Świat

"FSB porwała go z Kijowa i wywiozła do Rosji prywatnym samolotem"

Świat

Aktualizacja:
RIA Novosti archive / Andrey Stenin / CC-BY-SA 3.0Opozycja twierdzi, że FSB bezkarnie porwała Razwożajewa z Kijowa

Sprawa rzekomego spisku antypaństwowego w Rosji zatacza coraz szersze kręgi. Komitet Śledczy stawia zarzuty kolejnym działaczom opozycji. Jeden z nich uciekł do Kijowa, ale nawet tam dosięgli go agenci FSB - twierdzi opozycyjny deputowany do Dumy. Fakt aresztowania mężczyzny potwierdził w poniedziałek po południu Komitet Śledczy.

Lider opozycyjnego Frontu Lewicy Siergiej Udalcow i deputowany partii Sprawiedliwa Rosja Ilja Ponomariow twierdzą, że rosyjskie specsłużby porwały z Kijowa Leonida Razwożajewa, asystenta Ponomariowa. Razwożajew był od 19 października poszukiwany przez Komitet Śledczy w związku z podejrzeniem o udział w spisku.

Ukraińcy wiedzieli?

"FSB porwała go z Kijowa i wywiozła do Rosji prywatnym samolotem" - napisał na Twitterze Ponomariow. Według deputowanego, jego asystent został zatrzymany, kiedy opuszczał kijowskie biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców.Miał tam złożyć wniosek o przyznanie mu statusu politycznego uchodźcy.

Rosyjska opozycja twierdzi, że władze Ukrainy pozwoliły służbom specjalnym Rosji na akcję w Kijowie. Ukraińcy mówią, że nic nie wiedzą na ten temat.

Komitet Śledczy w poniedziałek po południu potwierdził fakt aresztowania opozycjonisty. Jego rzecznik Władimir Markin oświadczył jednak, że Razwozżajew w niedzielę "sam zwrócił się do Komitetu Śledczego FR i wyraził gotowość przyznania się do winy".

Zatrzymania Razwożajewa i przewiezienia go do Moskwy nie potwierdzają też oficjalnie władze rosyjskie.

Na tropie spisku

Razwożajew jest już trzecią osobą ściganą przez Komitet Śledczy za rzekomy udział w przygotowywaniu masowych zamieszek i obalenia władz Rosji.

Inny działacz lewicowej opozycji Konstantin Lebiediew został aresztowany na 2 miesiące, zaś lider Lewicowego Frontu Siergiej Udalcow dostał zakaz opuszczania Moskwy.

Śledczy uderzyli w działaczy lewicy tuż po tym, jak należąca do Gazpromu telewizja NTW wyemitowała film "dokumentalny" pt. Anatomia protestu 2. Wynika z niego, że opozycjoniści spiskowali z przedstawicielami Gruzji i za pieniądze z zagranicy zamierzali wywołać masowe zamieszki w Rosji.

Wybuch w obwodzie kaliningradzkim?

Film pokazano 5 października. 17 października zatrzymano Udalcowa i dwóch jego współpracowników, wszczęto oficjalnie śledztwo.

NTW pokazała m.in. fragmenty nagranej z ukrycia rozmowy Udalcowa i jego doradców z mężczyzną, którego przedstawiła jako Giwiego Targamadzego, "człowieka mającego doświadczenie w organizowaniu kolorowych rewolucji i wystąpień ulicznych", szefa komisji ds. obrony i bezpieczeństwa parlamentu Gruzji i jednego z przywódców Zjednoczonego Ruchu Narodowego kierowanego przez gruzińskiego prezydenta Micheila Saakaszwilego. Stacja zmontowała materiał w taki sposób, że wynikało z niego, iż Targamadze i Udalcow chcą wywołać w Rosji rewolucję, która - ich zdaniem - powinna się zacząć od przejęcia władzy w graniczącym z Polską obwodzie kaliningradzkim, dokąd - jak zauważyli - Kreml nie będzie w stanie przerzucić dodatkowych wojsk, gdyż musiałyby one przejechać przez kraje NATO. Według NTW Udalcow otrzymuje od strony gruzińskiej 35 tys. dolarów miesięcznie, a jego stronnicy przygotowywani są w "obozach szkoleniowych dla rewolucjonistów" na terytorium Litwy i Rumunii, gdzie wykładowcami są również "specjaliści od kolorowych rewolucji" z Gruzji i Serbii.

Opozycja twierdzi, że władze uderzyły właśnie w Udalcowa i jego współpracowników, ponieważ to on może stać się dla władz największym zagrożeniem w razie wzrostu niezadowolenia w kraju na fali kryzysu. Udalcow jednoczy radykalne organizacje lewicy, ma też bardzo dobre kontakty z komunistami i związkami zawodowymi.

Autor: //gak / Źródło: rosbalt.ru, rferl.org, PAP

Źródło zdjęcia głównego: RIA Novosti archive / Andrey Stenin / CC-BY-SA 3.0