W nocy z wtorku na środę upływa dwutygodniowy rozejm w wojnie USA i Izraela z Iranem. Ostatnie negocjacje amerykańskiej i irańskiej delegacji w Islamabadzie zakończyły się fiaskiem.
W poniedziałek prezydent USA poinformował w wywiadzie dla "New York Post", że wiceprezydent J.D. Vance, Jared Kushner (zięć Donalda Trumpa) i zespół ze Stanów Zjednoczonych są już w drodze do stolicy Pakistanu, gdzie według amerykańskiego przywódcy mają odbyć się kolejne rozmowy z przedstawicielami Iranu.
Nie jest jasne, czy na negocjacjach pojawi się irańska delegacja. Wcześniej rzecznik irańskiego MSZ Esmail Baghei zaprzeczył informacjom o planowanej drugiej rundzie rozmów pokojowych.
Trump: zobaczymy, czy będą tam, czy nie
Iran nie zmienił swojej decyzji o wstrzymaniu się od rozmów - podaje BBC, cytując półoficjalną irańską agencję prasową Tasnim, powiązaną z irańskim Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).
Pytany o brak potwierdzenia uczestnictwa Iranu w rozmowach, Trump skomentował w poniedziałkowej rozmowie z PBS, że Iran zgodził się na rozmowy mimo publicznych wypowiedzi władz w Teheranie.
- Zobaczymy, czy będą tam, czy nie. Jeśli nie, to też w porządku - przyznał prezydent USA. Zagroził jednak, że jeśli porozumienie nie zostanie osiągnięte do końca rozejmu, wygasającego we wtorek w nocy, "wybuchnie mnóstwo bomb".
Trump powiedział "NYP", że jest otwarty na spotkanie z przedstawicielami Iranu. - Nie mam problemu, by z nimi się spotkać. Jeśli chcą się spotkać, to mamy bardzo zdolnych ludzi, ale ja nie mam problemu, żeby się spotkać - oznajmił.
Dla Iranu cel Trumpa jest "nierealistyczny"
Trump powtórzył w poniedziałek, że cel negocjacji jest "bardzo prosty": "pozbyć się ich broni jądrowej". - Nie będzie żadnej broni jądrowej - dodał. W ubiegłym tygodniu sugerował, że "Iran zgodził się na wszystko", w tym na wspólne działania na rzecz usunięcia wzbogaconego uranu z Iranu i przetransportowanie go do USA.
Tym doniesieniom zaprzecza jednak Teheran. Wysokie rangą źródło we władzach Iranu powiedziało w poniedziałek agencji Reuters, że różnice w stanowiskach USA i Iranu dotyczące irańskiego programu nuklearnego nadal się utrzymują. Źródło to podkreśliło, że "potencjał obronny" Iranu, w tym jego program rakietowy, nie podlegają negocjacjom ze Stanami Zjednoczonymi.
Z kolei rzecznik irańskiego MSZ powiedział, że warunki pokoju proponowane przez Waszyngton uznano za "nierealistyczne". Esmail Bagei podkreślił, że Iran jasno przedstawił swoje żądania i od nich nie odstąpi. Wykluczył przy tym usunięcie z terenu kraju materiałów nuklearnych.
Trump: Izrael nie namówił mnie na wojnę z Iranem
Trump odniósł się również do komentarzy sugerujących, że to premier Izraela Benjamin Netanjahu namówił go na rozpoczęcie wojny z Iranem.
"Izrael nigdy mnie nie namówił do wojny z Iranem. Skutki 7 października [ataku palestyńskiego ugrupowania terrorystycznego Hamas na Izrael z 7 października 2023 r. - red.] utwierdziły mnie w przekonaniu, że IRAN NIGDY NIE MOŻE POSIADAĆ BRONI NUKLEARNEJ" - napisał Trump w poniedziałek na Truth Social. Zarzucił przy tym mediom publikowanie fałszywych sondaży i wiadomości.
"90 proc. tego, co mówią, to kłamstwa i zmyślone historie, a sondaże są sfałszowane, podobnie jak wybory prezydenckie w 2020 r. Podobnie jak rezultaty w Wenezueli, o których media nie lubią mówić, wyniki w Iranie będą niesamowite - a jeśli nowi przywódcy Iranu (zmiana reżimu!) będą mądrzy, Iran może mieć wspaniałą i dostatnią przyszłość!" - dodał.
Nie jest jasne, co konkretnie było powodem zamieszczenia wpisu przez Trumpa, lecz o istotnym wpływie premiera Izraela Benjamina Netanjahu na decyzję USA o ataku na Iran pisał m.in. dziennik "New York Times". Jest to też częsty zarzut kierowany wobec Trumpa przez prawicowych komentatorów z ruchu MAGA, którzy obrócili się przeciwko prezydentowi w związku z wojną z Iranem. Chodzi m.in. o Tuckera Carlsona, niegdyś nieformalnego doradcę głowy państwa.
>>> Zobacz też: Wpływowe postaci MAGA odwracają się od Trumpa. Prezydent nazwał ich "przegrywami"
Podobną opinię o powodach rozpoczęcia przez Trumpa ataków na Iran wyraziła była wiceprezydent USA i rywalka Trumpa w ostatnich wyborach prezydenckich Kamala Harris.
Wojna na Bliskim Wschodzie rozpoczęła się 28 lutego od nalotów Izraela i USA na Iran. Teheran odpowiedział atakami zarówno na Izrael, jak i na arabskie państwa regionu Zatoki Perskiej, w tym na położone tam amerykańskie bazy wojskowe i obiekty cywilne, takie jak lotniska i instalacje petrochemiczne. Iran zablokował również swobodną żeglugę przez cieśninę Ormuz, wstrzymując tym samym eksport ropy naftowej z Bliskiego Wschodu.