TVN24 | Świat

Blinken krytykuje Chiny za "agresywne działania" w rejonie Indo-Pacyfiku

TVN24 | Świat

Autor:
tas\mtom
Źródło:
PAP

W czasie przemówienia na Uniwersytecie Indonezyjskim w Dżakarcie szef amerykańskiej dyplomacji Antony Blinken skrytykował Chiny za "agresywne działania" w regionie Indo-Pacyfiku. Podkreślił też, że Stany Zjednoczone chcą uniknąć konfliktu w regionie i zabezpieczyć stabilność w Cieśninie Tajwańskiej oddzielającej Chiny od demokratycznego Tajwanu.

Szef amerykańskiej dyplomacji od poniedziałku przebywa z wizytą w Indonezji. To pierwszy jego przystanek w mającej potrwać do czwartku podróży po Azji Południowo-Wschodniej. W kolejnych dniach Antony Blinken odwiedzi Malezję i Tajlandię.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W TVN24 GO

W czasie wtorkowego przemówienia na Uniwersytecie Indonezyjskim w Dżakarcie sekretarz stanu USA wyraził niepokój w związku z działaniami Chin prowadzonymi "od Azji północno-wschodniej do południowo-wschodniej i od Mekongu do wysp na Pacyfiku". Określił te działania jako agresywne.

Blinken: USA chcą, by chińska polityka uległa zmianie

Opisując szkodliwą jego zdaniem politykę władz w Pekinie, Blinken wskazał, że Chiny roszczą sobie wyłączne prawa do wód międzynarodowych, wpływają na wolny rynek, subsydiując swoje państwowe firmy i ograniczają handel z tymi krajami, z których polityką się nie zgadzają. Jak zaznaczył, zarówno USA, jak i kraje Indo-Pacyfiku chcą, by ta polityka uległa zmianie.

Jak stwierdził szef amerykańskiej dyplomacji, chińska straż przybrzeżna nęka floty sąsiednich państw i zagraża handlowi, a Waszyngton jest "zdeterminowany by zapewnić wolność żeglugi na Morzu Południowochińskim", przez które transportowane są towary o wartości przekraczającej 3 biliony dolarów rocznie.

W czasie swojego przemówienia Blinken podkreślił też, że Stany Zjednoczone chcą uniknąć konfliktu w regionie i zabezpieczyć stabilność w Cieśninie Tajwańskiej, oddzielającej Chiny od demokratycznego Tajwanu, który komunistyczny rząd uważa za część swojego terytorium i deklaruje, że przejmie nad nim kontrolę.

"Indo-Pacyfik jest najszybciej rosnącym regionem na Ziemi. To, co się tam wydarzy w XXI wieku, określi trajektorię całego świata. Dlatego Stany Zjednoczone będą nadal odgrywały swoją stabilizacyjną rolę w Indo-Pacyfiku" – podsumował Blinken w poście opublikowanym na Twitterze.

Pretensje Pekinu

W podobnym tonie wypowiadała się wiceprezydent USA Kamala Harris, która w sierpniu odwiedziła Wietnam i Singapur. Podobnie jak Blinken podkreślała wówczas, że Stany Zjednoczone, wspólnie z sojusznikami i partnerami, będą broniły "opartego na zasadach" ładu międzynarodowego w regionie.

Pekin zgłasza historyczne pretensje do 90 proc. obszaru Morza Południowochińskiego, w tym do wód w świetle obowiązującego prawa międzynarodowego należących do okolicznych państw – Malezji, Brunei, Filipin oraz Wietnamu. Chiny oznaczają granice tej strefy tzw. "linią dziewięciu kresek". W 2016 roku Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze uznał, że "linia dziewięciu kresek" nie ma podstaw prawnych, lecz Chiny zignorowały to orzeczenie.

Dziesięć państw ASEAN (Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej) negocjuje z Pekinem przyszły kodeks postępowania na Morzu Południowochińskim, który w założeniu ma doprowadzić do zmniejszenia napięć, do których często dochodzi na strategicznym akwenie.

Wzmocnienie współpracy z państwami regionu

Wizyta Antony’ego Blinkena w krajach Azji Południowo-Wschodniej ma na celu wzmocnienie relacji z państwami regionu, który – jak otwarcie przyznają Amerykanie – stał się obszarem rywalizacji strategicznej między ich krajem a Pekinem.

W poniedziałek szef amerykańskiej dyplomacji spotkał się z prezydentem Indonezji Joko Widodo. Jak poinformowała indonezyjska minister spraw zagranicznych Retno Marsudi, USA wyraziły zainteresowanie współpracą z Indonezją, zwłaszcza w dziedzinie rozwoju infrastruktury. Amerykański Departament Stanu dodał, że oprócz kwestii związanych z odgrywaną przez Dżakartę rolą regionalnego lidera, w czasie rozmów poruszono także kwestie praw człowieka, pandemii Covid-19 i kryzysu klimatycznego.

Państwa Azji Południowo-Wschodniej z trudem balansują, by zachować dobre relacje z Chinami, które są ich głównym partnerem handlowym i Stanami Zjednoczonymi, które zapewniają bezpieczeństwo, ograniczając wpływy Pekinu. Ekonomiczne instrumenty Chin stają się jednak coraz silniejsze.

W 2022 roku ma wejść w życie porozumienie RCEP (Regional Comprehensive Economic Partnership - Wszechstronne Regionalne Partnerstwo Gospodarcze – przyp. PAP), czyniąc z regionu Azji i Pacyfiku największy obszar wolnego handlu na świecie. Pakt podpisały Chiny, państwa ASEAN, Japonia, Korea Południowa, Australia i Nowa Zelandia. Obejmie on kraje, w których mieszka ok. 30 proc. globalnej ludności, generujących ok. 30 proc. światowego PKB.

Wycofanie z układu handlowego

W 2017 roku ówczesny prezydent USA Donald Trump wycofał swój kraj z regionalnego układu handlowego TPP (Trans-Pacific Partnership) negocjowany z 11 innymi państwami.

Agencja AFP napisała we wtorek, że, poza Chinami i USA, aktywniejszą rolę w regionie stara się odgrywać także Rosja. W poniedziałek, po rozmowach z Blinkenem, indonezyjski prezydent spotkał się z sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej i byłym dyrektorem rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa, Nikołajem Patruszewem.

Autor:tas\mtom

Źródło: PAP

Pozostałe wiadomości