Świat

Ekspert BBN: Ładunki mogły zostać celowo źle skonstruowane

Świat

Ładunki mogły zostać celowo źle skontruowane
TVN 24Ładunki mogły zostać celowo źle skontruowane

- Na pewno nie był to duży i profesjonalny ładunek wybuchowy - ocenił w poranku "Wstajesz i wiesz" w TVN24 Krzysztof Liedel z Biura Bezpieczeństwa Narodowego, stwierdzając jednocześnie, że mógł on zostać tak skonstruowany "specjalnie". - To byłoby charakterystyczne dla rodzimego ugrupowania, np. skrajnej prawicy w USA - dodał.

Liedel ocenił dobrze decyzję władz w Bostonie, które już postanowiły, że bez względu na tegoroczne wypadki, za rok maraton znów ruszy ulicami miasta. Róznie pozytywnie ocenił decyzję organizatorów podobnego biegu w Londynie, który odbędzie się w środę. Ekspert stwierdził, że nieuleganie presji, to "jeden z najlepszych sposobów przeciwdziałania terroryzmowi".

Dżihadyści, skrajna prawica albo "samotny wilk"

- Wiąże się to z minimalizacją efektów propagandowych takich działań. Terroryści muszą wiedzieć, że wydźwięk tego, co robią nie będzie taki duży, że nie osiągną celów, jakie sobie stawiają - wyjaśnił. - Każde pójście na ustępstwo terrorystom, pokazanie swojej słabości zachęca ich do dokonywania takich działań - dodał.

Liedel uznał, że trzeba przyjąć wszelkie możliwe założenia dotyczące tego, kto dokonał zamachu i że równie dobrze może to być "światowy dżihad, amerykańska skrajna prawica", ale też "coraz bardziej modny solo-terroryzm, jakiś samotny wilk".

Członek BBN dodał, że ładunki wybuchowe mogły zostać "źle przygotowane", dlatego miały małą siłę rażenia albo wręcz przeciwnie - zostały "specjalnie tak skonstruowane, by zminimalizować ilość ofiar". W tym drugim przypadku - ocenił Liedel - "byłoby to charakterystyczne dla rodzimego ugrupowania, które liczy na realizację swoich celów politycznych i potrzebuje poparcia jakiejś skrajnej grupy".

Wybuchy w Bostonie "obaliły mit"

Liedel wyjaśnił, że miejsce zamachu takie jak np. trasa maratonu to w języku służb wywiadowczych tzw. cel miękki. To miejsce, w którym "nie jest się w stanie zapewnić jego bezpieczeństwa bez naruszenia funkcjonalności miejsca".

Impreza masowa jako cel ataku to nie jest żadne novum - dodał specjalista. Podał przykład rajdu Paryż-Dakar, który po serii zamachów w Afryce na całej trasie rajdu w końcu został przeniesiony do Ameryki Południowej.

Jego zdaniem wybuchy w Bostonie "obalają mit", tego, że terroryści nie atakują w czasie imprez sportowych. - Masowa impreza nie powoduje wzrostu zagrożenia, ona jest czynnikiem, który je determinuje. Terroryści będą ją zawsze traktowali jako środek do realizowania swoich celów, przede wszystkim psychologicznych - stwierdził.

Liedel wyjaśnił też, że dzisiaj "nie ma kraju, który może powiedzieć, że jest w 100 procentach zabezpieczony przed atakami terrorystycznymi". Zapewnił jednak, że w związku z tym, że "jesteśmy w NATO i jesteśmy sojusznikami USA", wszelkie wyprzedzające informacje, które pojawiłyby się w rękach Amerykanów dotyczące potencjalnego zagrożenia dla Polski, "zostałyby Polsce przekazane".

Autor: adso//kdj / Źródło: TVN 24

Raporty: