Egipski rząd dokręca śrubę. "Mamy poparcie narodu"

Świat


Niektóre egipskie ulice i place zostaną nazwane imionami członków sił bezpieczeństwa zabitych w trwających od środy zamieszkach - powiedziała minister informacji Dorija Szaraf ed-Din po niedzielnym posiedzeniu Rady Ministrów ws. niespokojnej sytuacji w kraju. Rząd zajął się też oceną działalności telewizji Al-Dżazira.

Ministerstwo spraw wewnętrznych poinformowało w niedzielę, że w ciągu pięciodniowych starć w całym Egipcie śmierć poniosło 70 policjantów.

Cytowana przez BBC minister Din w imieniu rządu wyraziła ubolewanie z powodu ofiar śmiertelnych, zapewniając jednocześnie, że władze wciąż będą stanowczo zwalczać "terroryzm".

Al-Dżazira zagraża Egiptowi?

Rząd przeanalizuje też status katarskiej telewizji Al-Dżazira, która zdaniem Din zagraża bezpieczeństwu i stabilności Egiptu. Sunnicki Katar jest jednym z największych sojuszników Bractwa Muzułmańskiego, z którego wywodzi się obalony 3 lipca przez armię islamistyczny prezydent Mohammed Mursi, pierwszy demokratycznie wybrany szef państwa.

Według agencji Reutera posiedzenie rządu trwało około czterech godzin. Agencja EFE odnotowuje, że według rządu siły zbrojne i policja odniosły "wielki sukces" w ostatnich dniach. Tematem rozmów ministrów był też najpewniej przyszły status Bractwa Muzułmańskiego. W sobotę tymczasowy premier Hazim el-Biblawi zaproponował rozwiązanie tego islamistycznego ruchu.

Bractwo zostało rozwiązane przez egipskich wojskowych w 1954 roku, ale w marcu zarejestrowało się jako organizacja pozarządowa w odpowiedzi na pozew sądowy wniesiony przez ich przeciwników, którzy kwestionowali legalność tego ruchu.

Skrzydłem politycznym utworzonego w 1928 roku Bractwa jest Partia Wolności i Sprawiedliwości. Ugrupowanie powstało w 2011 roku po 18-dniowych protestach, w wyniku których zmuszony do ustąpienia został dyktator Hosni Mubarak. Sprawował on władzę niemal 30 lat.

"Wszyscy przeciwko Bractwu Muzułmańskiemu"

Agencja Reutera cytuje anonimowego przedstawiciela służb bezpieczeństwa średniego szczebla, który powiedział, że władze są zdecydowane rozprawić się z Bractwem nie bacząc na polityczne propozycje ani krytykę płynącą z zagranicy. - Mamy poparcie narodu. Wszyscy są teraz przeciwko nim, ponieważ postrzegają tę grupę jako zbrojną organizację terrorystyczną, która nie ma przyszłości jako gracz polityczny - ocenił.

Ministerstwo spraw wewnętrznych wprowadziło w niedzielę zakaz dzielnicowych grup samoobrony, które ostatnio pojawiły się w kraju. Grupy te składają się głównie z młodych uzbrojonych mężczyzn i atakują zwolenników Mursiego. MSW napisało w komunikacie, że "prowadzą one nielegalną działalność".

Od środy, gdy siły bezpieczeństwa zlikwidowały dwa obozowiska zwolenników Mursiego, do niedzieli w zamieszkach w Egipcie zginęło według oficjalnych danych do 900 osób. Od środy władze aresztowały ponad tysiąc zwolenników Bractwa Muzułmańskiego. W samą sobotę według władz w całym kraju zginęło 79 osób, a 549 zostało rannych.

Autor: iwan//gak / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: