Jak ewakuować się z Emiratów? "Potencjalnie są dwie drogi"

Samolot linii Emirates Airlines startuje z międzynarodowego lotniska w Dubaju
Gawin: potencjalnie są dwie drogi lądowej ewakuacji ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich
Źródło: TVN24
Jeden sposób lądowej ewakuacji ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich to droga do Omanu, a druga to ta przez Arabię Saudyjską - mówił w TVN24 ambasador Polski w ZEA Grzegorz Gawin. Powiedział też, co radzi Polakom, którzy przebywają aktualnie na terenie Emiratów.

W czwartek około północy planowany jest powrót pierwszej grupy Polaków ewakuowanych wojskowym transportem z Bliskiego Wschodu. Z Omanu ma wylecieć grupa ponad 100 osób wymagających wsparcia medycznego.

Gawin: mamy tysiące zgłoszeń w sprawie ewakuacji

- Tym transportem, który będzie obsługiwany przez dwa samoloty specjalne, które przylatują z Polski do Maskatu, wyleci do Warszawy 110 pasażerów. To są pasażerowie z problemami medycznymi, ale także matki z małymi dziećmi i osoby starsze, które mają trudności w ogóle w funkcjonowaniu tutaj, w normalnych warunkach - wyjaśniał w rozmowie z reporterem TVN24 Arturem Molędą Grzegorz Gawin, ambasador Polski w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Rządowy samolot leci na Bliski Wschód
Rządowy samolot leci na Bliski Wschód
Źródło: Combat Camera DORSZ

- Szacujemy, że około 15-16 tysięcy turystów przebywa na terenie Emiratów i około 10 tysięcy rezydentów z polskimi paszportami. To jest potencjalna grupa, która jest narażona właśnie na te zaburzenia w ruchu turystycznym i w ruchu logistycznym przez Dubaj - mówił Gawin.

Pytany o to, ile osób zgłasza chęć ewakuacji, ambasador odparł, że służby "mają tysiące zgłoszeń".

Gawin: potencjalnie są dwie drogi lądowej ewakuacji

Artur Molęda pytał Gawina o to, co poradziłby osobom, które przebywają aktualnie w Dubaju czy Abu Zabi. - Przede wszystkim, i stawiamy bardzo mocno tę kwestię, pozostawać w bezpiecznym miejscu. Jeżeli mają bezpieczne schronienie, jest możliwość pozostania w hotelu z wyżywieniem, prosimy czekać na sygnał z linii lotniczych, które będą w jakimś trybie ewakuowały czy jakby repatriowały tych turystów - mówił.

Ambasador wyjaśnił też, dlaczego nad ZEA latają np. emirackie linie lotnicze, natomiast nie widać tam europejskich przewoźników. - Sytuacja ta jest związana z regulacjami Agencji Unii Europejskiej do spraw Bezpieczeństwa Lotniczego i linie europejskie mają trudność z lataniem tutaj w sposób komercyjny, regularny - powiedział.

Ambasador powiedział też, że "potencjalnie są dwie drogi lądowej ewakuacji" z ZEA. - Jedna droga to jest ta, którą sprawdziliśmy w przypadku naszego transportu medycznego, to jest droga do Omanu, czyli do lotniska w Maskacie i próba wylatywania stamtąd na destynacje europejskie. Druga potencjalna droga to jest droga przez Arabię Saudyjską i tam jest otwarte niebo i są możliwości wylotu zarówno z Rijadu, jak i chyba z Dżeddy - wyjaśnił.

Ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu

Premier Donald Tusk w środę ogłosił, że podjął decyzję o wykorzystaniu wojskowych samolotów do wsparcia ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu i skierował taki wniosek do prezydenta Karola Nawrockiego. Prezydent RP, zwierzchnik sił zbrojnych, podpisał postanowienie o użyciu Polskiego Kontyngentu Wojskowego Bliski Wschód w działaniach ewakuacji polskich obywateli przebywających w Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, Egipcie, Izraelu, Katarze, Kuwejcie, Omanie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Zgodnie z postanowieniem od 5 do 31 marca 2026 r. do 150 żołnierzy może zostać zaangażowanych przy ewakuacji z krajów Bliskiego Wschodu obywateli polskich, w szczególności osób wymagających wsparcia medycznego.

Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran w sobotę, 28 lutego. Teheran w odwecie przystąpił do ataków m.in. na bazy amerykańskie w regionie. W związku z sobotnimi nalotami, wiele państw z Bliskiego Wschodu zamknęło przestrzeń powietrzną. We wtorek przedłużenie zawieszenia lotów na Bliski Wschód ogłosiły Polskie Linie Lotnicze LOT. Przewoźnik odwołał rejsy do Dubaju do 6 marca, a do Rijadu do 8 marca. Połączenia do Tel Awiwu pozostają zawieszone do 18 marca włącznie.

Loty w regionie oprócz LOT-u odwołały m.in.: brytyjska linia lotnicza Virgin Atlantic, Air Arabia, Norwegian Air Shuttle (z i do Dubaju), Air France (do i z Tel Awiwu i Bejrutu), holenderska KLM (na linii Amsterdam - Tel Awiw), Wizz Air (połączenia z Izraelem, Dubajem, Abu Zabi i Ammanem; do 7 marca), Lufthansa (połączenia z Tel Awiwem, Bejrutem, Omanem; do 7 marca), Qatar Airways, Turkish Airlines (połączenia z Katarem, Kuwejtem, Bahrajnem, ZEA, Omanem), Bulgaria Air (połączenia z Tel Awiwem do 2 marca) i Air India do wszystkich krajów Bliskiego Wschodu.

OGLĄDAJ: "Nie mam pojęcia, jak Trump się z tego wykaraska"
pc

"Nie mam pojęcia, jak Trump się z tego wykaraska"

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: