MSZ: jesteśmy zdeterminowani, by pomóc Polakom z Donbasu

TVN24

Aktualizacja:

Misja MSZ, która w drugi dzień świąt wyruszyła na wschodnią Ukrainę, zbierała informacje i przygotowywała pomoc dla osób polskiego pochodzenia - powiedział w poniedziałek rzecznik resortu Marcin Wojciechowski. - Jesteśmy zdeterminowani, żeby udzielić im pomocy - zapewnił. Według nieoficjalnych informacji, do ewakuacji Polaków z Donbasu ma dojść 7 stycznia, w ostateczności trzy dni później.

- Bardzo się cieszymy, mamy nadzieję, że Polska nas nie zostawi - powiedziała w rozmowie z tvn24.pl jedna z Polek mieszkających we wschodniej Ukrainie.

Badanie sytuacji

Tymczasem rzecznik MSZ poinformował w poniedziałek po południu, że podczas misji wysłannicy resortu zbierali informacje i rozmawiali z osobami polskiego pochodzenia na temat ich sytuacji oraz tego, jakich form pomocy potrzebują. - Pod koniec zeszłego tygodnia konsulat generalny w Charkowie zakończył przyjmowanie zgłoszeń od osób zainteresowanych ewakuacją - dodał Wojciechowski.

W poniedziałek wieczorem do Polski ma wrócić wiceminister Konrad Pawlik, który przewodniczył misji.

Zdeterminowani, by pomóc

- Jesteśmy zdeterminowani, żeby udzielić pomocy, natomiast musi być ona maksymalnie dostosowana do potrzeb oraz sytuacji. Pracujemy nad tym, przekazujemy informacje do Warszawy. Na ich podstawie będą zapadały konkretne decyzje - zapowiedział Wojciechowski.

Zaznaczył, że wpływ na przebieg ewentualnej ewakuacji ma wiele czynników, wśród nich m.in. warunki atmosferyczne oraz kwestie bezpieczeństwa. - To wszystko musi być uwzględnione przy planowaniu dalszych działań - podkreślił rzecznik MSZ.

Zapewnił, że resort spraw zagranicznych będzie na bieżąco informować o sytuacji Polaków na wschodniej Ukrainie.

Misja w Donbasie

Wojciechowski nie chciał mówić o liczbie osób, które chcą wyjechać z Ukrainy. - Nie chciałbym komentować spekulacji; najpierw informacje, które zebraliśmy, powinny trafić do odpowiednich instytucji - zaznaczył. - Zależy nam na tym, żeby sprawę doprowadzić do końca.

W poniedziałkowym komunikacie MSZ przekazało, że misja resortu odwiedziła Charków, Zaporoże, a także spotkała się z osobami polskiego pochodzenia w Doniecku. "(...) wiceminister Konrad Pawlik spotkał się także z przedstawicielami władz Charkowa oraz obwodu charkowskiego. Złożył kwiaty na cmentarzu ofiar zbrodni katyńskiej w Piatichatkach oraz odwiedził ośrodek Romaszka, gdzie prowadzone są przygotowania do zimy dla 400 uchodźców z Ukrainy wschodniej, realizowane w ramach projektu współfinansowanego przez Polską Pomoc" - napisał w komunikacie Wojciechowski.

Ponadto Konsulat Generalny RP w Charkowie udziela pomocy rzeczowej i materialnej osobom polskiego pochodzenia z terenów konfliktu zbrojnego na Ukrainie wschodniej - podało MSZ.

Przyjadą do Polski?

Na oficjalnych stronach internetowych konsulatu w Charkowie cały czas nie ma nowych informacji o dacie ewakuacji, Polacy z Donbasu mówią jednak, że już wiedzą, kiedy wyruszą do Polski. - 7, najpóźniej 10 stycznia. Taka informacja padła w poniedziałek - powiedziała portalowi tvn24.pl jedna z kobiet z polonijnej organizacji, prosząca o niepodawanie nazwiska.

Informację miała otrzymać od rzecznika Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Marcina Wojciechowskiego. Data jest na razie nieoficjalna, potwierdzenie terminu - według naszej rozmówczyni - ma się znaleźć na stronie konsulatu jeszcze w poniedziałek. Opóźnienie, jej zdaniem, bierze się z tego, że trwają prace nad stworzeniem listy chętnych do wyjazdu. - Najpierw mowa była o setce ludzi z Kartą Polaka. Teraz okazało się, że drugie tyle osób bez tego dokumentu chce wyjechać, bo ma potwierdzone obywatelstwo - zaznaczyła.

Jak podkreśliła, wszyscy "bardzo się cieszą". - Jesteśmy na szczęście już jedną nogą w Polsce. Mamy nadzieję, że nasz kraj nas nie zostawi - powiedziała kobieta.

