwrotnego błędu do irackiego, czyli niedoszacowania zagrożenia wynikającego z irańskiego programu nuklearnego. - Rozumiem, że nikt nie chce wojny, ale przed nami wyzwanie: Iran jest coraz bliżej posiadania broni nuklearnej i musimy zrobić wszystko, co możliwe, by temu zapobiec, jak obiecuje Obama. Ale to wymaga wielkiego przywództwa - dodaje. Zdaniem Rademakera z tym właśnie jest problem. - Nie myślę, że Obama ma związane ręce (w sprawie ewentualnej interwencji). Myślę, że on sam sobie te ręce związał, bo sondaże opinii publicznej sugerują, że większość Amerykanów poparłaby użycie siły wojskowej, by zapobiec produkcji broni nuklearnej przez Iran - krytykuje były członek administracji Busha.

Jak po Wietnamie

Obecne izolacjonistyczne nastroje w USA przypominają sytuację z późnych lat 70. XX wieku, kiedy po przegranej wojnie wietnamskiej Ameryka też nie miała ochoty na dalsze wojny - zauważa ekspert z waszyngtońskiego Center for American Progress (CAP) Lawrence Korb, związanego z lewym skrzydłem Partii Demokratycznej. - Gdybyśmy nie dokonali niepotrzebnej inwazji na Irak, bylibyśmy bardziej skłonni zaangażować się na przykład w Syrii. Po wojnie wietnamskiej też obawialiśmy się interweniować w Kambodży, chociaż reżim Pol Pota wymordował tam jedną piątą mieszkańców kraju - powiedział Korb w niedawnej rozmowie z PAP.

Autor: mtom / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: defenseimagery.mil

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości