Urodziła w śpiączce, obudziła się pięć miesięcy później. Walczy o powrót do zdrowia

Świat


Lekarzom udało się sprowadzić na świat zdrowego chłopca i utrzymać przy życiu jego mamę, która będąc w ciąży, zapadła w śpiączkę. Czeszka Veronica Tlusta wybudziła się z niej pięć miesięcy po urodzeniu syna. Teraz walczy o powrót do sprawności. Materiał magazynu "Polska i Świat".

ZOBACZ CAŁY MAGAZYN "POLSKA I ŚWIAT" NA TVN24 GO >

- Chciałabym znów normalnie chodzić. Na razie robię małe kroczki. Na tyle póki co mnie stać – mówi Veronica Tlusta, która cztery lata temu, będąc w piątym miesiącu ciąży, uległa wypadkowi samochodowemu, w wyniku którego zapadła w śpiączkę.

Urodziła dziecko będąc w śpiączce

36-letnia Czeszka od nowa uczy się chodzić i mówić. Małe, nieporadne kroki z pomocą najbliższych to dla niej ogromne wyzwanie i postęp.

Gdy kobieta znajdowała się w stanie śpiączki, zespół lekarzy zdecydował o podtrzymywaniu rozwoju dziecka. Trwało to trzy miesiące. Później w wyniku cesarskiego cięcia na świat przyszedł zdrowy chłopiec - Daniel.

- Jest wspaniały, bardzo dzielny, nie płacze – powiedziała Andrea Tlusta, siostra Veroniki. Dzisiaj to radosny przedszkolak i zapalony hokeista.

Chłopiec zapytany o ulubionego zawodnika bez dłuższego zastanowienia wskazuje na Czecha Jaromira Jagra, hokejowego mistrza olimpijskiego i dwukrotnego mistrza ligi NHL.

"Śpiączka nie przeszkadza rozwojowi ciąży"

Doktor Maciej Piróg, dyrektor Kliniki "Budzik" przyznaje, że historia z Czech daje nadzieję. – Tutaj jeszcze mamy dwie osoby, bo jest dziecko i mama, która wraca do świadomości – zwrócił uwagę.

Veronica w śpiączce była osiem miesięcy i nie jest pierwszą matką, która w jej trakcie urodziła dziecko. Podobne przypadki zdarzały się także w Polsce.

- To, że przyszła matka jest w śpiączce, w sensie braku świadomości, nie przeszkadza prawidłowemu rozwojowi ciąży – mówi doktor Maciej Piróg.

"Kobieta staje się żywym inkubatorem"

To za każdym razem ogromne medyczne wyzwanie. Doktor Andrzej Niedzielski ze szpitala Zdroje w Szczecinie podkreśla, że podstawową kwestią jest próba pogodzenia leczenie mamy, utrzymania jej przy życiu, ze zdrowiem i rozwojem dziecka.

- Kobieta staje się żywym inkubatorem – tłumaczy doktor Marzena Woźniak ze szpitala powiatowego w Pruszkowie. - Ale nie takim, że włączamy guzik i nastawiamy, tylko musimy cały czas ją korygować. Cały czas kontrolować pracę serca, ciśnienie i stężenie elektrolitów – dodaje.

Utrzymywanie podstawowych procesów życiowych jest kluczowe. Nad prawidłowym odżywaniem, oddychaniem czy krążeniem czuwa zespół anestezjologów, neurologów i położników.

Doktor Andrzej Niedzielski mówi, że dzięki temu dbają między innymi o to, "żeby łożysko było na tyle wydolne, żeby potrafiło i mogło dostarczyć maluchowi wszystkich substancji odżywczych - głównie tlenu".

- Najczęściej taką ciążę utrzymuje się do 28-30 tygodnia, czyli do takiej granicy, kiedy dziecko jest zdolne przeżyć poza łonem matki – wyjaśnia dr Marzena Woźniak.

Walka o powrót do normalności

Rokowania Veroniki nie były optymistyczne, jednak pięć miesięcy po urodzeniu syna kobieta wybudziła się ze śpiączki. Teraz walczy o powrót do sprawności. Chce być mamą na pełen etat.

- Narodziny Daniela to był cud. Pamiętam, gdy zobaczyłam go pierwszy raz, tak świadomie. Był taki słodki – mówi Veronica Tlusta.

Matka kobiety, Jaroslava wierzy, że pewnego dnia jej córka będzie całkowicie samodzielna i niezależna.

Autor: asty/adso / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24