Świat

"Ekstremalnie słaba rozdzielczość". Rosjanie odrzucają dowody USA na ostrzał Ukrainy

Świat

Aktualizacja:

Rosja podważa przedstawione przez USA dowody mające świadczyć o ostrzeliwaniu przez rosyjskie wojsko terytorium Ukrainy. Udostępnione zdjęcia satelitarne mają być niedokładne. Już wcześniej rosyjskie MSZ nazwało twierdzenia Amerykanów doniesienia "insynuacjami".

Amerykański Departament Stanu ujawnił w niedzielę zdjęcia, które - jak twierdzi - są dowodem na to, że Rosjanie ostrzeliwali siły ukraińskie ze swojej strony granicy. O tym, że Rosja atakuje przy pomocy artylerii pozycje ukraińskich wojsk, informowała już w czwartek rzeczniczka resortu Marie Harf.

Bo rozdzielczość jest za słaba

Zaprezentowany w niedzielę przez Departament Stanu czterostronicowy dokument zatytułowano "Dowody na ostrzał terytorium Ukrainy ze strony Rosji". Zawierają one zdjęcia, które miały zostać zrobione przez satelity pomiędzy 21 a 26 lipca.

Rosja te i inne zarzuty amerykańskiej dyplomacji określiła jako "insynuacje". W piątkowym komunikacie rosyjskie MSZ wypominało Stanom Zjednoczonym, że odwołują się do "jakichś dowodów", którymi "jakoby dysponują" i podkreśliło, że mimo oskarżeń formułowanych przez Harf, żadnego z nich nie ujawniono.

W poniedziałek, po tym jak Amerykanie przedstawili swoje dowody, rosyjskie ministerstwo obrony jeszcze raz je odrzuciło. Rzecznik resortu Igor Konaszenkow stwierdził, że "nie mają one dużej wartości", bo są "ekstremalnie słabej rozdzielczości". Według Rosjanina "nie sposób potwierdzić ich autentyczności", bo nie zawierają dokładnych koordynatów.

Dowody z orbity

Na zdjęciach tak krytykowanych przez Rosję, według Departament Stanu widać ślady po odpaleniach rakiet z wyrzutni samobieżnych po rosyjskiej stronie granicy i leje po ich eksplozjach na terytorium Ukrainy. Zdaniem resortu zdjęcie wykonano w sobotę.

Na zdjęciach datowanych na środę - jak tłumaczy Departament Stanu - można zobaczyć linię rozstawionych dział samobieżnych, "które są na wyposażeniu rosyjskiej armii". Pojazdy mają być zwrócone w stronę jednostek sił ukraińskich po drugiej stronie granicy. Na innych zdjęciach widać leje po ostrzale artyleryjskim pozycji wojsk Ukrainy.

Rzecznik rosyjskiego ministerstwa obrony w rozmowie z agencją ITAR-TASS zarzucił w niedzielę Amerykanom, że czerpią swoje dane "głównie z mediów społecznościowych".

Zaprzeczył również ostatnim doniesieniom amerykańskiego ambasadora przy NATO, że przy granicy z Ukrainą stacjonuje 15 tys. rosyjskich wojsk.

Pentagon i Departament Stanu informują także, że od czasu zestrzelenia malezyjskiego boeinga dostawy rosyjskiej broni dla separatystów walczących na wschodzie Ukrainy nie zmniejszyły się - a wręcz przeciwnie - drastycznie wzrosły.

Autor: kg/mk//kdj/zp / Źródło: Reuters, Washington Post, tvn24.pl

Raporty: