TVN24 | Świat

"Kawior, szampan, menu najlepszych szefów kuchni". Burza po reportażu i zdjęciach z ukrytej kamery

TVN24 | Świat

Autor:
mjz/adso
Źródło:
BBC, ENEX, M6, PAP

Francuski kanał telewizyjny M6 przedstawił materiały nagrane ukrytymi kamerami, które zarejestrowały tajne, luksusowe kolacje w Paryżu. Ani personel, ani goście nie mają na sobie masek ochronnych. Jedna z uczestniczek mówi, że w tego typu spotkaniach uczestniczyło "kilku ministrów". Sprawę bada francuska prokuratura. Skomentował ją też minister spraw wewnętrznych.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

Francuski kanał telewizyjny M6 opublikował w piątek reportaż oparty na materiałach nagranych ukrytą kamerą. Jak twierdzi nadawca, nagrania pochodzą z tajnej restauracji w ekskluzywnej dzielnicy Paryża, gdzie ani personel, ani goście nie mieli na sobie masek ochronnych. Obecnie we Francji, z powodu sytuacji epidemicznej, wszystkie restauracje są zamknięte.

Na swoim profilu w mediach społecznościowych francuski nadawca opatrzył materiał komentarzem: "kawior, szampan, menu najlepszych szefów kuchni i bez obowiązkowych maseczek". Na nagraniu słychać, jak kelner mówi reporterowi udającemu gościa, że "ludzie, którzy tu przychodzą, nie noszą masek". - Jak tu wejdziesz, nie ma już COVID-a - dodaje.

Według informacji przedstawionych w materiale, cena za wykwintną kolację zaczyna się od 160 euro i może dojść nawet do 490 euro za osobę.

Kanał M6 przedstawia również osobne nagranie, także zarejestrowane ukrytą kamerą, z tego, co najwyraźniej jest tajną kolacją w luksusowym lokalu. Głos słyszany na nagraniu mówi, że goście płacili za możliwość wejścia 220 euro za osobę, a niektórzy całowali się w policzki, ignorując wszystkie zasady związane z zachowaniem dystansu społecznego.

Jedna z uczestniczek mówi o kolacji z "kilkoma ministrami"

W materiale jeden z gości anonimowo mówi, że wśród uczestników kolacji byli ministrowie. - W tym tygodniu jadłem obiad w dwóch lub trzech restauracjach, tak zwanych tajnych restauracjach, z kilkoma ministrami - stwierdza.

Gość został zidentyfikowany jako były prezenter telewizyjny Pierre-Jean Chalencon, właściciel luksusowego Palais Vivienne w Paryżu. Francuska telewizja zasugerowała, że właśnie to miejsce działa jako "tajna restauracja".

Prawnik Chalencona w oświadczeniu dla AFP przyznał, że były prezenter był osobą z nagrania, ale zaprzeczył, by ministrowie byli obecni na nielegalnych kolacjach. Stwierdził, że miał to być tylko żart.

Zasugerowana obecność na tajnych kolacjach przedstawicieli francuskiego rządu spotkała się z ostrą społeczną reakcją. Wielu Francuzów odniosło się do tych doniesień w swoich komentarzach w mediach społecznościowych, opatrując wpisy hasztagiem #OnVeutLesNoms (#ChcemyNazwisk), domagając się tym samym ujawnienia listy gości tych nielegalnych zgromadzeń.

Prokurator paryski Remy Heitz poinformował, że po reportażu wszczęto dochodzenie w sprawie możliwych zarzutów "narażania życia innych" i "pracy nierejestrowanej". Dochodzenie będzie miało na celu "zweryfikowanie, czy kolacje i przyjęcia zostały zorganizowane z naruszeniem zasad zdrowotnych, a także ustalenie, kto był możliwym organizatorem i uczestnikiem".

Kary więzienia i 15 tysięcy euro grzywny 

Minister spraw wewnętrznych Francji Gerald Darmanin powiedział, że jeśli sytuacja przedstawiona w materiale okaże się prawdą, to osoby biorące udział w takich przyjęciach powinny zostać postawione w stan oskarżenia i, prawdopodobnie, skazane. - Nie ma dwóch typów obywateli - tych, którzy mają prawo do przyjęć i tych, którzy nie mają - powiedział. Dodał, że takie zgromadzenia - z naruszeniem zasad epidemicznych - byłyby "całkowicie niedopuszczalne".

W mediach społecznościowych Darmanin poinformował także, że zlecił służbom zweryfikowanie prawdziwości informacji przedstawionych przez M6, aby - jeśli okażą się one prawdziwe - ścigać organizatorów i uczestników tych potajemnych przyjęć.

W materiale francuskiej telewizji przypomniano, że karą za narażenie czyjegoś życia może być rok więzienia i 15 tysięcy euro grzywny. Za złamanie godziny policyjnej grozi kara 135 euro. Tyle samo może wynosić również kara za brak maseczki.

"Powinni zostać ukarani grzywną i karą, jak każdy inny obywatel"

Wiceminister spraw wewnętrznych Marlene Schiappa powiedziała w jednej z telewizji, że jeśli w nielegalne przyjęcia byli zaangażowani ministrowie lub prawodawcy, to "powinni zostać ukarani grzywną i karą, jak każdy inny obywatel".

Minister gospodarki Bruno Le Maire również wyraził zaniepokojenie nagraniem i podkreślił, że "wszyscy ministrowie bez wyjątku przestrzegają zasad i nikt z nich nie uważa, że ​​mają jakąś specjalną przepustkę" do uczestniczenia w tego typu nielegalnych spotkaniach. - Jeśli ministrowie złamali zasady, muszą zostać ukarani jak każdy inny - zaznaczył.

Lockdown we Francji

Od 3 kwietnia we Francji wszedł w życie kolejny już - trzeci w ciągu ostatniego roku - lockdown.

Najważniejsze restrykcje to: zamknięte sklepy z wyjątkiem tych sprzedających produkty pierwszej potrzeby, praca zdalna tam, gdzie to możliwe, zakaz przemieszczania się między departamentami oraz nakaz pozostawania w promieniu 10 kilometrów od miejsca zamieszkania.

Niezmiennie obowiązuje godzina policyjna od godziny 19.

W pierwszym tygodniu kwietnia szkoły funkcjonują w trybie zdalnym, a następnie na terenie całego kraju wprowadzone będą dwutygodniowe ferie wiosenne. Oznacza to przesunięcie tego okresu wypoczynkowego dla części terytorium kraju. Po tej przerwie dzieci z przedszkoli i szkół podstawowych wrócą do nauki stacjonarnej, a nauka zdalna będzie kontynuowana w gimnazjach oraz liceach do poniedziałku, 3 maja. Prezydent kraju Emmanuel Macron ocenił, że to "najlepsze rozwiązanie", aby spowolnić rozprzestrzenianie się koronawirusa.

Autor:mjz/adso

Źródło: BBC, ENEX, M6, PAP

Tagi:
Raporty: