Świat

Dwóch zginęło od kul, jeden w katastrofie, przeżył najmłodszy. "Klątwa Kennedych"

Świat


Dwie ofiary zamachów, trzy ofiary katastrof lotniczych, jedna nieudanej operacji. Historia bliskiej rodziny zabitego 50 lat temu Johna F. Kennedy'ego jest naznaczona tragediami, stąd wzięło się stwierdzenie, że nad rodem ciąży "klątwa". Z trójki braci JFK tylko jeden uniknął tragicznej śmierci, choć był jej bardzo blisko i to dwa razy.

Teorię o klątwie ciążącej nad rodem Kennedych ukuto w 1968 roku, po tym jak zamachowiec zamordował Roberta F. Kennedy'ego, nazywanego skrótowo RFK, młodszego brata zastrzelonego pięć lat wcześniej prezydenta. Dwaj z czterech braci zakończyli tym samym życie przedwcześnie i tragicznie. Na dodatek RFK zamordowano tuż po tym, jak został oficjalnym kandydatem na prezydenta, co czyniło jego śmierć niepokojąco podobną do śmierci starszego brata. W atmosferze bardzo żywych teorii spiskowych otaczających zamach na JFK, narodziny "klątwy" nie było niczym zaskakującym.

Rodzina Kennedych w 1931 roku. Przyszły prezydent drugi od lewej. Najstarszego i najmłodszego z braci nie ma na zdjęciuJFK Library

Przybyli zza oceanu

Rodzina Kennedych ma korzenie irlandzkie. Prapradziadek Johna F. Kennedy'ego, Patrick Kennedy, w połowie XIX wieku przybył do USA jako biedny imigrant i tak jak praktycznie wszyscy przybysze z Irlandii był żarliwym katolikiem. Rodzina bardzo szybko zaczęła się rozrastać. Okres największej jej sławy nastał w połowie XX wieku, wraz z trzecią generacją rodu mieszkającą w USA. Z małżeństwa Josepha Patricka Kennedy'ego z Rose Fitzgerald na świat przyszło dziewięcioro dzieci, w tym czterech synów. To właśnie ich losy dały podstawę do teorii o klątwie. Pierwszy na świat przyszedł w 1915 roku Joseph Patrick "Joe" Kennedy (imiona męskich członków klanu Kennedy z czasem stały się niewystarczające do ich łatwego rozróżnienia, dlatego też nadawano im przydomki). Dwa lata później na świat przyszedł John Fitzgerald "Jack" Kennedy. W 1925 roku urodził się trzeci syn, Robert Francis "Bobby" Kennedy, a jako ostatni w 1932 roku pojawił się na świecie Edward Moore "Ted" Kennedy.

W służbie narodu

Najstarszy z czwórki braci, Joe, był naturalnie szykowany do roli głowy rodu i ambitnej kariery politycznej. Niestety, na drodze stanęła II Wojna Światowa. Jako członek patriotycznego rodu z ambicjami politycznymi, najstarszy z braci wstąpił do wojska i został pilotem. W sierpniu 1944 roku zginął biorąc udział w bardzo ryzykownej "Operacji Afrodyta". Pilotował wypakowany materiałami wybuchowymi bombowiec lecący z Wielkiej Brytanii w kierunku niemieckich umocnień we Francji. Zgodnie z założeniami powinien ustawić samolot na odpowiednim kursie, uruchomić autopilota i wyskoczyć ze spadochronem. Niestety maszyna wyładowana prawie 12 tonami silnego ładunku wybuchowego torpex eksplodowała przedwcześnie jeszcze nad Wielką Brytanią. Siedzący za sterami Kennedy nie miał szans, a jego ciała nigdy nie odnaleziono. Wobec śmierci najstarszego z braci to na młodszego o dwa lata JFK przeszedł obowiązek stania się głową rodziny i zrobienia kariery politycznej. Udało mu się to wybornie, bowiem w 1961 roku został najmłodszym w historii prezydentem USA (miał 43 lata). Był nim jednak tylko dwa lata. 22 listopada 1963 na ulicach Dallas JFK zginął od kul zamachowca. Śmierć prezydenta odcisnęła się w powszechnej pamięci Amerykanów i stworzyła podwaliny do teorii o "klątwie". Przekonanie o tragicznym naznaczeniu męskich członków rodu Kennedych "zdobyło potwierdzenie" pięć lat później. W 1968 roku młodszy brat Johna, Robert, znalazł się blisko prezydentury. Za czasów rządów starszego brata był prokuratorem generalnym, ale po zamachu w Dallas zapragnął pójść w jego ślady i miał bardzo dużą szansę, aby w wieku 42 lat stać się jeszcze młodszym prezydentem USA. Jego życie skończyło się jednak tragicznie 5 czerwca 1968 roku, kiedy został zastrzelony przez zamachowca w hotelu w Los Angeles. Chwilę wcześniej otrzymał oficjalną nominację Partii Demokratycznej do startu w wyborach prezydenckich.

