Świat

Fritzl budując dom już planował zbrodnię

Świat

Aktualizacja:
Fritzl budując dom już planował zbrodnię
TVN24Fritzl budując dom już planował zbrodnię

By wejść do piwnicy domu Josefa Fritzla trzeba było pokonać kolejnych ośmioro drzwi. Ostatnie miały elektroniczny zamek - mówi szef policji kryminalnej Dolnej Austrii Franz Polzer. - Gdy Josef Fritzl budował dom musiał już planować zbrodnię - stwierdza.

Policjanci nadal pracują w piwnicy i w pozostałej części domu rodziny Fritzlów. Rozmawiają z lokatorami. W ten sposób chcą kompleksowo odtworzyć obraz tragedii i codziennego życia rodziny. Funkcjonariusze planują zakończyć prace w domu Fritzlów jeszcze w tym tygodniu.

Josef Friztl musiał planować swa zbrodnię przez lata. Budując dom, planował przetrzymywanie swej rodziny w piwnicy. Swą zbrodnię planował już więc budując fundamenty. Franz Polzer, szef policji kryminalnej Dolnej Austrii

Fritzl działał sam

Polzer podkreślił, że Fritzl wykorzystał fakt, że do starego budynku dobudowywano nowy. Na pytanie, jak jedna osoba mogła to wszystko tak zorganizować, odpowiedział: - Raczej mamy jednego sprawcę. Działał bardzo sprawnie - stwierdził Polzer.

Fritzl prowadził potrójne życie: miał żonę równolatkę i dzieci, rodzinę w piwnicy, a także dzieci, które wyciągnął z piwnicy i wychowywał z żoną na górze. Jest mało prawdopodobne, był miał jeszcze czas na jakąś aktywność. Franz Polzer, szef policji kryminalnej Dolnej Austrii

Najstarsza córka z kazirodczego związku mogła być molestowana?

Fritzl więził i gwałcił swą córkę przez 24 lata. Miał z nią siedmioro dzieci, jedno z nich zmarło. Sprawa wyszła na jaw, gdy najstarsze dziecko z kazirodczego związku trafiło do szpitala. Jej stan nadal jest poważny. Na pytanie, czy Kerstin, była molestowana przez swojego dziadka-ojca, lekarze odpowiedzieli, że na razie dziewczyna jest nieprzytomna. Nie chcieli jednoznacznie powiedzieć, czy dziewczyna podobnie jak matka była wykorzystywana przez Fritzla. - W obecnej sytuacji jej życie nie jest zagrożone, nie wiemy jednak jak to wszystko się skończy – podkreślali lekarze. Obie części rodziny przebywają razem. Są na wczesnym etapie terapii.

Miła sympatyczna rodzina

Sąsiedzi Fritzlów są w szoku. - Znamy się od 20 lat. Niczego nie podejrzewaliśmy. To była taka miła, sympatyczna rodzina. Ludzie tacy jak pan czy ktokolwiek w tym studiu - mówił w TVN24 polski sąsiad rodziny Fritzlów Jarosław Maj. - Mieliśmy miły, sąsiedzki kontakt, nie przypuszczaliśmy, że w domu Fritzlów mogą dziać się takie rzeczy – dodał. Jego zdaniem, to nieprawdopodobne, że sąsiedzi, którzy mieszkali w najbliższym sąsiedztwie, nic nie słyszeli. - Nic nie zwróciło ich uwagi. Przecież stworzenie takiego lochu wymagało niesamowitego nakładu pracy, to nie mogło przejść zupełnie niezauważone – ocenił.

"To była normalna rodzina"
"To była normalna rodzina"

Podkreślił, że sprawa adopcji dzieci Elizabeth już na początku była podejrzana. - Kobieta miała napisać list i podrzucić dziecko i tak trzy razy? - nie dowierzał. Jego zdaniem także wątek rzekomego pobytu Elizabeth w sekcie jest mocno naciągany. - Jak to się stało, że przez tyle lat nikt jej nie znalazł. Niewyobrażalne, że policja nie zrobiła nic w tej sprawie, że nie było żadnych podejrzeń - dziwił się Polak. Suchej nitki nie zostawił na Rosemarie - żonie Josefa Fritzla. - Jaka kobieta przez 24 lata nie interesuje się piwnicą czy garażem swojego domu? - mówił sugerując, że kobieta wiedziała o dramacie swojej córki.

Źródło: TVN24, Fakty TVN

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości