Świat

Ćwierć narodu przeciw Rosji

Świat

Aktualizacja:

Ponad milion ludzi w całej Gruzji manifestowało jedność narodu i protestowało przeciwko rosyjskiej interwencji militarnej oraz popieraniu przez Moskwę separatystycznych zapędów Abchazji i Osetii Południowej. Zupełnie odmienny charakter miała dużo mniejsza manifestacja w Brukseli, gdzie na ulice wyszli Rosjanie.

W Tbilisi manifestujący owinięci gruzińskimi flagami, z twarzami wymalowanymi biało-czerwonymi barwami zgromadzili się na głównej ulicy miasta, tworząc ludzki łańcuch. Gruzińskie flagi wywieszono w oknach mieszkań i na budynkach instytucji.

Wiele osób przyniosło flagi unijne. Na wiecu powiewała też olbrzymia flaga UE oraz transparenty z napisami "Zatrzymać Rosję" inni skandowali "Gruzja, Gruzja". Było też zdjęcie kobiety rannej w rosyjskiej inwazji na Gruzję. Pojawiły się też polskie flagi.

Policja szacuje, że w protestach w całym kraju wzięło udział ponad milion osób. Choć liczby tej nie potwierdziły niezależne źródła, to i tak liczba ta jest ogromna, zważywszy że Gruzja liczy 4,5 mln mieszkańców.

Prorosyjska manifestacja w Brukseli (TVN24)
Prorosyjska manifestacja w Brukseli (TVN24)Reuters

Jak tłumaczy Michał Sznajder, reporter TVN24 w Tbilisi, wysoka frekwencja nie powinna dziwić - by umożliwić Gruzinom udział w wiecach, pracodawcy masowo zwalniali ich wcześniej z pracy.

Saakaszwili potępia "brutalne mocarstwo"

- To brutalne mocarstwo zdecydowało, że odrodzenie rosyjskiego imperializmu rozpocznie się od Gruzji, chciałbym im (tzn. Rosji) jednak powiedzieć, że odrodzenie to zostanie pogrzebane w Gruzji na dobre - oznajmił Micheil Saakaszwili w Tbilisi.

- Możemy dziś powiedzieć, że Gruzja nie jest sama, bo u naszego boku stoi cały świat - oświadczył prezydent tłumowi zebranemu na Placu Wolności w stolicy kraju.

Rosjanie nielegalni w Brukseli

W belgijskiej stolicy swoją sympatię dla polityki Moskwy manifestowało kilkudziesięciu Rosjan. Dzierżąc rosyjskie i południowoosetyjskie flagi oraz portrety Dmitrija Miedwiediewa, apelowali do unijnych dyplomatów, by w sporze gruzińsko-rosyjskim stanęli po tej ostatniej stronie.

Ponieważ manifestacja była nielegalna, belgijscy policjanci poprosili demonstrantów o jej przerwanie. Rosjanie spokojnie rozeszli się do domów.

Będą sankcje?

Nadzwyczajny szczyt unijny w Brukseli rozpocznie się o godz. 15. Obserwatorzy liczą, że "27" jednym głosem potępi Rosję za jej działania w Gruzji. Poruszany przez kilka państw temat sankcji wobec Rosji zapewne pojawi się w dyskusjach, ale raczej jako groźba na przyszłość.

Źródło: TVN24, PAP