Najstarszy z czwórki braci, "Joe". Już w mundurze lotnikaJFK Library
Robert Kennedy dwa miesiące po zamachu na swojego brataLibrary of Congress

Jedyny, który uniknął losu braci

Jedynym z czwórki braci, który umknął tragicznej śmierci, był najmłodszy Ted Kennedy. Podobnie jak swoi starsi bracia wybrał karierę polityczną. Nie próbował zdobyć prezydentury, ale przez 47 lat reprezentował stan Massachusetts w Senacie USA. Tylko trzy osoby mogą się pochwalić dłuższym stażem na tym stanowisku. Ted zmarł w 2009 roku w wieku 77 lat w wyniku raka mózgu.

Zwolennicy teorii o klątwie przypominają jednak, że Ted niemal cudem uniknął tragicznej śmierci. W 1964 mały samolot, którym leciał z dwoma współpracownikami, rozbił się w złej pogodzie podczas podejścia do lądowania. Pilot zginął, a młody senator został poważnie ranny. Pięć lat później Ted ponownie uniknął śmierci, kiedy prowadzony przez niego samochód zjechał z mostu i wpadł do wody. Senator zdołał się wydostać, ale jadąca z nim współpracowniczka utonęła. Kennedy twierdził, że próbował ja wiele razy ratować, ale mu się nie udało.

"Ted", jedyny z czwórki braci, który dożył starościUS Congress

Rodzina naznaczona tragediami

Teorię o klątwie ciążącej nad rodem Kennedych wzmacniały liczne inne tragedie rodzinne. Sam prezydent Kennedy i jego żona Jacqueline przeżyli je w związku ze swoimi dziećmi. Ich pierwszy potomek, córeczka Arabella, przyszła na świat martwa. Czwarte dziecko, syn Patrick, zmarł dwa dni po porodzie. Dwójka ich pozostałych dzieci, córka Caroline i syn John przeżyli rodziców. John zginął tragicznie w 1999 roku w katastrofie pilotowanego przez siebie małego samolotu. Tragiczne było też między innymi życie młodszej o rok siostry JFK, Rose Marie. W wieku 23 lat na życzenie ojca poddano ją lobotomii, która była w tamtych latach nowym zabiegiem rzekomo leczącym wiele problemów psychicznych. Operacja miała rozwiązać problem z jej gwałtownymi zmianami nastrojów. Podczas zabiegu uszkodzono ważne fragmenty mózgu i kobieta do końca życia pozostała na poziomie rozwoju kilkulatka. Do śmierci w wieku 87 lat w 2005 roku potrzebowała nieustannej opieki.

Młodsza o trzy lata od JFK siostra Kathleen Agnes również wpisała się w tragiczną historię rodu. Zginęła w wypadku lotniczym nad Francją w 1948 roku. Łącznie z ósemki rodzeństwa zamordowanego prezydenta tylko Ted i trzy siostry: Eunice, Patricia oraz Jean zmarli z przyczyn naturalnych i w pełni władz umysłowych. Tragicznie życie zakończyła też dwójka z jedenastu dzieci RFK. W 1984 roku jego syn David przedawkował narkotyki w wieku 28 lat. W 1997 roku kolejny jego syn, Michael, zginął w kurorcie narciarskim Aspen, gdy na nartach uderzył w drzewo.

Widmo klątwy

Wobec splotu tak tragicznych okoliczności nie jest zaskakujące, iż w otaczającej zabójstwa JFK i RFK gęstwinie teorii spiskowych powstała też teoria o "klątwie", która doczekała się nawet kilku książek. Nie da się jednak zaprzeczyć, że rodzina Kennedych jest wyjątkowo liczna. Tylko w pokoleniu zamordowanego prezydenta urodziło się łącznie 13 dzieci. W następnym było to już 29 kolejnych członków rodu. Czy w tak rozległej familii siedem tragicznych śmierci jest rzeczą nie do pomyślenia, zwłaszcza biorąc pod uwagę bardzo intensywne życie wielu jej członków i piastowanie przez niektórych wysokich stanowisk państwowych? Obecnie klan Kennedych stracił na znaczeniu. Po okresie wyraźniej obecności na amerykańskiej scenie politycznej w połowie XX wieku, teraz w jego szeregach jest "tylko" jeden członek Kongresu. 33-letni wnuk RFK, Joseph P. Kennedy III, zasiada w Izbie Reprezentantów jako przedstawiciel stanu Massachusetts. Córka JFK, Caroline, została niedawno ambasadorem USA w Japonii.

Zbigniew Lewicki, Longin Pastusiak i Jacek Stawiski o zabójstwie JFK
Zbigniew Lewicki, Longin Pastusiak i Jacek Stawiski o zabójstwie JFK tvn24

Autor: Maciej Kucharczyk\mtom / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: White House

Raporty: