Mimo, że policja w Nowym Delhi nie wydała zgody na demonstrację, w proteście uczestniczyło około 10 tysięcy osób. Manifestanci sprzeciwiali się oszustwom egzaminacyjnym na uczelniach, domagali się dymisji ministra edukacji Dharmendry Pradhana oraz reformy systemu egzaminacyjnego. Wznoszono także hasła wzywające do ustąpienia premiera Narendry Modiego.
Jak podała agencja AFP, policja użyła wobec protestujących - głównie studentów - gazu łzawiącego oraz rozpędzała ich przy użyciu pałek. Wcześniej policja zaprzeczyła, jakoby użyła siły wobec protestujących. Zatrzymany został założyciel ruchu Abhijeet Dipke, ale - jak poinformowała agencja Reuters - nie trafił do aresztu.
- Nasza partia i cała opozycja domagały się debaty na temat wycieku arkuszy egzaminacyjnych NEET (krajowy test kwalifikacyjny i egzamin wstępny) oraz samobójstw wśród uczniów. Zażądaliśmy rezygnacji Dharmendry Pradhana. Premier również powinien wydać oświadczenie. Rząd zniszczył cały system edukacji - mówi Gurjeet Singh Aujla, deputowany głównej partii opozycyjnej - Indyjskiego Kongresu Narodowego, cytowany przez "India Today".
Jak podkreślił Reuters, protesty są postrzegane jako największe dotychczas wyzwanie dla premiera Modiego, który sprawuje urząd po raz trzeci z rzędu. Jak podała AP, ruch zdobył miliony zwolenników w mediach społecznościowych. "Nic dziś nie powstrzyma karaluchów!" - napisał ruch w serwisie X po protestach.
Czym jest Partia Karaluchów (Cockroach Janta Party)
Coś, co - jak zauważa CNN - zaczęło się jako internetowy żart, stało się ruchem sfrustrowanych przedstawicieli pokolenia Z i mocno słyszalnym głosem w debacie publicznej. Partia Karaluchów, czy inaczej Ludowa Partia Karaluchów (Cockroach Janta Party) powstała w maju po tym, jak prezes Sądu Najwyższego porównał grupę bezrobotnych młodych ludzi do "karaluchów". Popularność ruchu gwałtownie wzrosła po ujawnieniu wycieku arkuszy egzaminacyjnych, który doprowadził do unieważnienia egzaminu wstępnego na studia medyczne. Do testu przystąpiło około dwóch milionów kandydatów. Jak podała agencja AFP, powołując się na lokalne media, decyzja o unieważnieniu egzaminu doprowadziła do samobójstwa kilku kandydatów.
Na czele nowego ruchu stanął 30 letni Abhijeet Dipke, absolwent Uniwersytetu Bostońskiego, który wrócił do Indii na początku czerwca. Od tego momentu objeżdżał kraj, spotykając się z młodymi ludźmi. Choć postulaty mają poważne, często sięgają po satyrę i kpinę. Na protesty przynoszą rekwizyty - np. pieluchy, które mają powstrzymać wycieki egzaminacyjne albo róże, które rozdają policjantom. Pod koniec czerwca część protestujących rozpoczęła strajk głodowy, popierając postulaty studentów.
Redagował AM