Dlaczego nie zapadł wyrok? Ławnicy przerwali milczenie po procesie Lindsay Clancy

Lindsay Clancy jest częściowo sparaliżowana po próbie samobójczej
Proces Lindsay Clancy, zabójczyni trójki dzieci. Obrona twierdzi, że cierpi na psychozę poporodową
Źródło wideo: CNN
Źródło zdj. gł.: David L. Ryan/The Boston Globe via Getty Images
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Ławnicy w procesie Lindsay Clancy, kobiety oskarżonej o zabójstwo trojga swoich dzieci, po raz pierwszy publicznie opowiedzieli o przebiegu tajnych obrad, które zakończyły się impasem i unieważnieniem procesu. Dlaczego nie osiągnęli jednomyślnego werdyktu?

Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałbyś/chciałabyś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.

Proces 36-letniej Lindsay Clancy trwał pięć tygodni. 4 września zakończył się unieważnieniem, ponieważ ławnicy - mimo trwających ponad tydzień obrad - nie zdołali uzgodnić jednogłośnego werdyktu. Była pielęgniarka jest oskarżona o zabójstwo trójki swoich dzieci: 5-letniej Cory, 3-letniego Dawsona i 8-miesięcznego Callana.

Obrona utrzymuje, że kobieta była w poważnym kryzysie psychicznym i wielokrotnie szukała pomocy. Cierpiała na psychozę poporodową, która może wywoływać urojenia i halucynacje. Była pod opieką psychiatry i psychoterapeutki, przyjmowała leki na depresję i bezsenność, ale nie odczuwała poprawy.

Ławnicy rozważali szereg opcji: uznanie Lindsay Clancy winną potrójnego zabójstwa z premedytacją, uznanie jej winną lżejszych zarzutów, uniewinnienie z powodu niepoczytalności. Skłaniali się ku ostatniej opcji. Jednomyślna decyzja nie zapadła z powodu jednego głosu.

Kulisy dramatycznych obrad

Choć sąd utajnił nazwiska ławy przysięgłych, trzy kobiety: Roni Carlson, Kellie Farina i Paula Devlin ujawniły swoją tożsamość i udzieliły wywiadu telewizji NBC10. W Stanach Zjednoczonych ławnicy mogą sami zdecydować, czy chcą publicznie komentować zakończoną sprawę.

Roni Carlson, przewodnicząca ławie emerytowana nauczycielka, przyznała, że obrady były dla niej niezwykle trudnym doświadczeniem. - To był emocjonalny rollercoaster. Nie próbowaliśmy ustalić, czy (Lindsay Clancy - red.) zabiła dzieci. Wiemy, że to zrobiła i sama tego nie kwestionuje. Naszym zadaniem było ustalenie, czy w tamtym momencie była świadoma, że postępuje źle - powiedziała Carlson.

Inne ławniczki też opisały obrady jako pełne trudnych emocji. Mówią o łzach, momentach skrajnej frustracji i wzajemnym wsparciu. - Nikt z nas nie mógł usiedzieć, chodziliśmy po sali. Napięcie było ogromne - relacjonowała Kellie Farina.

Lindsay Clancy przed sądem
Lindsay Clancy przed sądem
Źródło zdjęcia: Jonathan Wiggs/The Boston Globe via Getty Images

Krok od porozumienia

Carlson relacjonowała, że w pewnym momencie jeden z przysięgłych, który skłaniał się ku głosowi spójnemu z opinią innych ławników, zmienił stanowisko. Nastąpiło to, gdy przewodnicząca ławy wypełniała już formularze. - Przyznał, że ma uzasadnione wątpliwości co do jej (Lindsay Clancy - red.) odpowiedzialności karnej, ale nie zgodził się na werdykt uniewinniający - tłumaczyła. - Stwierdził, że jednak nie uzna jej za niewinną z powodu niepoczytalności - powiedziała Carlson.

Ostateczny protokół z obrad wskazujący na podział głosów w stosunku 11 do 1 przekazała sędziemu "z ciężkim sercem". - Byłam tak smutna, było mi tak ciężko, że ​​nie udało nam się ustalić werdyktu... To rozdzierało serce - tłumaczyła we wtorek.

Ławniczki, które zdecydowały się na rozmowę z NBC10, krytycznie wyrażały się o osobie, która zajęła odmienne stanowisko. Carlson określiła ją jako "zamkniętą w sobie", a Paula Devlin zarzuciła jej brak otwartości na argumenty. - Nie przyjmowała do wiadomości niczego, co mówili pozostali - stwierdziła.

CNN podało, że członkowie ławy wielokrotnie odsłuchiwali nagranie rozmowy z mężem Lindsay Clancey, który zadzwonił na numer 911. W czasie, gdy doszło do tragicznych wydarzeń, mężczyzna był w aptece, potem miał odebrać zamówione przez żonę jedzenie na wynos. W tym czasie próbował kontaktować się z nią, lecz nie odbierała telefonu, więc zaniepokojony wrócił. Gdy dotarł do domu, zastał - jak relacjonuje CNN, powołując się za zapisy dokumentów sądowych - ranną żonę, która przekazała mu, że dzieci są w piwnicy. Wezwał pogotowie i wszedł do środka, by je odnaleźć. Wtedy zobaczył ich ciała.

Ławniczki wspominały, że głos mężczyzny wzywającego pomoc do rannej żony był pełen rozpaczy. - To było przerażające! Słychać było jego desperację - wspominała Paula Devlin. Podkreśliła, że niektórzy ławnicy zakładali słuchawki, by nie musieć kolejny raz odsłuchiwać nagrania. - To coś, co zostanie ze mną na zawsze - dodała.

Lindsay Clancy jest częściowo sparaliżowana po próbie samobójczej
Lindsay Clancy jest częściowo sparaliżowana po próbie samobójczej
Źródło zdjęcia: David L. Ryan/The Boston Globe via Getty Images

Adwokat apeluje o ułaskawienie

We wtorek obrońca Lindsay Clancy Kevin Reddington, poinformował, że jest gotów rozmawiać z prokuraturą o ewentualnym porozumieniu. Jednocześnie zaapelował do Donalda Trumpa o ułaskawienie swojej klientki. - Panie prezydencie, mam nadzieję, że weźmie pan pod uwagę to, przez co przeszła ta młoda kobieta, oraz jej charakter i rozważy ułaskawienie - powiedział w porannym programie stacji ABC News.

Apel ma jednak charakter symboliczny. Prezydent Stanów Zjednoczonych może ułaskawiać wyłącznie osoby skazane za przestępstwa federalne, podczas gdy sprawa Lindsay Clancy toczy się przed sądem stanowym w Massachusetts. Ewentualne ułaskawienie mogłoby więc nastąpić jedynie decyzją gubernatora tego stanu.

Źródło: BBC, PAP, NBC News
Czytaj także: