Świat

Demokraci "rozwalą" syryjski plan Obamy? McCain: To byłaby katastrofa

Świat


Administracja USA usilnie przekonuje kongresmanów do poparcia rezolucji o ograniczonej interwencji wojskowej, by ukarać reżim syryjski za użycie broni chemicznej. Ale obie partie są podzielone w tej sprawie. O wyniku może przesądzić to, na ile lojalni okażą się demokraci.

Konkretna data głosowania przez obie izby Kongresu ws. rezolucji pozostaje do ustalenia, ale ma to być pierwszy tydzień od powrotu 9 września parlamentarzystów z przerwy wakacyjnej. Jak zapowiedział lider demokratów w Senacie Harry Reid, przesłuchanie na temat interwencji w Syrii odbędzie się w senackiej komisji do spraw zagranicznych 10 września po południu.

Najważniejsze głosowanie w życiu

"To będzie głosowanie zgodne z sumieniem, najważniejszy z głosów, jaki każdy członek Kongresu może oddać" - mówił w niedzielę lider klubu Partii Demokratycznej w Izbie Reprezentantów Xavier Becerra. Podkreślił, że głosowanie nie może być traktowanie jako "próba wzmocnienia dyscypliny partyjnej" ani "głosowanie przeciwko prezydentowi".

WOJNA DOMOWA W SYRII - raport specjalny Zaledwie dzień po ogłoszeniu przez Baracka Obamę zaskakującej dla wszystkich decyzji, by wystąpić o zgodę Kongresu na interwencję w Syrii, administracja zorganizowała na Kapitolu w niedzielę wieczorem pierwszy briefing, by pokazać parlamentarzystom tajne dowody na użycie przez reżim prezydenta Syrii Baszara el-Asada broni chemicznej. W trwającym ponad trzy godziny spotkaniu przy drzwiach zamkniętych wzięło udział około stu członków Senatu i Izby Reprezentantów. Administracja używała m.in. argumentu, że brak odpowiedzi ze strony USA wzmocni wrogów Izraela, takich jak Iran i libański Hezbollah.

Kerry wierzy w wygraną, ale Republikanie na "nie"

Choć sekretarz stanu John Kerry wyrażał przekonanie, że rząd uzyska poparcie Kongresu, z wypowiedzi samych deputowanych wynika, że Kongres jest bardzo podzielony, a wielu parlamentarzystów w ogóle nie podjęło jeszcze decyzji, jak głosować. - Gdyby głosowanie było dziś, to prawdopodobnie mielibyśmy "nie" - mówił w Fox News w niedzielę republikański kongresman Peter King.

"Myślę, że rezolucja przejdzie" - powiedział z kolei w NBC demokratyczny senator Christopher Murphy, choć przyznał, że osobiście nie jest przekonany o słuszności uderzenia w syryjski reżim. W tym samym programie republikański senator Rand Paul szacował szanse przyjęcia rezolucji na "50 do 50". Eksperci i komentatorzy też są ostrożni, choć dominują oceny, że Kongres powinien udzielić autoryzacji decyzji Obamy. - Większość demokratów najpewniej stanie po jego stronie, choćby w imię lojalności partyjnej. Sceptyczne głosy po obu stronach zostaną zapewne skonfrontowane z argumentem, że głosowanie na "nie" poważnie podważy wiarygodność USA w polityce zagranicznej wobec Iranu czy Korei Północnej - uznał James Lindsay z Rady Stosunków Zagranicznych (CFR). Zastrzegł jednak, że istniejące wątpliwości co do słuszności wojskowej interwencji w Syrii sprawiają, że głosowanie na "tak" nie będzie łatwe do osiągnięcia. Pomni wojny w Iraku parlamentarzyści z pewnością będą zadawać trudne pytania na temat sensu interwencji i wiarygodności informacji wywiadowczych. Jak przyznał kongresman Jim Himes, który brał udział w niedzielnym briefingu, "widmo Iraku wisiało w powietrzu".

"Herbaciarze" przeciwko

Eksperci wskazują, że w obu partiach politycznych jest silne poparcie dla idei izolacjonizmu USA. - Republikanie są bardzo podzieleni. Są ci, którzy od dawna domagają się interwencji, oraz ci, którzy są minimalistami w polityce zagranicznej USA; jeszcze inni są gdzieś po środku - mówił w niedzielę szef CFR Richard Haass w wywiadzie dla CNN.

SYRIA. STAROYTNE PAŃSTWO W ZAPALNYM PUNKCIE ŚWIATA

Najgłośniej swój przeciw wobec interwencji w Syrii wyrażają deputowani, którzy weszli do Kongresu z poparciem Tea Party, m.in. republikański senator James Inhofe z Oklahomy, który uprzedził, że będzie głosować "nie". Do koalicji przeciwników dołączy zapewne część liberalnych demokratów. "Czy atak USA poprawi, czy pogorszy sytuację narodu syryjskiego?" - pytał senator Murphy. Inny demokrata, senator Chris Van Hollen zauważył z kolei, że o ile cel planowanej operacji jest ograniczony do ataków mających na celu powstrzymanie reżimu przed wykorzystywaniem broni masowego rażenia, to tekst rezolucji przedstawionej przez Biały Dom w niewystarczający sposób ogranicza tę operację w czasie. Administracja USA liczy jednak, że większość demokratów ostatecznie zagłosuje lojalnie, rozumiejąc, że porażka w Kongresie podważyłaby przywództwo prezydenta USA, skoro tak mocno zobowiązał się on do interwencji w Syrii.

Rywal Obamy: odrzucenie byłoby katastrofą

Trudniej będzie zapewnić pozytywny wynik w Izbie Reprezentantów, gdzie większość ma opozycja. Prezydent liczy na pomoc republikańskich senatorów od dawna apelujących o interwencję USA w Syrii.

W tym celu zaprosił do siebie senatora Johna McCaina. Ten po spotkaniu przyznał, że odrzucenie wniosku Obamy byłoby katastrofalne. - Gdyby Kongres odrzucił uchwałę, którą przedstawił prezydent Stanów Zjednoczonych, skutki byłyby katastrofalne - powiedział dziennikarzom. Przyznał jednak, że przed Białym Domem jeszcze długa droga do tego, aby uchwała została przyjęta.

Czy wyborcy przekonają kongresmenów?

Jeszcze w niedzielę McCain mówił, że sprzeciwi się wykorzystaniu "ograniczonej siły wojskowej" w Syrii, jeśli prezydent nie zgodzi się na większą operację, która ma szansę zmienić równowagę sił na korzyść syryjskiej opozycji. Ale zgadzając się na to żądanie, administracja zaryzykowałby utratę poparcia większości demokratów dla interwencji. W komentarzach podkreśla się też, że nie bez znaczenia dla wyniku głosowania jest fakt, iż kongresmani aż do 9 września będą przebywać we własnych okręgach wyborczych, na spotkaniach z wyborcami, a nie w Waszyngtonie. Tymczasem, jak wskazują sondaże, społeczeństwo amerykańskie jest bardzo zmęczone wojnami i niechętne interwencji w Syrii. Jak przyznał Richard Haass, wśród republikanów będzie też grupa, która zagłosuje przeciw interwencji tylko dlatego, że jest to kolejna okazja, by osłabić prezydenta. Ekspert zastrzegł, że nawet jeśli rezolucja przejdzie, nie ochroni to Obamy przed krytyką republikanów, jeśli sprawy potoczą się nie po myśli USA.

Autor: rf//gak / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: navy.mil

Tagi:
Raporty: