Cisza nad arcybiskupem. W Watykanie ani myślą o wydaniu abp. Wesołowskiego

Świat


- Nie ma szans na to, by arcybiskup Józef Wesołowski został przekazany polskim władzom. Nikt w Watykanie nie wyda zgody na ekstradycję tutejszego obywatela i dyplomaty - powtarzają w rozmowie z tvn24.pl watykańscy duchowni, którzy znają przebieg dochodzenia ws. hierarchy. Oficjalnie na temat jego osoby nikt nie chce zabierać głosu. Wiadomo, że abp Wesołowski na pewno przebywa w Watykanie, a postępowanie, którego jest stroną, potrwa jeszcze długie tygodnie.

Kilka dni temu polska prokuratura poinformowała o wysłaniu do Watykanu wniosku o pomoc prawną w sprawie arcybiskupa Józefa Wesołowskiego.

Prokuratorzy pytają w nim między innymi o status dyplomatyczny, a także o to, czy prawo Państwa Watykańskiego dopuszcza ekstradycję swoich obywateli oraz czy ewentualne zachowania byłego nuncjusza związane z czynnościami seksualnymi wobec osób w wieku poniżej lat 15 objęte były immunitetem dyplomatycznym. Strona polska uważa, że nie.

Immunitet ochroni?

Ale informacje, które uzyskaliśmy od watykańskich duchownych temu przeczą. Wynika z nich, iż immunitet dyplomaty Stolicy Apostolskiej rozciąga się nie tylko na czynności, które mają bezpośredni związek z wypełnianiem obowiązków dyplomatycznych. I takiej odpowiedzi mogą spodziewać się polscy prokuratorzy. Arcybiskup cały czas przebywa w Watykanie i tam czeka na dalsze decyzje Kongregacji Nauki Wiary, która od sierpnia bada jego sprawę.

- Watykan współpracuje blisko z władzami Dominikany, z którymi wymienia się informacjami – usłyszeliśmy od duchownego, który zna przebieg tego postępowania, ale zastrzega sobie anonimowość.

O szczegółach sprawy arcybiskupa nikt nie chce mówić oficjalnie. - Może dlatego, że ona jest tak skomplikowana. Jedno jest pewne: byłego nuncjusza prawo watykańskie chroni w wysoce większym stopniu niż wydaje się to dzisiaj polskiej prokuraturze - dodaje nasz rozmówca.

"Polska nie jest stroną"

Najstarsza watykańska Kongregacja także broni się przed komentarzem. Jej prefekt - bp Gerhard Ludwig Müller – nie odpowiedział na nasze pytania dotyczące m.in. zakresu postępowania i statusu abp. Wesołowskiego.

Usłyszeliśmy jedynie, że "żadne informacje nie będą przekazywane do czasu zakończenia dochodzenia". Podobne stanowisko do watykańskiego prezentuje strona dominikańska. W czwartek, oddelegowany do sprawy dwóch polskich duchownych (także ks. Wojciecha Gila – red.) prokurator Prokuratury Generalnej Bolívar Sanchez, przyznał w odpowiedzi na nasze pytania, że to właśnie z powodu immunitetu byłego nuncjusza dominikańscy śledczy nie przekazali polskiej prokuraturze materiałów dotyczących jego sprawy.

- Prokuratura Generalna Dominikany może udzielać takiej pomocy innym krajom tylko w przypadkach, w których osoby podejrzane podlegają tamtejszej jurysdykcji - wyjaśnił. Oznacza to, że dla Dominikany Polska nie jest podmiotem uprawnionym do ubiegania się o dostęp do informacji na temat śledztwa ws. abp. Wesołowskiego.

Jakie dowody?

Według nieoficjalnych informacji w ostatnich dniach Watykan zwrócił się z prośbą do strony dominikańskiej o przesłanie dodatkowych materiałów z tamtejszego śledztwa. Jak usłyszeliśmy, może być to spowodowane tym, że członkowie Kongregacji badającej sprawę, nie dysponują na tyle wartościowymi dowodami, by na tym etapie i bez pomocy z zewnątrz stawiać zarzuty abp. Wesołowskiemu. - Z drugiej strony panuje powszechne przekonanie, że to postępowanie musi zakończyć się mocnymi konkluzjami. Nikt nie chce być posądzony o próbę zamiecenia tej sprawy pod dywan - tłumaczy jeden z dyplomatów, pracujących na co dzień w Watykanie.

Autor: ŁOs/ ola / Źródło: tvn24.pl

Raporty: