Świat

Havel nie przeprasza

Świat

TVN24Havel: obserwatorzy na wyborach to norma

To, czy Polska zaprosi obserwatorów, to jest oczywiście jej wewnętrzna sprawa. Ale odrzucenie ich przyjazdu byłoby nienormalne - uważa Vaclav Havel. Były prezydent Czech w wywiadzie dla TVN CNBC Biznes podtrzymuje swoje słowa, które w Polsce wywołały burzę.

- To jest oczywiście wewnętrzna polska sprawa, czy zechce zaprosić obserwatorów międzynarodowych na swoje wybory. Ale to jest standardowy i bardzo dobry zwyczaj w demokratycznym świecie. Republika Czeska na przykład zaprasza obserwatorów na wszystkie swoje wybory - wyjaśnił Havel.

Zdaniem byłego prezydenta "nienormalne" byłoby odrzucenie oferty ich przyjazdu. - Normalne jest cieszyć się za to z tego, że tacy obserwatorzy przyjeżdżają - uważa polityk.

O międzynarodowych obserwatorach na wyborach w Polsce Havel mówił w poniedziałek, przy okazji promocji swoich wspomnień "Tylko krótko, proszę". Jak stwierdził, ich obecność byłaby "w interesie wszystkich obywateli Polski". Jego wypowiedź odbiła się w Polsce szerokim echem.

Rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski ocenił tę wypowiedź jako "zupełnie niespotykaną i wyjątkową". Premier Jarosław Kaczyński nie był już tak powściągliwy, choć dostało się głównie jego oponentom w Polsce. - Smutne jest to, że w Polsce są ludzie (...), którzy potrafią doprowadzić tego rzeczywiście powszechnie znanego w świecie polityka do takiego poziomu niepoinformowania - mówił w Polskim Radiu premier. - Szkodzą Polsce w sposób straszny. Michnik szkodzi Polsce, Geremek szkodzi Polsce. Ci wszyscy, którzy opowiadają tę bajkę o państwie, w którym zagrożona jest demokracja - dodał.

W odpowiedzi na te słowa szefa rządu, Geremek ocenił, że Kaczyńskiemu "puszczają nerwy" u progu kampanii wyborczej. Z kolei były prezydent Lech Wałęsa ocenił we wtorek, że Havel nie ma dobrego rozeznania co do sytuacji w Polsce. Jak mówił, były prezydent Czech "myślał, że wróciliśmy do trzeciego świata", ponieważ "były takie głosy, że demokracja jest zagrożona".

kaw

Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24