Świat

Egzekucja za drobne przestępstwo. W Słowiańsku realizowano dekret Stalina

Świat

Trybunał separatystów w Słowiańsku karał "bezwzględnie i zdecydowanie"tvn24
wideo 2/24

Szokującego odkrycia dokonali dziennikarze przeszukujący siedzibę służby bezpieczeństwa w Słowiańsku w obwodzie donieckim, który po ponad dwóch miesiącach "odbiła" z rąk separatystów ukraińska armia. Znaleziono dokumenty "trybunału wojskowego", który zatwierdził co najmniej jeden wyrok śmierci na obywatelu miasta za dokonanie drobnej kradzieży.

Słowiańsk, zajęty przez prorosyjskich separatystów od kwietnia, został w końcu przejęty w wyniku ofensywy ukraińskiego wojska 5 lipca. Separatyści uciekający w popłochu do Doniecka zostawili za sobą m.in. dokumenty świadczące o zbrodniach, jakie popełniali.

Krótki proces i wyrok śmierci za kradzież

Kilku dziennikarzy przebywających obecnie na wschodzie Ukrainy, m.in. Max Seddon relacjonujący konflikt dla amerykańskiego portalu BuzzFeed, opisało dokumenty znalezione na korytarzach "ministerstwa obrony" Donieckiej Republiki Ludowej.

Jeden z nich, to dwie strony relacji z procesu mieszkańca Słowiańska, Aleksieja Piczki. Piczko - jak wynika z rozmów przeprowadzonych przez dziennikarzy z jego matką, która poszukiwała go od miesięcy i dowiedziała się o jego prawdopodobnej śmierci właśnie od nich - na początku roku wyszedł na wolność po odsiedzeniu w więzieniu 4,5 roku za kradzież.

W czerwcu - w opanowanym już przez separatystów mieście - ponownie się jej dopuścił, wybijając szybę w sklepie i zabierając z niego dwie koszulki i parę spodni.

30-latek, który przystał do separatystów w kwietniu i na co dzień pełnił dyżury na barykadach wokół miasta, w czasie "procesu" oskarżony został przez trzyosobowy "trybunał" (sędziowie określeni są jedynie pseudonimami) o kryminalne praktyki. Sam poprosił w ramach kary o "wysłanie na front, by przydać się jakoś Donieckiej Republice Ludowej". Dwóch sędziów uznało, że powinien się zająć kopaniem jam i pułapek wokół barykad, ale "przewodniczący" uznał, że Piczko zasługuje tylko na śmierć.

Z rozkazu Stalina

To właśnie ten wyrok i dokument, w oparciu o który został on wydany, szokują najbardziej. "Trybunał" powołuje się bowiem na dekret Józefa Stalina z 22 czerwca 1941 r. (momentu ataku hitlerowskich Niemiec na ZSRR) wprowadzający "prawo wojskowe" i surowo karzący za wszelkie przestępstwa dokonywane przez ludność cywilną, w czasie gdy rozpoczyna się walka z okupantem.

Opis procesu zakończony jest krótką formułą: "Decyzją trybunału wojskowego z 17 czerwca 2014 roku skazuję Aleksieja Borysowicza Piczkę, mieszkańca miasta Słowiańsk, za kradzież na szczególnie dotkliwą karę - śmierć przed plutonem egzekucyjnym - w oparciu o Dekret Sądu Najwyższego ZSRR z 22 czerwca 1941 roku". Osobą podpisującą jest Igor Striełkow - samozwańczy minister obrony ludowej republiki zidentyfikowany wiosną przez Kijów jako były pułkownik rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU.

"Wyrok został wykonany" - brzmi ostatnie zdanie widniejące na dokumencie, tuż obok pieczątki i powtórnego podpisu Striełkowa.

Więcej dokumentów, wiele procesów

Inne dokumenty dotychczas opisane przez dziennikarzy nie zawierają relacji z "procesów" zakończonych wydaniem wyroków śmierci, jednak jest ich wiele i zdecydowana większość opisuje dość przypadkowe wydarzenia i działania mieszkańców Słowiańska, które jednak w ocenie oskarżycieli miały być dowodami na "zdradę republiki". Jeden z oskarżonych, Aleksander Pirożenko był przetrzymywany przez osiem dni i próbowano na nim wymusić zeznania, w których potwierdziłby, że "świecił w nocy latarką, by wskazać usytuowanie barykady" separatystów. Trybunał nie udowodnił jednak winy mężczyzny i puścił go do domu.

Striełkow - pan życia i śmierci

Według Maxa Seddona odnalezione dokumenty - wszystkie podpisane przez Striełkowa - pokazują niezbicie, jak wielką "autonomią" cieszył się w swoich działaniach, i że sam decydował o kształcie aparatu sprawiedliwości w Słowiańsku.

Pułkownik GRU w dniu, w którym wydał wyrok śmierci na Aleksieja Piczkę, opublikował też wezwanie obwieszczone publicznie. "Informuję wszystkich bojowników, dowódców oddziałów oraz zwykłych mieszkańców Słowiańska, że wszelkie ciężkie przestępstwa popełnione w sferze działań wojennych będą wciąż karane bezwzględnie i zdecydowanie. (...) Kary za przestępstwo nie uniknie nikt".

Ciała Aleksieja Piczki nie odnaleziono. Jego matka po wizycie dziennikarzy straciła nadzieję na to, że kiedykolwiek je ujrzy. Sąsiedzi kobiety również wątpią w to, by zwłoki mężczyzny odnaleziono. Jeden z nich opowiedział kilka tygodni temu o tym, że widział zabitego Piczkę przewożonego w pobliże jednej z barykad. Jak powiedział - zapewne po to, by po ostrzale artyleryjskim lub szturmie ze strony ukraińskiej uznać zamordowanego za ofiarę prowadzonej przez Kijów operacji antyterrorystycznej.

Autor: adso/tr/zp / Źródło: BuzzFeed, tvn24.pl

Tagi:
Raporty: