Świat

Części boeinga miały trafiać na wyspę od miesięcy. "Paliłem je, to moja praca"

Świat


Duży niebieski fotel, walizki, metalowe elementy - takie przedmioty od miesięcy na plażach wyspy Reunion znajdował mężczyzna odpowiedzialny za ich czystość. Nie kojarząc tych znalezisk z ubiegłorocznym zaginięciem samolotu lecącego z Kuala Lumpur do Pekinu, palił je razem z innymi śmieciami.

Nicolas Ferrier od lat zajmuje się sprzątaniem plaż na wyspie Reunion, a następnie paleniem pozbieranych śmieci. Jego historię opisuje "The Telegraph". Na początku maja znalazł duży niebieski fotel, nie zainteresowało go jednak pochodzenie przedmiotu.

O tym, że mógł to być fotel lotniczy pochodzący z zaginionego samolotu, zorientował się dopiero w ubiegłym tygodniu, gdy świat obiegła wiadomość o odnalezionym na wyspie kawałku skrzydła Boeinga 777.

Użył skrzydła jako stołu

- Dopiero wtedy zorientowałem się, co to mogło być - przyznał Ferrier. Mężczyzna przypomniał sobie, że znajdował wcześniej również wyrzucane przez morze walizki, a także wiele innych rzeczy, które mogły być częściami rozbitego samolotu. - Wszystkie je spaliłem, to moja praca - powiedział.

Również skrzydło boeinga, którego rozpoznanie w ubiegłym tygodniu dało nadzieję na rozwiązanie zagadki katastrofy z ubiegłego roku, Ferrier widział już w maju. - Tak jak z fotelem, nie miałem świadomości, co to jest. Użyłem tego skrzydła jako stołu, gdy łowiłem ryby, a potem zostawiłem - wspominał Ferrier. - Zupełnie nie zwróciło mojej uwagi - dodał.

Jego historię potwierdziła kobieta z Reunion, która również w maju widziała skrzydło w czasie spaceru z synem. - To było około 10 maja, mój syn zobaczył dziwny przedmiot i zaczął krzyczeć „mamo, patrz, to wygląda jak skrzydło samolotu” - relacjonowała w rozmowie z lokalnym portalem zinfos974.com.

Tajemnicze zaginięcie samolotu

Boeing 777, na pokładzie którego było 239 osób, w tym 153 obywateli Chin, zaginął 8 marca 2014 roku podczas lotu MH370 ze stolicy Malezji, Kuala Lumpur, do Pekinu. Zniknął z ekranów radarów niedługo po starcie. Dane satelitarne wskazują, że samolot zmienił kurs i leciał na południe.

Eksperci przypuszczają, że maszyna spadła do Oceanu Indyjskiego, prawdopodobnie na zachód od Australii, gdy skończyło się paliwo. Dotychczasowe poszukiwania, prowadzone na obszarze 60 tys. km kw., nie dały jednak żadnego rezultatu.

Niezależnym ekspertom po dziś dzień nie udało się ustalić przyczyny zaginięcia samolotu. Ich podejrzeń nie wzbudziła przeszłość pilotów ani pozostałych członków załogi.

Pod koniec stycznia br. rząd Malezji formalnie uznał zniknięcie maszyny za wypadek, otwierając drogę do wypłacenia rodzinom ofiar odszkodowań.

Autor: mm/gry / Źródło: The Telegraph, tvn24.pl

Raporty: