- Władimir Putin nie chce być kojarzony z nieprzyjemnymi wiadomościami, dlatego ich nie komentuje. On zazwyczaj tak się zachowuje - odpowiada mi Boris Bondariew, były pracownik Przedstawicielstwa Rosji przy Biurze Narodów Zjednoczonych w Genewie, który zrezygnował z tej funkcji po agresji zbrojnej Rosji na Ukrainę.
Pytam Bondariewa, dlaczego rosyjski przywódca jak dotąd nie wypowiedział się na temat losu wenezuelskiego dyktatora Nicolasa Maduro, pojmanego na początku stycznia przez amerykańskich komandosów, na którym ciążą w USA zarzuty za "zmowę narkoterrorystyczną" i przemyt kokainy do Stanów Zjednoczonych.
Dopytuję także, dlaczego gospodarz Kremla milczy na temat gróźb prezydenta Donalda Trumpa pod adresem reżimu w Iranie, gdzie trwają masowe antyrządowe protesty.