Świat

Ewakuacja cywilów nagle zatrzymana. "Było słychać wybuchy"

Świat

Aktualizacja:

Operacja ewakuowania cywilów i rebeliantów ze wschodniego Aleppo została gwałtownie zatrzymana. Według świadków agencji Reutera z obszaru, który pokonywały autobusy, było słychać wybuchy. Syryjskie media rządowe twierdzą, że rebelianci zerwali umowę. Do tej pory udało się ewakuować około ośmiu tysięcy osób.

Nie są znane źródła wybuchów, które mieli słyszeć świadkowie. Chwilę wcześniej syryjskie media rządowe oświadczyły, że rebelianci zerwali porozumienie, ponieważ próbowali przemycić wśród siebie jeńców. Inne media sprzyjające stronie rządowej twierdzą, że droga ewakuacji została zablokowana przez tłum demonstrantów, którzy domagają się ewakuacji ludzi z kilku wiosek oblężonych przez rebeliantów w prowincji Idlib.

Powiązane z opozycją media twierdzą natomiast, że to szyickie bojówki wspierające reżim otworzyły ogień w kierunku autobusów i karetek.

Zakładam, że wiadomość przyszła od Rosjan, którzy monitorują ten obszar Elizabeth Hoff

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) potwierdziła że ewakuacja została wstrzymana bez podania przyczyny. Przedstawicielka WHO w Syrii Elizabeth Hoff, pytana na konferencji prasowej w Genewie, kto powiedział, że mają wstrzymać operację, odparła: - Zakładam, że wiadomość przyszła od Rosjan, którzy monitorują ten obszar. Dodała, że jej dziewięcioosobowy zespół we wschodniej części Aleppo nie ma kontaktu z syryjskimi władzami kontrolującymi punkt tranzytowy ewakuowanych w Ramusie. Jak poinformowała, do godz. 7 rano czasu lokalnego 194 ewakuowanych pacjentów przewieziono do przepełnionych szpitali w kontrolowanej przez reżim części miasta. Część rannych przetransportowano także do prowincji Idlib i na terytorium Turcji.

O wstrzymaniu ewakuacji poinformował też Czerwony Krzyż. "Niestety operacja została wstrzymana. Nakłaniamy wszystkie strony o dopilnowanie, aby została jak najszybciej wznowiona i odbyła się we właściwych warunkach" - napisał na Twitterze przedstawiciel Czerwonego Krzyża.

Mimo tych informacji rosyjskie ministerstwo obrony ogłosiło, że ewakuacja została zakończona. Ewakuowano wszystkie kobiety i dzieci i ponad 4,5 tys. bojowników. Wśród wywiezionych z miasta było też 337 rannych. W sumie ewakuacja objęła 9,5 tys. ludzi - poinformował rosyjski resort obrony.

Ewakuować Aleppo

Rozejm obowiązywał jedynie w Aleppo, gdzie od czwartku rano trwała operacja ewakuacji rebeliantów i cywilów z ostatnich oblężonych przez siły reżimowe dzielnic. Specjalny wysłannik ONZ do Syrii Staffan de Mistura oświadczył, że na szansę przedostania się do zachodniej części miasta czeka około 40 tysięcy cywilów, a 1,5-5 tysiąca rebeliantów z rodzinami czeka na przewiezienie do sąsiedniej prowincji Idlib. Rosyjskie wojsko twierdziło, że przez cały czwartek ewakuowano ponad 6,4 tysiące ludzi, w tym ponad trzy tysiące rebeliantów. W komunikacie podano, że w grupie ewakuowanych było około 300 rannych. - Wszystkim autobusom i karetkom pogotowia towarzyszą oficerowie rosyjskiego centrum pojednania i pracownicy Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża - poinformowano. Według strony rosyjskiej konwój pokonuje specjalny korytarz prowadzący ze wschodniej części miasta do zachodnich obrzeży, gdzie wszyscy bojownicy i członkowie ich rodzin kierowani są do innego transportu zmierzającego do Idlibu. Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża szacował w czwartek po południu, że w ramach pierwszej tury transportów ze wschodniego Aleppo ewakuowano blisko 1000 cywilów i 26 rannych. Rosyjskie ministerstwo obrony podawało natomiast dane po drugiej turze ewakuacji, przeprowadzonej wieczorem.

Turecki MSZ mówi natomiast w piątek rano o "prawie ośmiu tysiącach" cywilów ewakuowanych. - Uwzględniając szósty konwój obecnie będący w "drodze do bezpieczeństwa" - oświadczył minister spraw zagranicznych Turcji Mevlut Cavusoglu. Na Twitterze sprecyzował, że w pierwszych pięciu konwojach ewakuowano ponad 7 tys. cywilów.

Potrzeba więcej

Rozejm w Aleppo utrzymywał się najprawdopodobniej nieco ponad dobę. Jeszcze przed doniesieniami o jego zerwaniu sekretarz stanu USA John Kerry oświadczył, że reżim prezydenta Syrii Baszara el-Asada dopuszcza się w Aleppo "ni mniej, ni więcej, tylko masakry". Zaapelował o trwały rozejm w tym syryjskim mieście i zapewnienie do niego dostępu organizacjom pomocowym. Podczas konferencji prasowej w Waszyngtonie Kerry podkreślił, że nie może być usprawiedliwienia dla brutalności, jaką syryjski reżim oraz wspierająca go militarnie Rosja i irańskie bojówki wykazywały się przez pięć lat konfliktu zbrojnego w Syrii. - Uciekający mieszkańcy oblężonego miasta nie mogą być atakowani - zaapelował. Jak dodał, Aleppo nie może w żadnym razie stać się druga Srebrenicą. W tej muzułmańskiej enklawie w Bośni i Hercegowinie oddziały Serbów bośniackich wymordowały w 1995 roku blisko 8 tys. muzułmańskich mężczyzn i chłopców. Masakra, przez oenzetowski trybunał ds. zbrodni wojennych w dawnej Jugosławii uznana za ludobójstwo, była jedną z największych zbrodni wojennych w Europie od zakończenia II wojny światowej. Kerry oświadczył, że USA obstają przy chęci znalezienia politycznego rozwiązania dla syryjskiego konfliktu. Wezwał społeczność międzynarodową, by doprowadziła do wznowienia rozmów pokojowych prowadzonych w tej sprawie. "Potrzebujemy prawdziwych rozmów" - powiedział.

Putin też "za"

Za wypracowaniem trwałego rozwiązania opowiedział się też Władimir Putin, przebywający z wizytą w Japonii. Jak stwierdził, kolejnym krokiem w Syrii powinno być ogólne zawieszenie broni na terenie całego kraju.

- Prowadzimy intensywne negocjacje z przedstawicielami zbrojnej opozycji, głównie dzięki mediacji Turcji. Podczas rozmowy telefonicznej uzgodniliśmy z prezydentem Recepem Erdoganem, że zaproponujemy różnym stronom konfliktu - my ze swej strony rządowi Syrii, a prezydent Turcji przedstawicielom zbrojnej opozycji - kontynuację procesu rozmów pokojowych na nowym terenie, którym mogłaby być stolica Kazachstanu, Astana - oświadczył Putin. Jak dodał, te rozmowy pokojowe będą prowadzone obok negocjacji odbywającymi się co jakiś czas pod auspicjami ONZ w Genewie.

Autor: mk\mtom / Źródło: PAP, Reuters

Tagi:
Raporty: