Świat

Sześć osób zginęło w wybuchu w polskich zakładach w Czechach

Świat

Aktualizacja:

Sześć osób zginęło wskutek wybuchu, do jakiego doszło w czwartek na terenie należących do Orlenu instalacji w Kralupach nad Wełtawą. Są też ciężko ranni. Jak poinformowało polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, wśród poszkodowanych nie ma polskich obywateli.

Początkowo czeska straż pożarna informowała, że wybuch miał miejsce w zakładach chemicznych należących do polskiej spółki Synthos.

Później rzeczniczka Synthosa Agata Kościelnik przekazała, że chodzi o rafinerię czeskiej spółki Unipetrol należącej do polskiego Orlenu, która znajdują się w tej samej miejscowości, 30 kilometrów na północ od Pragi.

Rzecznik Unipetrolu potwierdził te informacje w rozmowie z agencją Reutera. - Mogę potwierdzić, że w naszym obiekcie doszło do nadzwyczajnego wydarzenia. Obraduje sztab kryzysowy - oświadczył Pavel Kaidl.

Na oficjalnym koncie Unipetrolu na Twitterze napisano, że sytuacja jest pod kontrolą i nie ma już żadnego niebezpieczeństwa.

Mimořádná událost v rafinérii v Kralupech nad Vltavou. Dnes dopoledne došlo k explozi bez následného požáru v jedné z nádrží v kralupské rafinérii. V tuto chvíli je situace pod kontrolou a nehrozí žádné další nebezpečí. Podrobnější informace zjišťujeme.— Unipetrol (@unipetrolcz) 22 marca 2018

Trwała przerwa produkcyjna

- Znaleziono sześć martwych osób i są tam także ciężko ranni - takie informacje o poszkodowanych w wybuchu przekazała rzeczniczka straży pożarnej środkowych Czech Vladimira Kerekova. Jak dodała, wśród zabitych mają być cudzoziemcy.

Reporterka TVN24 Olga Bierut, która dotarła na miejsce zdarzenia, poinformowała, że ciężko ranne zostały dwie osoby, które zostały przetransportowane do Pragi - jedna śmigłowcem ratunkowym.

Trwa akcja ratunkowa. Rzecznik straży pożarnej informował w czeskiej telewizji, że nie ma zagrożenia kolejnymi wybuchami.

- Do wybuchu doszło prawdopodobnie przy czyszczeniu zbiornika. Zdrowie mieszkańców Kralup nie powinno być zagrożone - oświadczył rzecznik władz miasta Alesz Levy.

W rafinerii trwa coroczna przerwa produkcyjna, w czasie której czyści się instalacje. - Według moich informacji czyszczeniem zajmowała się nowa firma i najprawdopodobniej doszło do naruszenia przepisów. Miało tam dojść do wyładowania elektrycznego i wybuchu oparów - powiedział portalowi internetowemu iDNES.cz wiceburmistrz Libor Lesak.

Nie ma Polaków wśród poszkodowanych

Jak poinformowało na Twitterze biuro prasowe polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, wśród poszkodowanych w wybuchu nie ma polskich obywateli.

"Zgodnie z informacjami uzyskanymi przez Konsula RP w Czechach wśród ofiar i poszkodowanych w wybuchu w rafinerii w Kralupach nie ma obywateli polskich" - czytamy w komunikacie.

Do eksplozji doszło w Kralupach nad Wełtawą, na północ od PragiGoogle Maps

Autor: mm,tmw//now,rzw / Źródło: PAP, Reuters