Obietnica pani premier

9 grudnia premier Ewa Kopacz publicznie zapowiadała, że do końca 2014 roku ze wschodu Ukrainy ewakuowanych zostanie około 100 osób polskiego pochodzenia. Akcja, po uzgodnieniu konkretów przez specjalny zespół złożony z przedstawicieli polskiego MSW i MSZ, miała ruszyć w poniedziałek 29 grudnia. Takie informacje pojawiły się na stronie internetowej Konsulatu RP w Charkowie. Termin jednak nadszedł, a ewakuacja się nie rozpoczęła. Według nieoficjalnych informacji przebywających na Ukrainie polskich urzędników, datę trzeba było przesunąć ze względu na “warunki atmosferyczne”.

W niedzielę jednak na internetowej witrynie dziennika “Polska The Times” pojawiły się spekulacje o innych przyczynach tej decyzji.

Podpowiedzi z MSW?

"Polska The Times" twierdzi, że Ewa Kopacz zmieniła zdanie pod wpływem negatywnej opinii szefowej MSW.

"Według naszych informacji premier Ewa Kopacz odwołała ją (ewakuację - red.) po namowach minister spraw wewnętrznych Teresy Piotrowskiej. Szefowa MSW miała argumentować, że jeśli teraz rząd ewakuuje kilkadziesiąt osób z Donbasu, to za chwilę będzie musiał ewakuować kilka tysięcy polskich obywateli z całej Ukrainy i z innych krajów, gdzie toczą się wojny. Decyzja Ewy Kopacz miała wywołać wściekłość szefa MSZ Grzegorza Schetyny" - napisała gazeta.

Zaprzeczenia rządu

Rzeczniczka rządu Iwona Sulik zaprzeczyła tym doniesieniom. - ‪Tekst w "Polska The Times" to spekulacje, premier nie podjęła żadnej decyzji o wstrzymaniu ewakuacji, wszystko przebiega zgodnie z planem - stwierdziła w rozmowie z TVN24. - Za całość odpowiada MSW i tam proszę pytać‬ - dodała.

W rozmowie z tvn24.pl rzeczniczka MSW Małgorzata Woźniak również zaprzeczyła doniesieniom gazety i podkreśliła, że ministerstwo działa aktywnie na rzecz pomocy Polakom na Ukrainie. ‪- Pani minister nigdy nie odwodziła premier od pomysłu ewakuacji naszych rodaków. Jako resort jesteśmy przygotowani do przyjęcia Polaków. Za samą kwestię ewakuacji odpowiada MSZ, którego wysłannicy są na miejscu - stwierdziła Woźniak.‬

Rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski, który w ostatnich dniach przebywa na wschodzie Ukrainy, dołączył się do dementi. - Tekst "Polska The Times" o pomocy dla Polaków na Donbasie jest nierzetelny i nieprawdziwy - napisał w niedzielę na Twitterze.

Sprawy nie skomentował dotąd Stanisław Łukasik, konsul w Charkowie. Jak informują pracownicy konsulatu, jest on nieuchwytny.

"Ważne są fakty"

Wyjaśnienia przedstawicieli rządu nie przekonały byłego europosła Adama Bielana (Polska Razem). Poniedziałkowy gość programu "Jeden na jeden" w TVN24 uznał, że ta sytuacja pokazuje, iż "w ramach rządu" istnieje konflikt. - Cała ewakuacja była bowiem przygotowana przez szefa MSZ, a odwołała akcję przyjaciółka pani premier Teresa Piotrowska - stwierdził.

- Ważne są fakty: czy dzisiaj Polacy zaczną wracać do kraju - zaznaczył Bielan.

Prezydent "dopinguje"

- Ta sprawa leży w kompetencji rządu. Prezydent może tu być tylko lobbystą, może dyskretnie prosić rząd, nieformalnie na niego naciskać - tłumaczył prezydencki doradca Tomasz Nałęcz w radiowej Jedynce. Według niego, Bronisław Komorowski "jest sercem z tymi ludźmi" w Donbasie. - I jak tylko może dopinguje rząd do podjęcia działań, które będą oznaczały spełnienie tej obietnicy powrotu na święta i Nowy Rok, jaką dostali od Polski - powiedział.

Jak ocenił Nałęcz, Polacy ze wschodniej Ukrainy mieli powody, by uważać minione święta Bożego Narodzenia "za ostatnie spędzone" w tamtym rejonie. - Oni uważali, że Nowy Rok powitają już w bezpiecznej i spokojnej Polsce. Mówię o dotrzymaniu obietnicy danej przed świętami - podkreślił doradca prezydenta RP.

Autor: Robert Zieliński, dln,bieru//rzw//plw / Źródło: TVN24, Polska the Times, tvn24.pl,polskieradio.pl

Tagi:
Raporty: