Świat

"Cywile na linii ognia"

Świat

Aktualizacja:
sxc.huW Gruzji nadal niebezpiecznie

Grabieże, strzelaniny, wybuchy i porwania. W sto dni od wybuchu konfliktu rosyjsko-gruzińskiego, krajobraz po wojnie jest druzgocący - alarmuje Amnesty International. Mimo że wzdłuż granicy Gruzji i Osetii Południowej została wyznaczona strefa buforowa, wciąż dochodzi tam do poważnego łamania prawa - donoszą obserwatorzy organizacji.

Amnesty International - organizacja zajmująca się prawami człowieka - w swoim raporcie "Cywile na linii ognia: Konflikt gruzińsko-rosyjski" alarmuje, że 20 tysięcy Gruzinów wciąż nie może wrócić do swoich domów w Południowej Osetii. Wielu z przesiedlonych z powodu walk ludzi zastało za s po powrocie swoje domy splądrowane i zniszczone.

Nadal jest niebezpiecznie

Obie strony konfliktu dopuściły się poważnych naruszeń praw człowieka i międzynarodowego prawa humanitarnego. Amnesty International

Wzdłuż granicy Gruzji i Osetii Południowej została wyznaczona strefa buforowa, jednak jak alarmuje organizacja, znajdujący się tam ludzie są narażeni na wielkie niebezpieczeństwa. - W ostatnich tygodniach dochodziło w tym rejonie do grabieży, strzelanin, wybuchów i porwań - mówi Nicola Duckworth, dyrektorka programu Amnesty International ds. Europy i Azji Centralnej.

"Obie strony poważnie naruszyły prawa człowieka"

Organizacja apeluje o wszczęcie dochodzeń w sprawie działań, jakie podejmowały strony konfliktu w czasie trwania walk.

Jak zaznacza Amnesty International, obie strony konfliktu dopuściły się poważnych naruszeń praw człowieka i międzynarodowego prawa humanitarnego. "Między 7-8 i 13 sierpnia wioski oraz osiedla mieszkaniowe w miastach były bombardowane i ostrzeliwane, a niektórzy cywile donosili o przypadkach ostrzeliwania uciekającej ludności" - czytamy w komunikacie AI.

Najwięcej ofiar wśród cywilów

Liczba ofiar wśród cywilów znacznie przewyższyła liczbę zabitych żołnierzy - informuje AI. "Na obszarach dotkniętych konfliktem niszczone były domy, szpitale, szkoły i inne miejsca stanowiące schronienie dla miejscowej ludności" - czytamy.

W szczytowym momencie liczba osób, przesiedlonych z powodu wojny osiągnęła 200 tys. - szacuje organizacja. "Dziesiątki tysięcy ludzi wciąż nie mogą i długo nie będą mogły wrócić do swoich domów' - dodaje.

Obie strony wykorzystywały bomby kasetowe

Według raportu AI, zarówno wojska rosyjskie jak i gruzińskie zastosowały na obszarach zamieszkałych bomby kasetowe, które pochłonęły wiele ofiar cywilnych. Niewybuchy pozostałe po użyciu tego rodzaju broni stanowią zagrożenie dla powracającej do swoich domów ludności.

Według Nicoli Duckworth, zarówno Rosjanie i Gruzini oskarżają się wzajemnie o popełnienie zbrodni wojennych. - Bardzo istotne jest by tak poważne zarzuty zostały dokładnie i bezstronnie zbadane. Jeśli okażą się słuszne - winni muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności - oświadczyła Duckworth.

Raport Amnesty International oparty jest na informacjach zebranych przez misje badawcze wysyłane w rejon konfliktu między sierpniem a październikiem 2008 roku i wywiadach przeprowadzanych z ofiarami oraz na podstawie korespondencji wymienianej z przedstawicielami władz Rosji, Gruzji i Osetii Południowej.

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: sxc.hu