"FT": Brak działań Zachodu może doprowadzić do kryzysu migracyjnego. Rosja o tym wie

TVN24 | Świat

Autor:
adso
Źródło:
PAP, Reuters

Działania wojenne armii Baszara al-Asada i zbrodnie popełniane przez rosyjskie wojska w północno-zachodniej Syrii, mogą doprowadzić do "wskrzeszeniem w Europie kryzysu migracyjnego z lat 2015-2016" - pisze "Financial Times". "Rosja zdaje sobie z tego sprawę" - dodaje dziennik.

Wobec dowodów na rosyjskie zbrodnie wojenne w syryjskim Idlibie, Zachód musi przeciwstawić się Władimirowi Putinowi, pisze w komentarzu redakcyjnym brytyjski "FT".

Gazeta przypomina, że w prowincji Idlib, będącej ostatnim punktem oporu przeciwko reżimowi Baszara al-Asada, około miliona osób, czyli jedna trzecia populacji, ucieka przed kampanią terroru, która celowo wymierzona jest w cywilów. A nowa fala uchodźców, napierająca na granicę turecką na zachodzie, może stać się największą w tej wojnie.

"Grozi to wskrzeszeniem w Europie 'kryzysu migracyjnego' z lat 2015-2016, który napędzał populistyczną ksenofobię. Rosja zdaje sobie z tego sprawę, wykorzystując to jako dźwignię do tego, by wymusić na UE pogodzenie się z rządami Asada i danie pieniędzy na podniesienie Syrii z gruzów" - wskazuje "FT".

Jak podkreśla gazeta, w Idlibie oprócz 20 tys. dżihadystów powiązanych z al-Kaidą, są także trzy miliony cywilów, którzy nie mają gdzie uciec i których dzieci zamarzają w temperaturach poniżej zera. "Doświadczają bombardowań szpitali i szkół, targowisk i piekarni - to podręcznik zbrodniarza wojennego, który reżim Assada i jego patroni napisali krwią. Syryjskie i rosyjskie siły powietrzne zniszczyły ponad 50 placówek medycznych w Idlibie, tak że lekarze przestali podawać współrzędne, które miały ich chronić, a w niektórych przypadkach zeszli dosłownie do podziemia" - kontynuuje "FT".

Jak pisze, Idlib był jednym z pierwszych miast, które powstało przeciwko Asadowi, dlatego reżim i jego sponsorzy zawsze zamierzali z niego uczynić pole śmierci, a strategiczna logika prowadzonej ofensywy - zdobycie dwóch arterii od Damaszku do Aleppo i od wybrzeża na wschód - jest drugorzędna wobec zamiaru likwidacji wszelkiej opozycji. Przypomina też, że kiedy w 2015 roku Rosja przyszła na pomoc Asadowi, nie walczyła z tzw. Państwem Islamskim czy al-Kaidą, lecz nieustannie jej celem byli rebelianci z głównego nurtu.

"Reakcja Zachodu na tę tragedię jest haniebna. Rosja 14 razy wykorzystała swoje weto w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, aby chronić Syrię w latach 2011-19, często popierana w tym przez Chiny. Ale Stany Zjednoczone się przyglądają, a Europy nigdzie nie widać. Zachód ma rzeczy, których chce Rosja (i Iran), w tym zniesienie sankcji i pomoc w odbudowie Syrii. Wobec dowodów zbrodni wojennych Rosji, musi się przeciwstawić prezydentowi Władimirowi Putinowi, zanim Idlib zamieni się w krwawą łaźnię, a kolejne miliony bezbronnych Syryjczyków zostaną rozrzucone na wietrze" - przekonuje brytyjska gazeta.

Rosyjskie MSZ w piątkowym komunikacie stwierdziło, że używane przez rosyjskie wojska drony i inne narzędzia wywiadowcze nie potwierdzają exodusu ludności cywilnej w północno-zachodniej Syrii i zmierzania setek tysięcy ludzi w stronę granicy tureckiej, o czym w lutym kilkakrotnie mówił prezydent Recep Tayyip Erdogan.

MSZ w Moskwie dodało, że Turcja zbroi się w Idlibie, przerzucając od kilku tygodni broń za syryjską granicę.

adso

Źródło: PAP, Reuters

Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/YAHYA NEMAH

Tagi:
Raporty: