Świat

"Kraje Zatoki Perskiej powinny się wstydzić". Ociekają bogactwem, ale nie chcą uchodźców

Świat

[object Object]
Syryjczycy tysiącami starają się dostać do EuropyENEX
wideo 2/24

Bogate dzięki zasobom ropy arabskie monarchie znad Zatoki Perskiej pozostają obojętne wobec fali uchodźców z Syrii. Przyjęły ich bardzo niewielu, co budzi krytykę i podaje w wątpliwość ideę muzułmańskiej solidarności. Jednak jak mówią eksperci, zdecydowana większość obywateli tych krajów jest przekonana, że ich rządy postępują słusznie.

- Kraje Zatoki Perskiej powinny się wstydzić, widząc, jak drzwi Europy otwierają się na uchodźców syryjskich, podczas gdy ich drzwi są dla nas zamknięte - powiedział agencji AFP 30-letni Abu Mohammed, który znalazł schronienie w Jordanii.

Milczenie bogatych szejkanatów

Od początku obecnego kryzysu tego rodzaju krytyka widoczna jest w internetowych sieciach społecznościowych, gdzie popularność zdobył hashtag "#przyjęcie uchodźców jest obowiązkiem dla Zatoki Perskiej".

Milczenie władz zaczęło budzić wątpliwości nawet w samych monarchiach. - Niestety bogate kraje Zatoki nie opublikowały żadnego komunikatu na temat kryzysu i tym bardziej nie zaproponowały żadnej strategii pomocy migrantom, którzy w większości są muzułmanami - oceniał niedawno publicysta katarskiego dziennika "Gulf Times".

Pieniądze owszem, ale nic więcej

Sześć krajów zrzeszonych w Radzie Współpracy Zatoki Perskiej (Arabia Saudyjska, Bahrajn, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Oman i Katar) nie są jednak bezczynne - od początku wybuchu wojny w Syrii w 2011 r. wydały kilka miliardów dolarów w ramach pomocy humanitarnej, by poprawić jakość życia Syryjczyków stłoczonych w obozach w Libanie, Jordanii i Turcji. Ale kiedy uchodźcy decydują się opuścić obozy, mimo trudów i ryzyka podróży kierują się na Zachód, do Niemiec. Tymczasem kraje Zatoki Perskiej są równie bogate, a mają tę przewagę, że są bliższe w sensie zarówno geograficznym jak i kulturowym i religijnym. Wobec milczenia władz popularny bloger z ZEA Sułtan Al-Kasemi uruchomił inicjatywę "moralny i odpowiedzialny" na rzecz przyjęcia uchodźców. Zaś Syryjczyk Abdullah Kurdi, który stracił podczas przeprawy przez Morze Śródziemne żonę i dwóch synów mówił na ich pogrzebie: - Chcę, aby rządy krajów arabskich - nie mam na myśli państw europejskich - zobaczyły, co stało się z moimi dziećmi i by przez wzgląd na nie pomogły ludziom.

Zmiany postawy raczej nie będzie

Jednak niewielu ekspertów spodziewa się zmiany postawy krajów Zatoki, które nie są sygnatariuszami Konwencji ONZ w sprawie uchodźców. Michael Stephens, ekspert ds. Bliskiego Wschodu z instytutu Rusi przestrzega, że żaden przywódca nie pójdzie w ślady premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona, który jest gotów przyjąć 15 tys. syryjskich uchodźców. - Ogromna większość obywateli (krajów Zatoki) uważa, że ich rządy dobrze postąpiły w sprawie Syrii - dodał ekspert.

Ponadto małe kraje Zatoki, jak emiraty ZEA lub Katar, gdzie rdzenna ludność stanowi mniejszość społeczeństwa, obawiają się zalewu migrantów. Obecnie tanią siłę roboczą stanowią tam głównie imigranci zarobkowi z Azji Południowej. W dodatku kryzys nastąpił w momencie, kiedy kraje Zatoki koncentrują swą uwagę na konflikcie w Jemenie, gdzie prowadzą złożoną operację wojskową przeciwko szyickim rebeliantom Huti.

Potencjalne skutki wspierania rebelii

Fakt, że władze Arabii Saudyjskiej i szejkanatów pozostają głuche na apele o przyjęcie uchodźców, tłumaczy się czasem kwestiami bezpieczeństwa. Wszystkie wspierały bowiem sunnickie bojówki zwalczające reżim syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada wspieranego przez szyicki Iran. Arabii Saudyjskiej i Katarowi dostało się nawet za wspieranie islamskich ekstremistów. - Jako że kraje Zatoki wmieszały się w sprawy polityczne Syrii, to mogą się niepokoić tym, co zaczną robić ci, którzy teraz do nich przyjadą - wyjaśnia Sułtan Barakat z Brookings Doha Center. Np. Arabia Saudyjska już stała się celem ataków Państwa Islamskiego. Sułtan Barakat ocenia, że gestem wychodzącym naprzeciw krytykom byłoby wpuszczenie uchodźców, którzy mają już kogoś z rodziny nad Zatoką. Setki tysięcy syryjskich imigrantów zarobkowych od lat mieszka bowiem w regionie, jednak wizy dla członków ich rodzin są teraz ściśle reglamentowane.

[object Object]
Wznowiono ruch pociągów międzynarodowych z dworca Keleti w Budapeszcietvn24
wideo 2/15

Autor: mk\mtom / Źródło: PAP

Raporty:
Pozostałe wiadomości