G20 wystartowało. Tysiące protestują

Świat

Aktualizacja:

W czwartek wieczorem czasu lokalnego w Seulu rozpoczął się szczyt G20, w którym uczestniczą przywódczy największych gospodarek na świecie. Spotkaniu towarzyszą protesty. W stolicy Korei Południowej demonstrowało ok. trzy tysiące osób.

Celem szczytu G20 w Seulu jest przebudowa światowej gospodarki, tak by zapewnić jej stabilny wzrost i zapobiec powtórce światowego kryzysu finansowego z 2008 roku.

Kraje, które uczestniczą w szczycie, mają jednak trudności z pogodzeniem sprzecznych strategii mających to zapewnić. Przywódcy będą musieli stawić czoło rosnącym sporom o kursy walut i o równowagę bilansu handlowego.

Różne tematy

Wśród głównych kwestii omawianych na szczycie znajdą się m.in. nierównowaga w bilansie handlowym, kursy walut, regulacje sektora finansowego oraz niektóre kwestie dyplomatyczne, jak rosnące napięcie pomiędzy Chinami i Japonią oraz Rosją i Japonią, czy zamrożone negocjacje dotyczące północnokoreańskiego programu atomowego.

Protesty i szczyt

Szczytowi towarzyszą protesty. Według południowokoreańskiej policji, w Seulu zgromadziło się ok. trzy tysiące osób. Władze miasta wzmogły środki ostrożności w związku z pojawieniem się na szczycie kilkudziesięciu światowych przywódców.

Demonstrujący nieśli plakaty z hasłami "Stop G20", niektórzy założyli maski liderów G20, w tym prezydenta Baracka Obamy i południowokoreańskiego prezydenta Lee Myung-baka.

Jest postęp

Na marginesie szczytu G20, Barack Obama powiedział w Seulu, że w dialogu z Chinami doszło do "postępu" w delikatnych kwestiach otwarcia chińskiej gospodarki i polityki monetarnej tego kraju. Obama rozmawiał z dziennikarzami na początku spotkania z prezydentem Chin Hu Jintao.

Amerykański prezydent przypomniał, że na obydwu krajach ciążą "specjalne zobowiązania" zapewnienia nuklearnej stabilizacji i silnego gospodarczego wzrostu.

Konflikt chińsko-amerykański

Waszyngton uważa, że chiński juan jest sztucznie niedoszacowany i domaga się od Pekinu jak najszybszego uwolnienia jego kursu. Chiny odpowiadają, że Stany Zjednoczone nie powinny wtrącać się w ich politykę monetarną.

Pekin z kolei skrytykował decyzję Rezerwy Federalnej sprzed tygodnia o wsparciu dolara sumą 600 mld dolarów, co - jak podkreślają Chiny - obniży kurs amerykańskiej waluty i wpłynie negatywnie na eksport innych państw.

Nadziei na porozumienie w tej sprawie nie rokuje oświadczenie byłego prezesa amerykańskiego banku centralnego Fed Alana Greenspana, który zapowiedział, że USA będą kontynuować politykę osłabiania dolara.

Źródło: APTN, PAP