Grecja na sprzedaż. Rosja i Chiny ostrzą zęby na kluczowe spółki

Aktualizacja:
 
Zakupem wielkiego portu w Pireusie zainteresowani są Chińczycypiraeus-greece.org/

Jednym z warunków pomocy finansowej UE dla Aten jest przyspieszona i szeroko zakrojona prywatyzacja majątku publicznego Grecji. Proces wyprzedaży miałaby nadzorować niezależna agencja. Spekuluje się, że najwięcej do powiedzenia mogą mieć w niej Niemcy, które ponoszą największy ciężar pomocy bankrutującej Grecji. Największymi beneficjantami prywatyzacji mogą się jednak okazać firmy nie z UE, a Rosja i Chiny.

28 czerwca pod głosowanie w parlamencie zostanie poddany rygorystyczny program oszczędnościowy i prywatyzacyjny rządu. Wyprzedaż strategicznych aktywów ma przynieść do 2015 roku 50 mld euro wpływów.

Ateny nie będą miały nic do powiedzenia?

Szybka i masowa wyprzedaż majątku państwa oraz oddanie faktycznie kontroli nad tą prywatyzacją niezależnej agencji - to dwa zasadnicze warunki, jakie stawiają Grekom ich partnerzy z eurostrefy. Innymi słowy, Grecja ma sprzedać majątek wartości ok. 50 mld euro do 2015 roku na warunkach, które usatysfakcjonują Niemcy i innych największych "ratowników". Niezależnie od preferencji rządu Grecji, który jest właścicielem sprzedawanych zasobów, czy zwykłych Greków, których dziesiątki tysięcy pracują w państwowych firmach.

Na liście firm do sprzedaży są takie strategiczne obiekty jak porty i rurociągi. Tymi najbardziej zainteresowane są Rosja i Chiny. Grecka wyprzedaż jest bowiem doskonałą okazją do wejścia obu państw do unijnych sektorów transportu i energetyki.

Opór związków i polityków

2 największe porty morskie kraju - Saloniki i Pireus porty lotnicze Aten i Hellinikon udziały w telekomie OTE bank pocztowy przedsiębiorstwo gier liczbowych OPAP zakłady gazownicze DEPA przemysł zbrojeniowy (Hellenic Defense Systems) spółka kolejowa TrainOSE Firmy na sprzedaż

Ale prywatyzacja będzie oznaczała dalsze zwolnienia pracowników sektora publicznego, tymczasem bezrobocie w Grecji już przekroczyło 16 proc. Związkowcy boją się więc wyprzedaży państwowego majątku jak ognia. W czerwcu doszło już kilkakrotnie do szeroko zakrojonych strajków, m.in. w gigancie energetycznym PPC, telekomie OTE, wodociągach EYDAP i EYATH.

Prywatyzacji przeciwna jest też klasa polityczna, dla której stanowiska w państwowych spółkach stały się ważnym źródłem wpływów finansowych i narzędziem politycznym. Wydaje się wręcz, że największym zagrożeniem dla prywatyzacji nie są protesty i strajki, ale właśnie opór w rządzącej partii socjalistycznej.

Grecy postrzegają wymuszoną prywatyzację jako utratę dużej części suwerenności. Fakt, że greckimi zasobami zainteresowanych jest wiele niemieckich spółek, już wywołał w Atenach falę spekulacji o rzekomym spisku Berlina, który wykorzystuje dramatyczne położenie Grecji do przejęcia lukratywnych firm. Jako przykład wskazuje się przejmowanie przez Deutsche Telekom kolejnych pakietów akcji w greckim gigancie telekomunikacyjnym OTE.

 
Rosjanie chcą przejąć grecką sięć gazociągów (depa.gr) 

Chiny, Rosja, geopolityka

Z kolei Rosja i Chiny traktują przejęcia w Grecji także jako ważny element geopolityki.

 
Port w Salonikach - także na celowniku Chin (thpa.gr) 

Dla Pekinu Grecja jawi się obecnie jako strategiczna brama do wschodzących rynków Europy Środkowej i Wschodniej. Przejęcie wielkich portów w Pireusie i Salonikach poważnie zwiększyłoby możliwości eksportowe Chin. Byłby to doskonały punkt dla przeładunku towarów chińskich i ich transportu na Bałkany i krajów środkowoeuropejskich, jak Węgry, Słowacja czy Polska. Chińskie firmy już teraz mają wydzierżawione na 35 lat dwa terminale kontenerowe w Pireusie.

Dla Rosji zakup greckiej infrastruktury energetycznej byłby kolejnym sukcesem w ekspansji na rynku europejskim. Greckie gazociągi i ropociągi są bardzo ważnym elementem w budowanym powoli i w wielkich bólach Południowym Korytarzu. Ma to być sieć rurociągów i terminali łączących złoża ropy i gazu w Azerbejdżanie i Azji Centralnej z UE. Wchodząc na rynek grecki Rosjanie mogliby zablokować te plany, konkurencyjne dla dostaw węglowodorów do Europy z Rosji.

Berlin da zielone światło?

Kluczowe pytanie brzmi więc, czy inne kraje UE podejmą próbę zablokowania przejęcia przez Chińczyków i Rosjan greckiej infrastruktury strategicznej. Decydujące słowo może tu należeć do agencji, która będzie nadzorowała prywatyzację. A w tej najprawdopodobniej najwięcej do powiedzenia będą mieli Niemcy.

Biorąc pod uwagę, że chiński eksport nie jest dla Berlina poważną konkurencją (różny profil produktów, różni odbiorcy), a z Rosją łączą Niemcy szczególne relacje, można raczej przewidywać, że Chińczycy i Gazprom nie napotkają większego oporu wchodząc na rynek grecki.

Źródło: tvn24.pl na podstawie kilku stron internetowych

Źródło zdjęcia głównego: piraeus-greece.org/